Silnik 2.0 F4R
Francuskie silniki, które zaskakują niezawodnością. Zrzut ekranu z YouTube.com

Kiedy słyszysz przydomek francuski, przed oczami masz pewnie świetną gastronomię, wieżę Eiffla, czy dobre wino. Ale przecież jest jeszcze kultowa francuska motoryzacja. Wiem, wiem, w Polsce budzi ona mieszane uczucia, ale są wyjątki. Oto silniki produkowane w kraju nad Sekwaną, które bez zająknięcia robią przebiegi rzędu pół miliona kilometrów i więcej.

REKLAMA

1. Renault czyli 1.5 dCi to król, którego niesłusznie się baliście

Zacznijmy od prawdziwej legendy, która przez lata dorobiła się łatek "awaryjnej", by ostatecznie stać się synonimem trwałości. Silnik 1.5 dCi to absolutny fundament grupy Renault.

Jeśli szukasz oszczędności, to jest to adres, pod którym powinieneś zamieszkać. Spalanie na poziomie 4-5 litrów to standard, a zadbane egzemplarze bez większego wysiłku przekraczają granicę 300 000 kilometrów.

2 i 3. Benzyniaki też w cenie

Ale Renault to nie tylko diesle. Jeśli wolisz "benzyniaki", to musisz znać jednostkę 2.0 F4R. To silnik niemal mityczny, montowany chociażby w Megane RS. 150 koni mechanicznych w wersji wolnossącej to gwarancja, że auto nie tylko jedzie, ale i przetrwa lata.

Wystarczą regularne wymiany oleju, a licznik dobije do 310 tys. km bez zadyszki. A dla tych, którzy chcą więcej emocji, jest 1.8 TCE, czyli serce Alpiny A110. 300 koni, a przy tym zaskakująca efektywność energetyczna. Francuzi pokazali, że potrafią ożenić ogień z wodą.

4 i 5. HDI to synonim długowieczności

Jeśli Renault to król oszczędności, to Stellantis jest cesarzem diesla. Silnik 1.6 HDI to jednostka, którą znajdziesz niemal wszędzie, więc od kompaktów po dostawczaki.

Jest tani w utrzymaniu, prosty w naprawie i, co najważniejsze, niebywale trwały. W porównaniu do niemieckiego 2.0 TDI od Volkswagena, francuska konstrukcja często okazuje się tańsza w serwisowaniu i mniej kapryśna.

Ale prawdziwa bomba to 2.0 BlueHDI. To silnik stworzony do połykania autostrad. 180 koni mechanicznych i zasięgi rzędu 400 000 kilometrów? To nie są bajki handlarzy, to rzeczywistość. Ta jednostka pod względem trwałości staje w szranki z japońskimi legendami, takimi jak 2.2 i-DTEC od Hondy.

6. Czarny koń tego zestawienia

Zaskoczeniem w zestawieniu może być 1.2 PureTech. Tak, wiem... Mimo że w Polsce budzi on spore emocje ze względu na pasek rozrządu w kąpieli olejowej, to eksperci wskazują, że przy rygorystycznym przestrzeganiu serwisu, ta trzycylindrowa jednostka jest w stanie wykręcić nawet 300 tys. km, oferując przy tym dynamikę, której brakuje japońskim silnikom VVTI.

I tak, wiem, że nie ma to mocy, zwłaszcza, ze Francuzi lubią montować tę jednostkę w duzych konstrukcjach, wiem że jego kultura pracy jest dość hałasliwa, ale nie o tym jest to zestawienie. W sytuacji, kiedy mówimy o niezawodności, to spełniając powyższe kryteria serwisowania, będzie to silnik na długie setki tysięcy kilometrów.

7. Citroën i silnik, który może przejechać milion kilometrów

Nie można mówić o trwałości, nie wspominając o Citroënie BX i jego silniku 1.9 XUD9 . To mechaniczny dinozaur, który śmieje się w twarz nowoczesnym restrykcjom. Moc? Skromna (od 68 do 90 KM). Trwałość? "Milion kilometrów" to w jego przypadku nie metafora, a realny cel. To jednostka, która po prostu odmawia zakończenia żywota.

Bardziej współczesną alternatywą jest 2.0 HDI, montowany w takich modelach jak Citroën C5 czy DS5. 140-180 koni i konstrukcja, która bez problemu wytrzymuje 500 000 km. To francuska odpowiedź na japońskie D4D od Toyoty i, trzeba przyznać, jest to odpowiedź bardzo przekonująca.

Czytaj także:

***

Przyszłość to oczywiście hybrydy i elektryki, jak system E-Tech od Renault czy Hybrid4 od Peugeota. Francuzi już teraz projektują je tak, by były mniej podatne na zużycie niż ich spalinowi poprzednicy.

Jeśli więc szukasz auta, które nie zrujnuje cię przy dystrybutorze i nie każe zaprzyjaźnić się z mechanikiem, czas zerknąć w stronę Francji. Bo te silniki to coś więcej niż tylko żelastwo pod maską, to popis inżynierii, która ma trwać.