
Oto Hyundai IONIQ 3, czyli kompaktowy hatchback, który ma szansę stać się ulubieńcem Europejczyków, bo zamiast komplikować życie, po prostu chce je ułatwić. I ja to kupuję.
Gdy pierwszy raz patrzysz na nowy model Hyundaia, możesz mieć lekkie zmieszanie. To jeszcze hatchback czy już mały statek kosmiczny? Koreańczycy nazywają to Aero Hatch. Chodzi o to, żeby auto cięło powietrze jak brzytwa (współczynnik oporu to imponujące 0,263, czyli blisko tuzów klasy premium), a jednocześnie nie zmuszało pasażerów z tyłu do jazdy w pozycji embrionalnej.
No i zamiast przekombinowanych przetłoczeń, mamy czyste, napięte płaszczyzny, które wyglądają, jakby auto dopiero co wyjechało spod prasy hydraulicznej. Do tego charakterystyczne pikselowe światła i mały smaczek dla wtajemniczonych: cztery kropki na kierownicy i nadwoziu to litera "H" zapisana w kodzie Morse’a. Proste, a cieszy oko.
Wreszcie system, który nie doprowadza do szału
Hyundai IONIQ 3 ma też kilka innowacji w bebechach. To m.in. pierwszy model marki w Europie, który dostał system Android Automotive OS (AAOS) ukryty pod nazwą Pleos Connect. Co to oznacza w praktyce? Interfejs, który działa tak płynnie jak wasz smartfon, z mapami Google i aplikacjami, które faktycznie znacie i lubicie.
Wnętrze tez wygąda kosmicznie. Zapomnijcie o plastikowym chłodzie, bo tutaj ma być jak w salonie z meblami z lat 70., tyle że w wersji eko. Materiały z recyklingu, płaska podłoga dzięki platformie E-GMP i zaskakująca przestronność sprawiają, że ten samochód elektryczny wydaje się w środku o klasę większy, niż jest w rzeczywistości.
Przejdźmy jednak do konkretów, bo designem nikt się jeszcze do pracy nie dowiózł. Hyundai IONIQ 3 oferuje dwa warianty baterii. Jeśli jeździcie głównie po mieście, wystarczy wam standardowe 42,2 kWh z zasięgiem 344 km.
Ale to wersja Long Range (61 kWh) będzie hitem, bo tutaj mamy zasięg WLTP wynoszący niemal 500 km (dokładnie 496 km) w tak małym aucie to wynik, który uciszy niejednego sceptyka.
A co z ładowaniem? Architektura 400 V (szkoda, że nie 800, ale nie można mieć wszystkiego) pozwala na ładowanie DC od 10 do 80 proc. w niespełna pół godziny.
To akurat tyle, żeby wypić kawę i przejrzeć powiadomienia. Ciekawostką jest bagażnik, bo mamy 441 litrów w hatchbacku o długości 4,15 metra, więc to małe mistrzostwo świata, zwłaszcza że pod podłogą ukryto Megabox, gdzie zmieścicie kable albo ubłocone buty po spacerze.
Czy to będzie nowy król segmentu?
Hyundai nie ukrywa, że IONIQ 3 to auto skrojone pod europejskie ulice, ciasne parkingi i wymagających klientów. Produkowany w Turcji segment hatchback w wydaniu elektrycznym właśnie zyskał bardzo mocnego gracza. Ma wszystko: odważny wygląd, świetne technologie i praktyczność, której często brakuje konkurencji.
Jeśli cena w polskich salonach zostanie skrojona równie rozsądnie co nadwozie (a mieliśmy już tego przedsmak z Insterem), to koreański producent może mieć w ręku prawdziwy bestseller. Jak będzie? Zobaczymy.
