Fot. materiały prasowe

Dyskont promujący czytelnictwo to ewenement. A jednak, konkurs “Piórko” na książkę i ilustracje dla dzieci ma już prawie 12 lat. I jego popularność nie słabnie. Skąd pomysł na tak oryginalne przedsięwzięcie?

MATERIAŁ REKLAMOWY

REKLAMA

Rodzina Soares dos Santos, z założycielem grupy Jeronimo Martins w jej obecnej formie, do której należy polska Biedronka - Alexandrem - od początku robiła wszystko, żeby promować czytelnictwo. To jest ich misja, z jaką idą w świat, gdyż uważają książkę za “towar pierwszej potrzeby”. Jasne, przy okazji robimy świetny biznes, ale nigdy nie zapominamy o swoim nadrzędnym celu. A dlaczego akurat książki dla dzieci? Bo to, czego mały Jaś nauczy się dzisiaj, to duży Jan będzie robił w przyszłości. Nawyk czytania kształtujemy przecież od najmłodszych lat.

logo
Fot. materiały prasowe

Jednak celem każdej sieci handlowej jest zarobek. A książka to dziś, niestety, kiepski pomysł na zysk.

Uważam, że książki nie są po to, żeby zarabiać. To całkowicie błędne założenie. Książki mają poszerzać nasze horyzonty, otwierać na świat, rozwijać, uwrażliwiać, uczyć dobrych praktyk. Dlatego, począwszy od pierwszej edycji konkursu “Piórko” w 2015 roku, było dla nas jasne, że nie robimy tego dla zysku. Natomiast dzięki temu, że zwycięskie książki są dystrybuowane w sieci Biedronka, może je nabyć absolutnie każdy. Bo w naszych sklepach kupują wszyscy. Co więcej, my rozmawiamy sobie teraz w Warszawie, gdzie księgarń wciąż jest dużo. Ale w małej gminie, gdzieś na krańcu Polski, zetknięcie z naszą publikacją jest niekiedy dla mieszkańców jedyną sposobnością “doświadczenia” fizycznej, “żywej” książki tam, gdzie żyją. 

logo
Fot. materiały prasowe

Niektórzy właśnie podczas zakupów w Biedronce dowiadują się o konkursie i postanawiają spróbować swych sił jako pisarze lub ilustratorzy książek dla dzieci.

Owszem, tak wyglądała na przykład historia Agnieszki Piwoń, laureatki z 2024 roku. Pracowała jako urzędniczka samorządowa, odpowiadała za programy wsparcia unijnego. A więc na co dzień zajmowała się czymś zdecydowanie innym niż literatura dziecięca. A jednak któregoś dnia, gdy była w naszym sklepie, usłyszała o “Piórku”, wystartowała w naszym konkursie i… wygrała.  Bo, naprawdę, jest to konkurs dla każdego. A w tegorocznej edycji postanowiliśmy zdemokratyzować go jeszcze bardziej.

logo
Fot. materiały prasowe

W jaki sposób?

Przez 11 poprzednich edycji konkurs “Piórko” kierowany był wyłącznie do debiutantów. Osoba zgłaszająca swój projekt nie mogła mieć publikacji z numerem ISBN. Tyle że obecnie numer ISBN wcale nie jest jedynym wyznacznikiem, czy ktoś ma doświadczenie czy nie. Mamy przecież copywriterów, którzy na co dzień zawodowo pracują ze słowem. Mamy ilustratorów, którzy szkicują, robią grafiki reklamowe, plakaty, artystyczne murale. Nie mają co prawda na swoim koncie publikacji z ISBN-em, ale za to mają setki publikacji profesjonalnych. Dodatkowo, jest mnóstwo twórców i ilustratorów, którzy najpierw tworzą w internecie. To jest chyba zresztą dzisiaj standard - promowanie swojej twórczości na przykład na Instagramie. Numer ISBN przestał więc być miernikiem. Uznawanie wyłącznie na jego podstawie, kto może brać udział w konkursie, a kto nie, byłoby niesprawiedliwe. Dlatego w tym roku otwieramy konkurs dla wszystkich.

logo
Fot. materiały prasowe

To nie jedyna zmiana. Wprowadziliście też drugą ścieżkę w konkursie “Piórko” - dla autorów korzystających z AI.

Sztuczna inteligencja już teraz wpływa na nasze życie, a z czasem zmieni je jeszcze bardziej. Jesteśmy świadomi roli, jaką odgrywa w naszej codzienności, jak również tego, że wielu twórców z niej korzysta. W tym wypadku AI może być nieocenionym wsparciem w procesie kreatywnym. Oczywiście, może też być złudną drogą na skróty. Od twórcy zależy, jak z tej technologii korzysta. My, otwierając drugą ścieżkę konkursu, “Piórko Innowacji”, oferujemy pełną transparentność. Wierzymy, że dzięki niej wiele osób, które mają świetny pomysł, ale którym brakuje narzędzi, będzie miało szansę rozwinąć skrzydła. W ostatnich latach zdarzały się bowiem zgłoszenia, w których idea była świetna, ale całość - niedopracowana. Nie chcemy też dyskryminować twórców, którzy w swoim procesie kreatywnym korzystają z AI, bo czują, że ich to wzbogaca, że ich dzieła na tym zyskują. Oczywiście, wobec kandydatów stosujemy konkretne wymogi - mają obowiązek ujawnienia użytych narzędzi, promptów, surowych wyników AI oraz pokazania własnych, autorskich modyfikacji.

logo
Fot. materiały prasowe

Tym samym, począwszy od 2026 roku, dajemy naszym uczestnikom alternatywę. Jeżeli jesteś twórcą i chcesz, żeby to twój talent był najważniejszy, wystartuj w “Piórku Wyobraźni”. Tam czekamy na zgłoszenia w 100% autorstwa ludzkiego. Jeżeli zaś w procesie twórczym wspierasz się AI, proponujemy Ci ścieżkę “Piórko Innowacji”. Myślę, że dzięki tym dwóm ścieżkom jeszcze bardziej demokratyzujemy nasz konkurs. Co jednak ważne, i co chciałbym podkreślić - wartość nagrody dla twórcy analogowego oraz wspierającego się sztuczną inteligencją jest różna. Tym samym podtrzymujemy prymat wyobraźni ludzkiej nad dziełem, które powstanie przy użyciu AI. 

logo
Fot. materiały prasowe

Jaką wartość ma więc nagroda w “Piórku Wyobraźni”, a jaką w “Piórku Innowacji”?

W tym roku podwyższyliśmy nagrodę główną, czyli za ścieżkę “Piórko Wyobraźni”. Jest to 120 000 zł netto, zarówno w kategorii Tekst, jak i Ilustracje. Łączna pula w tej ścieżce to więc 240 000 zł netto. Rzeczywiście, kwota niespotykana jeśli chodzi o polskie konkursy książkowo-ilustracyjne.

W ścieżce “Piórko Innowacji”, dopuszczającej kreatywne wykorzystanie generatywnych narzędzi AI, nagroda wynosi natomiast 30 000 zł netto, a łączna pula to 60 000 zł netto. Tu zaznaczmy, że dzieło, które wygra ścieżkę innowacyjną, będzie dostępne w formie e-booka. QR-kod zamieścimy w wersji drukowanej zwycięskiej książki ze ścieżki tradycyjnej. Nie będziemy więc sprzedawać tego e-booka oddzielnie - będzie on jedynie suplementem do dzieła zwycięskiego, czyli laureata “Piórka Wyobraźni”.

logo

Zasiada pan w jury konkursu “Piórko” od 6 lat. Czego przede wszystkim szukacie w zgłoszonych tekstach i ilustracjach?

Przede wszystkim oryginalności, ale też po prostu historii, które coś wnoszą. Mam tu na myśli zarówno tekst, jak i ilustrację. Te zwycięskie zostają z nami na dłużej, zostawiają w nas ślad, poruszają. Bardzo często pierwszymi recenzentami są nasze dzieci. Patrzymy, jak reagują na obrazki, jak rezonuje z nimi czytana opowieść. To tacy nasi mali eksperci, z których zdaniem bardzo się liczymy (śmiech). Wyobraźnia dorosłego i dziecka jest zupełnie różna, dlatego ten feedback jest tak ważny. Bywa, że dana opowieść jest przyczynkiem do jakiejś dyskusji przy obiedzie, stawia ważne pytania, intryguje. Ostatnio, w książce “Co zrobić z tym smokiem?”, był to na przykład temat oswajania inności. Z kolei “O Malwinie i tajemnicy Dziadka piwnicy”, książka, którą szczególnie lubię, mówi o tym, czym jest historia i tradycja rodzinna. Sumując, zawsze chcemy, by opowieść oraz towarzyszące jej ilustracje - bo one są przecież nieodłączną częścią zwycięskiego dzieła - zostawiała po sobie nie tylko tzw. “quality time” przeznaczony na wspólne czytanie i oglądanie, ale także głębsze wnioski, by tłumaczyła tę skomplikowaną rzeczywistość, jaka nas otacza.

logo

Która ze zwycięskich książek odniosła jak dotąd największy sukces? 

Książką, która trafiła do setek tysięcy domów w Polsce, a zarazem do serc dzieci, jest zwycięzca pierwszej edycji “Piórka”, czyli “Szary domek” autorstwa Katarzyny Szestak, z ilustracjami Natalii Jabłońskiej. Tytuł brzmi niepozornie, jak coś błahego, prozaicznego, a tymczasem jest w tej opowieści i towarzyszących jej ilustracjach coś uroczego, wzruszającego, absolutnie magicznego. Dzieci ten domek pokochały - wciąż robimy dodruki, mimo że pierwsze wydanie ukazało się ponad dekadę temu! 

logo
Fot. materiały prasowe

Udało wam się z “Piórkiem” osiągnąć coś niezwykłego - o waszych książkach jest głośno, na ich podstawie powstają nawet sztuki teatralne.

Rzeczywiście, w oparciu o nasze zwycięskie opowieści powstało kilka sztuk teatralnych - na przykład „Szary Domek” był wystawiony na deskach Nowego Teatru im. Witkacego w Słupsku - jesteśmy z tego bardzo dumni. Wieść o naszych książkach trafia też do ogromnej grupy Polaków, po prostu klientów Biedronki. Bo fragmenty zwycięskich tekstów są emitowane w naszych biedronkowych radiowęzłach. A że czyta sam Wiktor Zborowski, to zawsze zwracają uwagę klientów (śmiech). Organizujemy też wspólne czytania w różnego rodzaju placówkach edukacyjnych, jak przedszkole czy szkoła. Widzimy wtedy, jak dzieci reagują na nasze książki. Ale wierzę, że dobra opowieść zawsze znajdzie odbiorcę. A my w “Piórku” naprawdę mamy same wspaniałe opowieści.

logo
Fot. materiały prasowe

Dmuchacie też w skrzydła twórcom. Dzięki imponującym nagrodom finansowym- tu dodam, że nagroda za “Piórko Wyobraźni”  przewyższa wartość nagrody NIKE, mogą rozwijać swoje umiejętności, i to na różnych polach.

Wśród laureatów mamy tak zwanych “zwyczajnych ludzi”, jak i na przykład nauczycieli, jest też tatuażystka. Każde z nich po wygranej poszło do przodu, nikt nie tkwi w miejscu. Wielu zrobiło duże kariery. Ale, naprawdę, co człowiek to historia.  Ostatnio, przy okazji dziesiątej, jubileuszowej edycji “Piórka”, zrobiliśmy nawet taki “zjazd rodzinny” naszych autorów - przynajmniej tych, którzy mogli do nas dojechać. To było wyjątkowe doświadczenie. Jestem bardzo ciekaw tegorocznych laureatów, również ze względu na nowe zasady naboru do naszego konkursu. Czym mnie zaskoczą, czym oczarują? Nie mogę się doczekać.