Tam, gdzie pojawia się dużo informacji, łatwo o uproszczenia, skróty myślowe i emocjonalne przekazy. W takich warunkach rodzi się dezinformacja klimatyczna. Na czym dzisiaj polega i jak działa?
Dezinformacja klimatyczna zmienia oblicze. Fot. Jakub Żerdzicki / Unsplash

Zmiana klimatu to złożony temat, który zahacza nie tylko o naukę, ale także o gospodarkę i życie społeczne. Tam, gdzie pojawia się dużo informacji, łatwo o uproszczenia, skróty myślowe i emocjonalne przekazy. W takich warunkach rodzi się dezinformacja klimatyczna. Na czym dzisiaj polega i jak działa?

MATERIAŁ REKLAMOWY

REKLAMA

Dezinformacja – tworzenie i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji w środkach masowego przekazu – to jedno z najczęściej odmienianych pojęć w dyskusji o współczesnych zagrożeniach. Ta klimatyczna utożsamiana była przez długi czas z negowaniem wpływu człowieka na zmiany klimatu na Ziemi. Dlaczego "była"? Ponieważ jej narracja się zmienia, a akcenty ulegają przesunięciu na bardziej nośne.

Na ten problem zwraca uwagę raport przygotowany przez operatora T-Mobile i ośrodek UNEP/GRID-Warszawa na potrzeby kampanii "Klimat bez fejków". Jego autorzy wyjaśniają, jak wygląda nowoczesna dezinformacja klimatyczna i w jaki sposób jest rozprzestrzeniana. Spoglądają przy tym na nasze rodzime podwórko, omawiając, jak wpływa ona na postawy oraz decyzje Polek i Polaków.

Gwoli wyjaśnienia, "Klimat bez fejków" to kampania edukacyjna, która ma walczyć z mitami na tytułowy temat i zachęcać do sprawdzania informacji. Odpowiada za nią T-Mobile, który jako firma telekomunikacyjna działająca w samym centrum cyfrowego obiegu informacji – tam, gdzie dezinformacja rozchodzi się najszybciej – czuję się w obowiązku wspierać rzetelną wiedzę i odporność na manipulację.

Nowe oblicze dezinformacji klimatycznej

Na początku – co się nie zmienia? Nadal paliwem dezinformacji jest emocja. Jak przekonują autorzy raportu "Klimat bez fejków", emocjonalne narracje, szczególnie te bazujące na treściach wywołujących lęk czy złość, wygrywają z faktami. To one dzięki prostocie przekazu zyskują przewagę w starciu z opracowaniami, wykładami i innymi materiałami, które opierają się na dłuższych opisach i wielu danych.

Ponadto wciąż dezinformacja klimatyczna czerpie swoją siłę z przekonania, że nadmiar informacji sprzyja uproszczeniom. W świecie, gdzie mamy ich przesyt, wielu z nas poszukuje krótkich i zwięzłych komunikatów. Dlatego ci, którzy tworzą fejki, celują w treści dynamiczne, a przy tym oparte na strachu czy oburzeniu. Tym bardziej że ich codzienną "pracę" doceniają algorytmy, które premiują takie właśnie formy przekazu.

logo
Obecna dezinformacja klimatyczna stawia na podważanie sensu działania. Materiały prasowe / T-Mobile

Twórcy raportu, który nieprzypadkowo ujrzał światło dzienne 22 kwietnia, w Dzień Ziemi, podkreślają kluczową zmianę, jaka zaszła w taktyce trolli klimatycznych. Nowe oblicze dezinformacji klimatycznej przejawia się tym, że nie tyle neguje fakty, ile podważa sens działania. Nie stawia już na walkę z nauką i twardymi danymi, lecz na swoje sztandary bierze głównie koszty życia i tempo transformacji.

Dezinformacja nie krzyczy: "to nieprawda", lecz cicho podpowiada: "poczekaj", "nie teraz", "to zbyt trudne albo drogie". Przykładowo, twórcy takich treści nie polemizują z tym, że działalność człowieka pociąga za sobą zmiany klimatyczne, nawet się z tym zgadzają, ale argumentują, że transformację należy opóźnić, bo generuje zbyt wysokie koszty. Albo twierdzą, że inne państwa czy sektory powinny się tym zająć.

Ten przekaz, w którym o klimacie mówi się przez pryzmat rachunków, bezpieczeństwa ekonomicznego i codzienności, a nie ekologii, trafia szczególnie na podatny grunt w Polsce. Niestabilność finansowa młodego pokolenia oraz przeciążenie pracą i opieką rodziców-millenialsów sprawiają, że Polki i Polacy widzą kwestie związane z klimatem... portfelem, a nie wykresami. Może i chcą żyć eko, ale mają obawy finansowe.

Jak walczyć z dezinformacją klimatyczną?

Organizatorzy kampanii "Klimat bez fejków" zaznaczają, że głównym źródłem newsów stają się social media (np. dla 54 proc. Amerykanów), a młodzi ludzie wiedzę czerpią od internetowych autorytetów. Siłą rzeczy większość mitów o klimacie na czele ze straszeniem kosztami, spychaniem odpowiedzialności na innych czy brakiem wpływu szerzy się przez platformy cyfrowe i kanały influencerów. Co można z tym zrobić?

Według autorów raportu należy przede wszystkim komunikować się w tej samej formie, ale narracyjnie w drugą stronę. Przemawiać do emocji, wartości i tożsamości odbiorców, a nie skupiać się tylko na faktach naukowych. Odnosząc się do realnych obaw ludzi, najlepiej po prostu przedstawiać ponoszone już teraz z powodu spowolnionej transformacji koszty finansowe dla państwa, samorządów i obywateli.

logo
Walka z dezinformacją klimatyczną musi odnosić się do realnych obaw ludzi. Materiały prasowe / T-Mobile

Oprócz prowadzonej w sieci komunikacji, którą można streścić w zdaniu "klimatyczne fejki kosztują miliardy, bo wstrzymują inwestycje, blokują decyzje i generują straty finansowe", twórcy kampanii zachęcają też do działań systemowych. Wskazują na potrzebę regulacji platform big-techów, transparentności finansowania, współpracy z biznesem czy praktycznej edukacji klimatycznej w szkołach.

Jaka jest ich najważniejsza rada? Niezmienna od lat. Sprowadza się ona do słów: "sprawdź, zanim uwierzysz". Tak, bywa to trudne z powodu presji czasu i masy obowiązków na głowie, ale jak wszędzie, bez rzetelnej wiedzy nie ma mądrych decyzji, a bez nich nie ma dobrych zmian. Więcej o najczęstszych manipulacjach klimatycznych i sposobach na rozpoznawanie fake'ów na ten temat znajdziesz tutaj.