Tomasz Terlikowski, Przemysław Czarnek
Tomasz Terlikowski jednoznacznie podsumował Przemysław Czarnka. Fot. KPRM; naTemat.pl

– Przemysław Czarnek potrafił zaorać to, co sam powiedział – przekonuje Tomasz Terlikowski w Rozmowie naTemat. Dziennikarz zwraca uwagę, że kandydat PiS potrafi "uderzyć precyzyjnie". Nawiązał też do pozycji Jarosława Kaczyńskiego.

REKLAMA

– Nie zamierzam oceniać wiary i religijności Przemysława Czarnka, bo jej nie znam. Mogę powiedzieć, że z jednymi z jego poglądów się zgadzam, a z innymi nie – mówi w Rozmowie naTemat Tomasz Terlikowski.

Terlikowski: Czarnek uderzył precyzyjnie i sam potrafił to zaorać

Dziennikarz nawiązuje do pierwszego wystąpienia polityka po tym, jak oficjalnie został kandydatem PiS na premiera. – Czy ta strategia okaże się skuteczna? To pewien paradoks, dlatego że Przemysław Czarnek w tym pierwszym przemówieniu miał kilka miejsc, w których najpierw bardzo precyzyjnie punktował rząd, kierując się do innych wyborców niż prawicowi, po czym w kolejnych zdaniach kompletnie potrafił zaorać to, co sam powiedział – zauważa.

Jego zdaniem kluczowym momentem jest to, kiedy Czarnek mówił o porodówkach. – Czy wizerunkowo kwestia zamykania porodówek w mniejszych miejscowościach jest dla koalicji rządzącej problemem? Jest. To nie znaczy, że mamy jakieś proste rozwiązania, co z tym zrobić w sytuacji kryzysu demograficznego, ale czy to odwołuje się do realnej emocji części młodszych kobiet, bo to młodsze kobiety będą rodzić w Polsce? Oczywiście, że tak. Tu Przemysław Czarnek uderzył precyzyjnie, tak jak powinien, w emocje nie tylko swojego elektoratu – tłumaczy Terlikowski.

Po czym w następnych zdaniach, jak wesoły wujo na weselu zaczął opowiadać o tym, kto rządzi w domu i kogo proboszcz prosi o pomoc, kobiety czy mężczyzn.

Tomasz Terlikowski

Jak dodaje, Przemysław Czarnek miał odwrócić trendy, przejąć część wyborców Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. – Na razie mu się to nie udało – zaznacza.

Terlikowski dopytywany o burzę w PiS po tym, jak Mateusz Morawiecki utworzył nowe stowarzyszenie, podkreśla, że czas Jarosława Kaczyńskiego w PiS z przyczyny wieku powoli dobiega końca.

Terlikowski o PiS i Kaczyńskim

Jarosław Kaczyński wyhodował sobie kilku liderów, którzy mogą go zastąpić. Karol Nawrocki akurat był sukcesem Kaczyńskiego, ale ludzie widzą, że ten legendarny zmysł polityczny, którego nie odmawiam Jarosławowi Kaczyńskiemu, ale on zaczyna tracić swoją ostrość – ocenia rozmówca naTemat.

Jego zdaniem spór w PiS "wkracza w przestrzeń ostateczną". – Będziemy obserwować tę wojnę w zależności od tego, jaki będzie wynik nadchodzących wyborów. To znaczy, czy Donaldowi Tuskowi uda się zbudować szeroką koalicję centrum, która zatrzyma powrót PiS, czy też PiS-owi uda się zabrać na tyle dużo głosu, żeby rządzić w porozumieniu z samą Konfederacją – stwierdza.

Terlikowski dodaje, że coraz mniej istotnym wskaźnikiem w układzie sił na scenie politycznej będzie katolicyzm. – Dla wyborców PiS on jest ważny, bo z badań wynika, że mamy więcej regularnie praktykujących katolików wśród wyborców PiS niż w ogóle w społeczeństwie. Ale wśród wyborców Konfederacji ten odsetek jest poniżej średniej. Taki sam, jak wśród wyborców KO, czyli niższy niż przeciętny. Najniższy jest w Lewicy, ale tam też są praktykujący. Z tej perspektywy poziom wpływu politycznego Kościoła będzie spadał – wylicza.