KIA K4
KIA K4 prezentuje się całkiem fajnie! Fot. Adam Nowiński / naTemat.pl

W dobie drogiego paliwa i zaostrzonych kar za prędkość KIA K4 budzi dwojakie uczucia. Z jednej strony posiada świetne systemy, które pomogą uniknąć wam mandatu na fotoradarze, ale tanio to nią nie pojeździcie.

REKLAMA

Powiem szczerze, że KIA K4 była jednym z tych aut, na których premierę czekałem z niecierpliwością. W końcu KIA ma już w swoim portfolio i historii modele, które swoją wszechstronnością, solidnością i ceną podbiły serca Polaków. I taka jest KIA K4. Ma ona zastąpić Ceeda, czyli jednego z bestsellerów marki.

logo
logo

Na rynku zostaje co prawda Xceed, który dostanie lifting, ale nie zmieniło to faktu, że K4 jako globalny model zawitał też w Polsce i od początku zapowiadał się bardzo ciekawie. W dobie, kiedy rynek zalewały nowe premiery elektryków, pojawienie się czystej spalinówki było jak powiew świeżości.

logo

Z KIA K4 spędziłem tydzień, pokonałem dystans 1000 kilometrów i muszę wam powiedzieć, że jest do bólu poprawnie, bo design nadwozia jest okej, środek solidny, ale nie porywa, jeździ dobrze, ma fajne technologie, ale spalanie... no właśnie, to chyba największy minus. Ale do konkretów.

logo

Wygląd? Ja bym te lampy dał wyżej

Pierwszy rzut oka na nową KIA K4 sprawił, że włączył mi się zmysł designera z wujowym wąsem, czyli "ja bym se tego tak nie zrobił". Tak miałem z przednimi lampami, których klosze są moim zdaniem ciut za nisko.

logo

Ogólnie projekt nadwozia jest naprawdę świeży, drapieżny przedni pas, który zwraca uwagę innych na drodze, brak szaleństw z przetłoczeniami i charakterystyczny dla marki pas tylny z podłużnymi, wąskimi lampami. Powiedziałbym, że unowocześniona klasyka KIA.

logo
logo

Nie jestem fanem klamek tylnych drzwi, które umieszczone są tak wysoko, jak w przypadku np. Toyoty C-HR, ale nie jest to jakieś poważne nieudogodnienie. I może moje serce szybciej nie zabiło na widok K4, ale kiedy parkowałem pod marketem, ludzie autentycznie przystawali, żeby sprawdzić, co to za marka, więc ten design po prostu działa.

logo
logo

Wnętrze KIA K4 jest solidne i cyfrowe

Wchodzę do środka i czuję się, jakbym przesiadł się do mniejszego EV9. Wnętrze KIA K4 dominuje ogromny panel z ekranami o łącznej przekątnej niemal 30 cali. Ale spokojnie, fani fizycznych przycisków nie będą płakać. Kia zostawiła kluczowe przełączniki pod ekranem, co w trasie jest zbawienne.

logo

Ale żeby nie było, obsługa dotykowych ekranów jest bardzo intuicyjna, system jest dobrze zaprojektowany i responsywny. Do tego pod nim jest rząd fizycznych przycisków skrótowych, które jeszcze bardziej ułatwiają operowanie całym systemem.

logo

Co do samego designu wnętrza to podobnie jak z nadwoziem: jest nowocześniej, ale no nie jest on porywający. Owszem, wszystko jest solidnie spasowane, poprawne, ergonomiczne, a tam, gdzie wypada, żeby było miękko, to jest miękko. Plastiki są szare i neutralne, ale nie tandetne. No i nikt na siłę nie wsadził tutaj piano blacka, dlatego pod kątem przyjazności użytkowania też duży plus.

logo

Jeździłem wersją Business Line, więc była solidnie dopakowana, bo miała poza wspomnianymi multimediami kamery 360, aktywny tempomat, masę asystentów włącznie z kontrolą martwego pola, jazdy w liniach oraz ostrzegającego przed kolizją.

Oczywiście naszpikowanie auta systemami asystującymi ma swoje ogromne plusy, wiadomo, jest bezpieczniej. No ale w przypadku K4 są one tak czułe, że w pewnym momencie zaczynają irytować, bo auto zaczyna non stop na was piszczeć.

logo

System ADDW jest tak ustawiony, że wystarczy nawet zerknąć na drogę z prawej lub lewej, żeby sprawdzić, czy coś nie jedzie i już dostaje się „reprymendę”, bo nie patrzy się na drogę przed siebie. Podobnie jest z systemem monitorującym zmęczenie kierowcy. Rozumiem, że jednego dnia można gorzej spać, ale żeby uaktywniał się on o godzinie 8 rano po 10 minutach jazdy samochodem do pracy… No chyba, że KIA K4 chciała, żebym został w domu…

Na szczęście systemy można wyłączyć, ale z racji ich wpływu na wasze bezpieczeństwo, nie polecam tego. Już gorsze moim zdaniem są inne dwie rzeczy, które popełnili designerzy tego auta, a mianowicie brak podparcia pod udami, bo fotele są mega wygodne (z elektryczną regulacją, zapamiętywaniem położenia, wentylacją i grzaniem), ale tego mi brakowało przy dłuższej trasie oraz umieszczenie wyświetlacza z wartościami temperatury, oraz kierunkami nawiewów tak blisko kierowcy, że zasłania on sobie je ręką. Nie ma opcji, żeby je odczytać bez specjalnego zapuszczenia żurawia.

logo

Gamechanger? Warto kupić te dwie rzeczy

Wspomniałem w tytule, że Polacy pokochają to auto za dwie rzeczy. Moim zdaniem to wyświetlacz przezierny (head-up) oraz zamontowana w nim funkcja monitorowania odcinkowych pomiarów prędkości. Mało tego, że na szybie widzicie prędkość, aktualne ograniczenie oraz wskazania nawigacji (nawet Android Auto i Apple Carplay), to jeszcze macie ostrzeżenia, że coś wjeżdża wam w martwe pole oraz wspomniane odczyty w OPP.

logo

Z head-upa dowiecie się, że zbliżacie się do pomiaru, a jak wjedziecie w jego strefę, to zobaczycie, jaką ma długość oraz z jaką średnią prędkością jedziecie od momentu przekroczenia startu pomiaru. Mega pomocne zwłaszcza w dobie zaostrzenia przepisów.

Do tego K4 jest bardzo pojemnym autem, bo miejsca jest mnóstwo i w pierwszym i w drugim rzędzie siedzeń, a na bagaże macie solidne 438 litrów w kufrze. Spokojnie spakujecie na wakacje 4 osoby do tego kombiaka. A jeśli mało wam przestrzeni bagażowej, to zawsze możecie wybrać wersję Sportswagon, która ma bagażnik o pojemności 604 litry.

logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
logo

Jak jeździ KIA K4 2026? Test autostradowy i miejski

Pod maską mojego egzemplarza pracował silnik 1.6 T-GDI o mocy 180 KM (możecie mieć jeszcze 1.0 T-GDI o mocy 115 KM z 6-biegowym manualem, a także silnik 1.6 T-GDI o mocy 160 KM), sparowany z klasycznym, 8-stopniowym automatem. I to jest strzał w dziesiątkę. Zapomnijcie o szarpaniu dwusprzęgłówek.

Tutaj wszystko działa aksamitnie gładko. Dynamika KIA K4 pozwala na bezstresowe wyprzedzanie na trasie S7, a wyciszenie kabiny przy 140 km/h pozytywnie zaskakuje, chociaż no Mercedes czy BMW to nie jest. Do tego zawieszenie, które bardzo dobrze wybierało nierówności na wyboistych bocznych drogach.

A jak ze spalaniem? No… Moja trasa 1000 km obejmowała zarówno warszawskie korki, jak i szybkie przeloty autostradą. Średnie spalanie KIA K4 zamknęło się w okolicach 7,5 litra na setkę. Niestety. W mieście wskazówka mijała cyfrę 8. Z kolei w trasie kręciła się w okolicach 7,3-7,4 litra. Sporo. Wiem, że to 180 KM, ale mimo wszystko to o jakiś litr ponad akceptowalne wartości, zwłaszcza przy tych cenach paliw, jakie mamy obecnie.

logo

Czy warto kupić KIA K4?

Podsumowując moje 1000 km, muszę powiedzieć, że KIA K4 to obecnie jeden z solidnych wyborów na rynku. Jest świetnie wykonana, oferuje komfort w bardzo konkurencyjnej cenie i dobrze się prowadzi. A skoro mówimy o cenie, to KIA K4 w bazowej wersji M z silnikiem 1.0 i manualem dostaniecie od 107 490 zł.

Za wersję L z silnikiem 1.6 T-GDI 150 KM zapłacicie 128 990 złotych. Testowana przeze mnie Business Line zaczyna się od 138 990 złotych za 150-konna wersję, a mój egzemplarz to koszt 143 490 złotych. Oczywiście to nie topka, bo zabrakło tutaj np. panoramicznego dachu (i dobrze) za 3500 zł. Czy te 139 tys. zł to dużo? Myślę, że to optymalna cena, jak za optymalnie skonfigurowane i poprawne auto.

logo