Stacja benzynowa
Kiedy zapłacimy mniej za paliwo? Fot. Shutterstock

Ostatnie tygodnie na stacjach paliw to był emocjonalny rollercoaster z przewagą stanów lękowych. Ale środowy poranek przyniósł informację, która zmieniła wszystko. Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie broni w konflikcie z Iranem, a rynki zareagowały tak, jakby ktoś nagle spuścił powietrze z gigantycznego balona.

REKLAMA

Całe zamieszanie zaczęło się od wpisu na platformie Truth Social. Prezydent USA Donald Trump poinformował, że po rozmowach z premierem Pakistanu zgadza się wstrzymać ataki na Iran. Warunek jest jeden i niezwykle konkretny: całkowite i bezpieczne otwarcie Cieśniny Ormuz. To wąskie gardło światowej energetyki, przez które przepływa kluczowa część globalnej ropy, było dotąd zablokowane, co trzymało świat w szachu.

"Zgadzam się zawiesić bombardowanie i ataki na Iran na okres dwóch tygodni" – napisał Trump, dodając, że widzi szansę na długoterminowy "POKÓJ". Reakcja giełd była natychmiastowa i brutalna dla spekulantów. Ceny ropy naftowej zaliczyły największy zjazd od niemal 6 lat.

Baryłka ropy poniżej 100 dolarów. Takich spadków nie widzieliśmy dawno

Dane z giełd w Nowym Jorku i Londynie wyglądają dziś jak marzenie każdego kierowcy, który planuje dłuższą trasę. Baryłka ropy WTI w dostawach na maj staniała o blisko 15 procent, osiągając poziom 96,20 dolara. Z kolei europejska ropa Brent zanurkowała do poziomu 94,46 dolara.

Jeszcze kilka dni temu eksperci zastanawiali się, jak wysoko przebijemy sufit, a dziś główny temat to granica 80 dolarów.

Choć analitycy, jak Jason Schenker z Prestige Economics, studzą entuzjazm, twierdząc, że do tak niskich poziomów potrzebny byłby kolejny "cud", to obecny trend jest jasny: ryzyko geopolityczne wyparowuje z cen szybciej, niż się w nich pojawiło. Co ciekawe, europejskie kontrakty na diesel spadły aż o 23 procent, co jest absolutnym rekordem ostatnich lat.

Ceny paliw na stacjach. Kiedy zapłacimy mniej za benzynę i ON?

Najważniejsze pytanie brzmi: kiedy te giełdowe słupki zobaczymy na pylonach w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku? Głos w tej sprawie zabrał minister finansów i gospodarki, Andrzej Domański. Potwierdził to, co wszyscy przeczuwaliśmy – spadki będą, ale musimy uzbroić się w cierpliwość.

– Spadki, które widzimy na rynkach, znajdą przełożenie na ceny na stacjach paliw, ale to zajmie kilka dni – wyjaśnił minister na antenie Polsat News. Mechanizm jest prosty i nieubłagany: najpierw tanieje ropa naftowa, potem spadają ceny w hurcie (np. w Orlenie), a na samym końcu korzystamy na tym my, podjeżdżając pod dystrybutor.

Co z tanim paliwem? Rządowy program "Ceny Paliwa Niżej" pod lupą

W tle tych wielkich spadków toczy się gra o polskie podatki. Obecnie korzystamy z rozporządzeń obniżających VAT na paliwo (z 23 do 8 proc.) oraz akcyzę. Problem w tym, że te rozwiązania mają datę ważności. Obniżona akcyza obowiązuje do 15 kwietnia, a niższy VAT do 30 kwietnia 2026 roku.

Czytaj także:

Czy w obliczu tańszej ropy rząd zdecyduje się na ich przedłużenie? Minister Domański zapowiada analizy, ale nie daje jasnych deklaracji. Jeśli światowe ceny utrzymają się na poziomie poniżej 100 dolarów, rząd może uznać, że "kroplówka" w postaci niższego podatku nie jest już niezbędna.

Jedno jest pewne: rynek paliw wreszcie dostał dawkę tlenu, której tak bardzo potrzebował. Nawet jeśli ropa wciąż jest o 40 proc. droższa niż przed wybuchem lutowego konfliktu, dzisiejsza "czerwień" na giełdach to najlepsza wiadomość tygodnia.