pijany kierowca
Zdjęcie jest ilustracją do treści. Fot. Shutterstock

Myśleliście, że technologia zwolni was z odpowiedzialności za kółkiem? Nic z tych rzeczy. Chiński Sąd Najwyższy właśnie wydał precedensowy wyrok, który powinien przeczytać każdy fan nowoczesnych systemów wsparcia kierowcy.

REKLAMA

Sprawa Wang Mouquna z Hangzhou to gotowy scenariusz na film o ludzkiej głupocie, ale konsekwencje prawne są jak najbardziej realne i surowe.

Drzemka w promilach podczas jazdy

Wszystko wydarzyło się we wrześniu 2025 roku. Wang, mieszkaniec dystryktu Linping, wsiadł za kierownicę swojego luksusowego SUV-a Aito M9 (wyposażonego w zaawansowany system Huawei) po sporej dawce alkoholu. Badanie krwi wykazało później stężenie 114,5 mg/100 ml.

Skoro nie odpuścił sobie jazdy na podwójnym gazie, co już jest przestępstwem, i ruszył, to powinien chociaż skupić się na drodze. Wang miał jednak inny plan. Postanowił przetestować "inteligencję" swojego auta.

Uruchomił autonomiczny system jazdy poziomu 2, po czym... przesiadł się na fotel pasażera, rozłożył go i zasnął w najlepsze, podczas gdy samochód zmierzał do zaprogramowanego celu. Auto w końcu zatrzymało się na lokalnej drodze, co wzbudziło czujność przechodniów. Gdy policja dotarła na miejsce, zastała śpiącego "kierowcę" na prawym fotelu.

Gadżet do smart jazdy

Pewnie zastanawiacie się, jak to możliwe, że auto nie zareagowało na brak rąk na kierownicy. Systemy Level 2 mają wbudowane przecież bezpieczniki i jeśli kierowca puści kółko na dłużej niż dwie minuty, auto zaczyna piszczeć, zwalniać, a w końcu się wyłącza.

Wang był jednak cwany. Zainstalował nielegalne urządzenie, tzw. "smart driving gadget", który symulował dotyk dłoni na kierownicy, oszukując czujniki. Sąd bardzo słusznie uznał to za okoliczność obciążającą, bo kierowca nie tylko złamał prawo, ale świadomie obszedł zabezpieczenia, o których istnieniu i przeznaczeniu wiedział z obowiązkowych szkoleń producenta.

To wyjątkowo bezczelne działanie, bo narażał nie tylko swoje życie, ale także życie innych osób na drodze i poza nią.

Sąd nie miał litości

Wyrok w tej bulwersującej sprawie zapadł niedawno, o czym informuje Carnewschina.com. Sąd stwierdził jasno, że kierowca nie może przenieść odpowiedzialności na systemy wspomagania. Nawet przy włączonym autopilocie, to człowiek prawnie odpowiada za bezpieczne prowadzenie pojazdu.

Dlaczego Wang dostał tak surową lekcję? Okazuje się, że nie próżnował i był już znany służbom, bo w lipcu 2024 roku stracił prawo jazdy na pół roku za jazdę po alkoholu. Do tego sąd wziął pod uwagę działanie z premedytacją i uwzględnił użycie zewnętrznych urządzeń do obejścia monitoringu systemu.

Czytaj także:

No i ogólnie jazda pod wpływem to w Chinach przestępstwo "niebezpiecznej jazdy". Finał? Półtora miesiąca aresztu i grzywna w wysokości 4000 juanów (ok. 2300 zł). Może kwota nie zwala z nóg, ale odsiadka w chińskim areszcie i wpis do kartoteki to już poważny problem.