Ziobro i Romanowski mogą drżeć po klęsce Orbána. "Jeden scenariusz jak science-fiction"
Zmiana kursu Węgier po 16 latach rządów Viktora Orbána będzie jak gra na polu minowym i rozbrajanie bomby. Prof. Aleksander Cieśliński w Rozmowie naTemat studzi emocje w sprawie szybkiego powrotu Budapesztu na prounijny kurs. A co dalej z politykami PiS – Zbigniewem Ziobro i Marcinem Romanowskim?
– Cały system węgierski został zbudowany po to, żeby służyć nie państwu węgierskiemu, tylko partii Fidesz i osobiście, Viktorowi Orbánowi oraz jego akolitom – mówi w Rozmowie naTemat prof. Aleksander Cieśliński z Uniwersytetu Wrocławskiego, który specjalizuje się w prawie Unii Europejskiej.
Co dalej z Romanowskim i Ziobro? "Jeden scenariusz jak science-fiction"
Jego zdaniem nie można spodziewać się natychmiastowego przełomu. – Na pewno będą istotne symboliczne gesty, związane na przykład z polskimi pieniędzmi czy pieniędzmi dla Ukrainy, ale pamiętajmy, że to społeczeństwo jest antyukraińskie, dlatego że przez lata wmawiano mu same niedobre rzeczy o Ukrainie i nigdy złego słowa nie mówili o Rosji – zaznacza rozmówca naTemat.
Porażka Orbána oznacza jedno – "parasol" ochronny Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego na Węgrzech jest poważnie zagrożony.
– Sytuacja, w której dwóch bardzo wysokich urzędników ucieka do innego kraju członkowskiego UE, z punktu widzenia prawnego ma charakter kabaretowy. Musimy pamiętać po pierwsze o tym, że Zbigniew Ziobro nie ma paszportu. Nie wiem, jak jest w przypadku Marcina Romanowskiego, ale podejrzewam, że sytuacja jest podobna. W związku z powyższym on się może poruszać w ramach terytorium Unii – podkreśla Cieśliński.
Prof. Aleksander Cieśliński
Jest jeden "abstrakcyjny scenariusz", który doprecyzował nasz rozmówca. Chodzi o działanie ws. Ziobry, wobec którego nie wydano Europejskiego Nakazu Aresztowania. – Viktor Orbán poleca go wpuścić na pokład samolotu węgierskiego specjalnego rządowego, który wyleci do Stanów Zjednoczonych bez paszportu, a następnie tam Donald Trump pozwoli go wpuścić na terytorium Stanów Zjednoczonych, mimo że on tego paszportu nie będzie miał. To oczywiście trochę science-fiction, ale żeby pokazać, w jakim obszarze się poruszamy – wskazuje.
Ziobro i Romanowski "nie wrócą z dnia na dzień"
Jedno jest praktycznie pewne – Ziobro i Romanowskiego nie da się sprowadzić do Polski z dnia na dzień, tak jak obiecuje Péter Magyar. – Nie wyobrażam sobie sytuacji, że w sposób brutalny policja węgierska weźmie tych panów za chabety i wrzucą ich do samolotu, naruszając prawo węgierskie – przyznaje prof. Cieśliński.
I zaznacza: Z punktu widzenia Węgier to jest jedna z bardziej obciążających rzeczy w relacjach dwustronnych. To, co zrobiły Węgry za czasów Orbána, jest pogwałceniem wielu zasad prawa międzynarodowego. Przecież to wszystko jest jedną wielką hucpą.
Więcej dowiesz się z naszego wideo na kanale naTemat na YouTube.
