Karolina Sulej i Urszula Jakubowska szukają chłopaka.
Karolina Sulej i Urszula Jakubowska szukają chłopaka. fotomontaż "Wysokie Obcasy / Shutterstock

Karolina Sulej i Urszula Jabłońska na łamach "Wysokich Obcasów" szukają chłopaków. Jak w piosence – nie wariatów, nie biedaków, nie pijaków, nie cwaniaków. Dżentelmenów, pozwalającym im na pełną niezależność. Nie zgadzających się na otwarty związek. Stwarzających poczucie bezpieczeństwa, ale nie wymagających obiadu na stole. Lista oczekiwań jest długa. Każe się zastanowić, czy to nie ona sama odpowiada za kryzys męskości.

REKLAMA
Nie jestem chłopakiem. Ani jednym na milion, którego szukacie, ani w ogóle. Ale od jakiegoś czasu rozglądam się za miłymi dziewczynami, z którymi można poznać kilku moich trzydziesto-, czterdziestoletnich kolegów. I jestem zdumiona, dlaczego to amatorskie swatanie zupełnie mi nie idzie. Czyżby nie było już żadnych fajnych kobiet?
Wasze ogłoszenie, w którym szukacie idealnego chłopaka, spadło mi z nieba. O Karolinie wiem przecież, że jest fajna. Uli mogę się domyślać. Chciałam Wam zgłosić trzy kandydatury. Wydaje mi się, że spełniają wszystkie Wasze oczekiwania.
Pierwszy
Właśnie skończył 30 lat, ale pewnie byście tego o nim nie powiedziały. Nie będzie z Wami rywalizował, bo większość wolnego czasu spędza na chodzeniu po jaskiniach, dalekich podróżach, pracy z młodzieżą. A praca zawodowa służy mu zarabianiu pieniędzy na to, co powyżej. Nie prasuje niczego, więc nie będzie miał pretensji nawet jeśli w Waszym domu w ogóle nie będzie żelazka. O brak obiadu też nie, bo jada na mieście, a kiedy zachodzi taka potrzeba, sam smaży świetne naleśniki.
Drugi
Też w okolicy trzydziestki. Nie obrazi się, że będziecie chciały wyjść same na imprezę, w tym czasie pewnie będzie oglądał mecz dowolnie wybranej ligi. Choć nie jest wierzący, nie zaproponuje otwartego związku. Jeśli będzie mu zależało, będzie w stanie obkleić Warszawę vlepkami z życzeniami miłego dnia i wyznaniami miłości do Was. Nie obrazi się, że wyjedziecie na miesiąc do pracy. Za to będzie mu smutno. Może sam w tym czasie zabierze mamę na wakacje do egzotycznego kraju. A do tego jest przystojny i wiecznie opalony, bo pracuje przy wieszaniu wielkich reklam.
Trzeci
Dziesięć lat więcej, szef zatrudniający kilka tysięcy pracowników. Z własnym mieszkaniem, fajnym samochodem, do którego trzeba wsiadać jak po drabinie. Nie będzie potrzebował, żebyście składały się z nim na czynsz, bo pewnie ma stałe zlecenie z konta. Zapewniam, że nie ma dzieci. Ani żony.
Piszę w ich imieniu, ponieważ żadnego z nich nie udało mi się namówić, żeby sam wysłał Wam e-mail. Bo kiedy rozmawialiśmy o Waszym ogłoszeniu, sami zaczęli zadawać pytania.
Ok, oczekuje wiele ode mnie, ale czy będzie potrafiła zrezygnować z wyjazdu na miesiąc w sprawach zawodowych, jeśli będzie to ważne dla naszego związku? Czy nie będzie ze mną rywalizowała? Czy praca nie będzie ważniejsza, a decyzja o dzieciach odkładana, dopóki ona nie zacznie zarabiać tyle, co ja? Czy będzie chciała podzielić się domowymi obowiązkami? Czy nie obrazi się, jeśli usiądziemy przy stole i pogadamy o tym, jak dzielimy się płaceniem za rachunki? Czy nie będzie miała pretensji, że zostawiam sobie pieniądze na własne wydatki? I najważniejsze: czy jeśli za pół roku coś się w mojej sytuacji zmieni, nie zwolni mnie ze stanowiska?
Bo oczekiwania, które przedstawiłyście w ogłoszeniu bardziej przypominają im rekrutację na stanowisko w korporacji, niż poważne myślenie o związku.
Wasze ogłoszenie było dla nich (i dla mnie, jako potencjalnej swaty) ważne. Pokazało, dlaczego mam problem z fajną partnerką dla któregoś z nich. Jak napisała na Facebooku Karoliny jedna z osób komentujących zajawkę Waszego apelu: "chcecie wszystkiego, a dać niczego".
Oczywiście pamiętam, że Wasz apel jest jedynie wcieleniówką, próbą znalezienia bohaterów do artykułu, ale to, jak wiele 30-latek go poparło, polubiło, przekazało dalej pokazuje, że lista oczekiwań jest w miarę uniwersalna. I być może to ona, a nie nagły kryzys męskości, jest przyczyną coraz większej liczby problemów damsko-męskich. Nie wiem. I z niecierpliwością czekam na Wasz reportaż, w którym bohaterami będą normalni-idealni faceci. Nie wariaci, nie biedacy, nie pijacy, nie cwaniacy. Polacy.
Zastanawiam się tylko, czy ktoś, kto jest taki naprawdę zdecyduje się odpowiedzieć na Wasz apel. Moi koledzy, którzy – moim zdaniem – te oczekiwania spełniają, nie byli zainteresowani.
Cały apel Karoliny i Urszuli w weekendowym wydaniu "Wysokich Obcasów". Jeśli, w przeciwieństwie do moich kolegów, chcielibyście odpowiedzieć, panie czekają na e-maile: jedennamilion@agora.pl.