Muzeum Armii Krajowej w Krakowie - realizacja nagrodzona w polskiej edycji konkursu Brick Award
Muzeum Armii Krajowej w Krakowie - realizacja nagrodzona w polskiej edycji konkursu Brick Award Fot: Wienerberger

Rozmowa z Ryszardem Jurkowskim, architektem z AiR Jurkowscy – Architekci, biura, które nagrodzono w konkursie Brick Award Polska w kategorii Renowacja / Adaptacja / Przebudowa / Rekonstrukcja za projekt i realizację rewitalizacji Muzeum Armii Krajowej w Krakowie.

REKLAMA
Jaka jest według pana, architekta, rola architektury w pejzażu miejskim?
Rolą architektury w krajobrazie miejskim jest spełnianie wielu zadań. Architektura, jako sztuka użytkowa, daje ludziom zamkniętą, utylitarną przestrzeń, w której się mieszka, pracuje, edukuje, ale i kocha, rodzi, dorasta itp. Jeżeli ta przestrzeń wyznaczona poprzez architekturę jest uporządkowana, wywołuje przyjazne emocje, słowem, gdy w tej architekturze dobrze się mieszka, pracuje, wypoczywa czy uczy tzn. że jej rola jest spełniona.
Oczywiście, w pejzażu miasta najczęściej zauważamy domy „zwykłe”, nie epatujące kształtami i kolorem, a jedynie tworzące tzw. ład przestrzenny, czyli wszystko jest uporządkowane, nie za niskie i nie za wysokie względem otoczenia, dobrze skomunikowane i utrzymujące dobre relacje z zielenią. Jeśli jeszcze architektura ta tworzy atmosferę miasta to już jest bardzo dobrze. I w tej strukturze ładu przestrzennego od czasu do czasu pojawia się obiekt, który „wyróżnia się”. To katedra, muzeum, filharmonia, teatr, szkoła, ale także ciekawa zabudowa mieszkaniowa czy biurowa, rynek bądź inna przestrzeń publiczna. Pojawia się ta architektura, najczęściej na tle tej codziennej, ale budującej porządek urbanistyczny. I ten porządek urbanistyczny jest kluczem do dobrze funkcjonującego miasta. Są takie miasta jak Paryż czy Barcelona, gdzie uporządkowana tzw. kwartałowa zabudowa czyni je niepowtarzalnymi. Takimi miastami w Polsce są: Kraków i Wrocław z dużych oraz Sandomierz, Zamość czy Toruń z mniejszych. Pragnę zauważyć, że wymieniam miasta historyczne, które powstały konsekwentnie według wyznaczonego planu urbanistycznego. Ich historyczne centra, albo bardziej śródmieścia, mają tak duży ładunek emocji, że każdy tam chciałby żyć. Ale przytoczę także przykład Nowej Huty czy Tychów, w których najwcześniej powstałe fragmenty tych miast stworzyły tak udany nastrój, że mnóstwo ludzi tam chce zamieszkać.
Czyli pokrótce, stwierdzam, że rolą architekta, i moją, jest tworzenie ładu przestrzennego według przyjętych założeń urbanistycznych w taki sposób, żaby dało się w nim żyć w przyjemnej, dobrej atmosferze.
Jak to wygląda w Polsce?
Stanowczo oświadczam, że coraz lepiej, ale wiele jeszcze mamy do nadrobienia, bylebyśmy – my architekci, działali skromnie i odpowiedzialnie, a nie jak jakieś „Anioły Przestrzeni”, którym wydaje się, że cokolwiek zaprojektują, stanie się to dziełem ponadczasowym.
Komentarze internautów świadczą o tym, że bardzo nisko oceniają architekturę polskich miast. Cytuję: „obcowanie z architekturą w Polsce kończy się depresją”... Czy naprawdę jest tak źle?
Przyznam się Pani, że staram się nie czytać opinii internautów, ponieważ uważam, że w dużej części są to niespełnieni architekci nie umiejący się podpisać pod swoimi poglądami i, niestety, nie mogący też wiele ciekawego i oryginalnego pokazać. A inni to stali malkontenci. To takie polskie.
Oczywiście, mogą być przykłady, gdzie obcowanie z architekturą może wywołać depresję. Choć - grzebię w mojej pamięci - trudno mi to jednoznacznie potwierdzić, jeśli chodzi o ostatnio powstałe obiekty. Nie jest tak źle, jest całkiem przyzwoicie i zaczyna być lepiej, także za sprawą wielu młodych architektów, którzy dużo widzieli, sporo już umieją i często są zdeterminowani do właściwego zagospodarowywania przestrzeni. Przecież wszyscy zauważają dobre realizacje, wyróżnione różnymi nagrodami np. SARP-u, które stają się przykładem. Wzrosła także świadomość inwestorów i użytkowników. Dzisiaj także oni chcą, żeby było ciekawiej.
logo
Muzeum Armii Krajowej w Krakowie - realizacja nagrodzona w polskiej edycji konkursu Brick Award Fot: Wienerberger

Czy można mówić o trendach w obecnej polskiej architekturze?
Ciekawe pytanie. Spróbuję na nie odpowiedzieć. Bez wątpienia otwarcie granic, Internet, dostęp do fachowej literatury ułatwiają śledzenie tego, co robią za granicą. Pewnym trendem jest więc zapożyczanie z tamtych wzorców. Ale trzeba to sprawiedliwie zauważyć, że wielu architektów nie importuje rozwiązań, a czerpie inspirację do swoich projektów z lokalnej architektury i krajobrazu. I to jest podstawowy trend. Nawiązanie do architektury miejsca, a następnie, tak to nazwę, poszukiwanie „radości” w nowych obiektach, jest zaprzeczeniem depresyjności, o której mówię wcześniej, Objawia się ona szlachetnością kształtów, właściwym doborem faktur i kolorów, użyciem nowoczesnych, różnorodnych materiałów.
Kolejnym trendem jest funkcjonalność, pragmatyczna użyteczność, tak w zwykłych domach mieszkalnych, jak i biurowcach, centrach handlowych itp.
Najbardziej podoba mi się tendencja poszukiwania architektury miejsca, bo gwarantuje ona oryginalność i różnorodność.
Gdy bierze się do rąk którykolwiek katalog Brick Award, ten trend architektury miejsca wyraźnie daje się zauważyć. Wszystkie obiekty powstały z ceramiki, ale są niepowtarzalne, bo inspirowane charakterem miejsc, w których powstały.

Czy konkursy - takie jak np, Brick Award -  podnoszą poziom projektowania, motywują do nowych poszukiwań? A może pełnią też funkcję społeczną, edukacyjną?
Z całą pewnością konkursy takie jak Brick Award podnoszą poziom projektowania. Architekci, tak już jest, na całym świecie, to w dużej części ludzie bardzo ambitni i tak jak przedstawiciele innych zawodów twórczych, lubią być zauważani i wyróżniani. To także przenosi się na fakt, że uznany, bo dobry architekt, częściej może liczyć na zlecenie od inwestora. Konkurs Brick Award od lat jest bardzo uznaną rywalizacją, do której w każdej z edycji przystępuje ponad 1000 zespołów z całego świata. Tak się już dzieje, że konkursy te, których rozstrzygnięcie organizator, firma Wienerberger, ogłasza podczas eleganckiej gali w Wiedniu, stają się wydarzeniem. Najwyższe laury zdobywali tam starsarchitects, że przywołam wybitnego architekta ze Szwajcarii Petera Zumthora, który za zrealizowany projekt Muzeum Sztuki Archidiecezji Kolońskiej – Kolumba otrzymał główną nagrodę. Miałem przyjemność, na zaproszenie Wienerbergera, pełnić obowiązki jurora w edycji 2008 roku, kiedy przyznaliśmy Zumthorowi ten laur i, muszę to podkreślić, była to wielka przyjemność zarówno dla mnie, jak i innych sędziów, którzy przybyli do Wiednia z Anglii, Francji, Łotwy, Węgier i oczywiście Austrii.
W ostatnich edycjach dali się zauważyć także architekci polscy. I to jest godne podkreślenia, ponieważ w ostatnich latach realizacje polskich architektów zauważane są w Brick Award w Wiedniu czy Europejskiej Nagrodzie Architektonicznej im. Miesa van der Rohe w Barcelonie. To się dzieje i to jest powód do zadowolenia. Jeszcze troszkę i któryś z tych zdolnych polskich architektów uzyska międzynarodowy laur.
Konkurs Brick Award bezsprzecznie podnosi poziom projektów także dlatego, że my, architekci, uwielbiamy projektować z ceramiki, która daje tak wiele możliwości w tworzeniu oryginalnej, przyjaznej architektury. Tą architekturę lubią też użytkownicy naszych projektów, więc gdy obiekt na tak wysokim poziomie zostanie zauważony, to tylko powód do dumy dla jego użytkowników.
Czym jest dla polskiej architektury zaproszenie do konkursu Brick Award? Uznaniem? Szansą?
I uznaniem i szansą. Zaproszenie do konkursu Brick Award jest okazją do zaprezentowania na forum międzynarodowym przykładów polskiej architektury i porównania jej z realizacjami zagranicznymi. I oświadczam raz jeszcze, że nie mamy powodu do kompleksów. Prezentacja polskich przykładów jest istotną szansą promocji Polski.
logo
Ryszard Jurkowski odbiera nagrodę Brick Award dla AiR Jurkowscy – Architekci Fot: Wienerberger

W tym roku w polskiej edycji Brick Award nagrodzono Pańską realizację renowacji Muzeum Armii Krajowej w Krakowie. Czy mógłby Pan opowiedzieć o idei tej rewitalizacji?
Postaram się krótko, choć o projektowaniu tego obiektu można by napisać grubą książkę. O kłopotach więc nie mówię…. Wygraliśmy konkurs na ten projekt. Od początku uznałem z moim zespołem, że najważniejszą rzeczą dla tego powstałego w 1907 roku budynku, jednego z wielu obiektów Twierdzy Kraków, będzie tchnięcie weń „właściwego ducha”, nastroju, który stworzy stara substancja budynku i nowoczesne rozwiązania formalne i materiałowe.
Bardzo lubię takie tematy, bo dają szansę zrealizowania obiektu o niepowtarzalnym nastroju. Udało mi się już to kiedyś osiągnąć w projekcie banku w Bytomiu, a obecnie realizujemy Muzeum Miejskie w Żorach, gdzie też łączymy stary budynek z nowym. Ostatnio zajmowaliśmy się w pracowni AIR Jurkowscy – Architekci projektem rewitalizacji części obiektów Fortu Mokotów w Warszawie.
Pozytywną ocenę budynku Muzeum AK zapewnia udany sposób wydobycia walorów tego historycznego obiektu, a więc starej cegły po zdarciu starych tynków, fragmentów odlanych z betonu przed ponad 100 laty, poddasza, które zagospodarowaliśmy, czy też wprowadzenie takich zabiegów projektowych, które „uprzestrzeniły” powierzchnie przeznaczone na ekspozycję.
Projekt Muzeum zdobył parę prestiżowych nagród i to nas bardzo cieszy, ale daleko większą satysfakcję przynosi nam fakt bardzo dobrej oceny użytkowników, w tym starszych już ludzi, byłych AK-owców.
Co dla Pana znaczy ta nagroda?
Jest miło, że nasz wysiłek został zauważony na tak wysokim poziomie – pierwsza polska edycja Brick Award. Przede wszystkim cieszy fakt, iż paru znaczących ludzi, którzy nie popierali tej rewaloryzacji (budynek stary, po okupacji Monarchii Austro-Węgierskiej) po otwarciu obiektu złożyło nam gratulacje i wycofało wcześniejsze opinie.
Którą ze swoich realizacji ceni Pan najbardziej? Przez którą chciałby Pan być zapamiętany?
Tak się składa, że z racji wieku mam wieloletnie doświadczenie warsztatowe. Projektowałem i realizowałem przed 1989 rokiem i później. Do wielu obiektów mam osobisty szacunek i są to obiekty nagrodzone w SARP: szkoła w Wodzisławiu Śląskim i osiedle Kokociniec pod Lasem w Katowicach, kościoły w Sosnowcu oraz ołtarz papieski tamże. Po 1989 roku pośród wielu projektowanych obiektów wysoko sobie cenię Kaplicę Ekumeniczną w Porcie Lotniczym Katowice – Pyrzowice, także nagrodzone osiedle zabudowy jednorodzinnej – tzw. osiedle Pastelowe w Katowicach i wielorodzinnej - tzw. osiedle Książęce również w Katowicach, wille miejskie w Raciborzu, a teraz czekam z niecierpliwością na skończenie realizacji Muzeum Miejskiego w Żorach.
Zapamiętany mogę być dobrze czy źle przez kolegów – konkurentów i to już ich problem. Natomiast dla mnie największą frajdą jest, gdy zaprojektowane przeze mnie i moją pracownię obiekty przekonują do siebie użytkowników i inwestorów, którzy często na początku naszej współpracy mają odmienne wyobrażenie, co do mających powstać budynków i ich otoczenia.

W realizacji nagrodzonego projektu zdecydował się Pan na pokrycie dachu dachówką ceramiczną. Co myśli Pan o ceramice jako tworzywie budowlanym?

Jak mówiłem wcześniej, ceramika budowlana jest niezwykle wysoko cenionym przez architektów materiałem budowlanym. Małe formy, wielość form i bogaty asortyment, kolory, faktura pozwalają „ulepić” cacka architektoniczne powodujące, że ludzie użytkujący tę architekturę czują się w jej otoczeniu niezwykle dobrze. Technologia budowania zmienia się, ale stara poczciwa cegła czy dachówka są wciąż niezastąpione i z chęcią stosowane.
Dlaczego, Pana zdaniem, w polskiej tegorocznej edycji konkursu Brick Award nie nagrodzono ani nie wyróżniono żadnego domu jednorodzinnego?
Bo nie przedstawiono projektu wnoszącego coś nowego, istotnego w sposobie rozwiązania domu jednorodzinnego. Jury, jak wiem, poszukuje nie tylko domu z ceramiki, ale kreatywnego wykorzystania ceramiki przy projektowaniu. Tego właśnie w tym roku zabrakło.
Czy można by powiedzieć, że jakość architektury miejskiej jest wyższa niż budownictwa jednorodzinnego?
Nie, na tak postawione pytanie nie da się odpowiedzieć, bowiem nie można stwierdzić, że budynek miejski, jako większy, jest dzięki temu ważniejszy od domu jednorodzinnego lub zespołu tych domów. Historia architektury przywołuje liczne przypadki architektury domów jednorodzinnych, które stały się sławne ze względu na nowe wartości. Zatem jakość myśli twórczej jest tutaj decydująca, a nie skala budynku i jego usytuowanie w zabudowie miejskiej bądź jednorodzinnej.
Najwybitniejszy architekt XX wieku Le Corbusier zasłynął również jako projektant willi i domów jednorodzinnych, które były przełomem w historii architektury czy. Także Philip Johson – amerykański architekt – swoim kultowym The Glass House.
W swoim dorobku zawodowym najwybitniejsi architekci świata, a więc i Ludwik mies van den Rohe i Frank Lloyd Wright i Walter Gropius czy holenderska grupa der Stijl projektowali domy jednorodzinne, z których wiele do dziś stanowi obiekty kultowe.
We wszystkich można dostrzec „iskrę Bożą”, a w tegorocznych pracach, które nadesłano na konkurs Brick Award, zdaniem jury tej iskry brakowało i ja się z tą opinią zgadzam.
Zatem do następnej edycji….