KIA PV5
KIA PV5 Fot. naTemat.pl

Ma 4,7 metra długości, nie ma maski i wygląda jak auto dla ludzika Lego w skali 1:1. Ale to właśnie ten elektryczny "pudełkobus" okazał się najwygodniejszym kompanem moich codziennych tras. Zapomnijcie o dużych SUV-ach – przyszłość rodzinnych wypraw jest kanciasta.

REKLAMA

Od razu muszę wam wyjaśnić, dlaczego tak zachwycam się elektrycznym dostawczakiem. Gdybym za każdym razem, gdy czytam narzekania ludzi kupujących dużego SUV-a jako auto rodzinne ("bo przecież mam dzieci i potrzebuję bagażnika"), dostawał 5 złotych, już bym sobie uzbierał na świetny komputer.

Paradoks wyboru SUV-a jest przedziwny. Na rynku mamy przecież cywilne wersje aut typowo roboczych, które doskonale sprawują się w roli niesamowicie pakownych "wołów". Mały Ford Transit, VW Caddy, Caravelle czy Multivan, są Fiaty i Citroeny – wybór jest ogromny. Te auta są zgrabne, wygodne, przestronne i jeżdżą jak osobówki.

logo
KIA PV5 Fot. naTemat.pl

Na szczycie tej wyliczanki umieściłbym Kię PV5. To coś pomiędzy typowym dostawczakiem a małą wersją auta roboczego, ale w wersji osobowej. Taką właśnie miałem rozkosz testować. Rozkosz? Tak. 5 bardzo wygodnych miejsc, bagażnik, do którego włożysz dwa rowery na stojąco i całą szafę bagaży, zwrotność osobówki, elektrycznie odsuwane drzwi i czysta frajda z jazdy.

Wygląd: Hot Wheels w skali 1:1

Gdy usłyszałem: "Konrad, weźmiesz KIĘ PV5 na test?", pomyślałem: "Ki czort?". Sprawdziłem: elektryczny dostawczak. No jasne! Pojechałem po nią, patrzę i oczom nie wierzę. Wygląda zupełnie jak Hot Wheels z bogatej kolekcji mojego synka. Jak zabawka. Kompletnie bym się nie zdziwił, gdybym zobaczył ludzika Lego za kierownicą tego auta.

Ważna sprawa: to nie jest duże auto. Jeździłem dłuższymi i szerszymi osobówkami. Jeśli więc myślisz, że to coś w rodzaju ogromnego Transita, to nie. To bardzo kompaktowy dostawczak, ale niesamowicie pojemny w środku. Ma niecałe 4,7 metra długości. Dla porównania: testowany przeze mnie Jeep Compass ma 4,55 metra, a parkowanie Kią PV5 w tym samym miejscu pod domem było o wiele łatwiejsze.

logo
KIA PV5 Fot. naTemat.pl

Zwrotność, która zawstydza kompakty

Odebrałem ją, wsiadłem i na pierwszym zakręcie pomyślałem: na Trygława i Swaroga, ależ ona jest zwrotna! Wsadziłem do auta żonę i dziecko, którzy – nie zmyślam – powiedzieli chórem to samo. Jeździłem tą Kią tydzień jak normalnym autem i nigdy nie miałem poczucia, że jest za duża. Średnica zawracania to jedynie 11 metrów. Dla porównania: Golf 7 zawraca na 10,9 metra, a mierzy zaledwie 4,3 metra. To niesamowite, że w aucie o 40 cm dłuższym udało się uzyskać taką manewrowość.

To oczywiście zasługa napędu elektrycznego – wszystko mieści się pod podłogą. Dzięki bardzo nisko położonemu środkowi ciężkości, auto prowadzi się równo, pewnie i płasko pokonuje zakręty. W środku jest cicho i spokojnie, nawet w porównaniu do innych elektryków. Owszem, słychać wiatr, ale bez problemu można prowadzić rozmowę między rzędami siedzeń.

logo
KIA PV5 Fot. naTemat.pl

Wnętrze: zawartość piwnicy na pokładzie

To auto nie ma maski. Masz wrażenie, że jak wyprostujesz nogi, to wykopiesz kierunkowskazy z obudowy. Ale siedzi się bardzo wygodnie. Z przodu są dwa miejsca i coś w guście szafki nocnej – wsadzisz tam niemal wszystko. Z tyłu trzymiejscowa kanapa, na której nawet wysocy pasażerowie mogą wyciągnąć nogi, opierając stopy o skos za przednimi fotelami.

A za nimi? Rozciąga się połać bagażowa. Tak na oko zmieścisz tam zawartość piwnicy i zostanie jeszcze sporo miejsca. Oficjalnie pojemność wynosi 1320 litrów, ale to wynik mierzony tylko do wysokości rolety (czyli połowy faktycznej przestrzeni!). Bazowo PV5 to brygadówka, ale w wersji osobowej to idealne auto rodzinne. Wnętrze może nie porywa designem, jest nieco nudne, ale wykonane z dobrych materiałów i porządnie spasowane.

logo
KIA PV5 Fot. naTemat.pl

Technika i codzienna eksploatacja

PV5 zbudowana jest na platformie PBV (Platform Beyond Vehicle). Do wyboru są dwie baterie:

  • 51,5 kWh: 122 KM, zasięg 295 km, 0-100 km/h w 12,8 s.
  • 71,2 kWh: 163 KM, zasięg 412 km, 0-100 km/h w 10,6 s.
  • Ja testowałem wersję mocniejszą i nie narzekałem na dynamikę (250 Nm robi swoje). Drobne zastrzeżenie: prędkość maksymalna obu wersji to 135 km/h. Autostradowego limitu więc nie złamiecie. Zasięg może nie zachęca do transkontynentalnych wypraw, ale fabryczna nawigacja ma mapę ładowarek, a ładowanie od 10 do 80 proc. trwa pół godziny. Co ważne, platforma PBV może w przyszłości pomieścić baterię nawet 110 kWh.

    logo
    KIA PV5 Fot. naTemat.pl

    Tę Kię prowadzi się niemal jak osobówkę. Ani przez chwilę nie narzekałem na pozycję za kółkiem. Widoczność w każdą stronę jest świetna, okna wielkie, podobnie jak lusterka. W szybkich zakrętach może lekko bujać, ale mimo wszystko prowadzi się świetnie, z przyjemnością. No i ten futurystyczny wygląd: ona przyciąga wzrok bardziej niż "naleśnikopodobne" bolidy z dziurawymi wydechami.

    Wyposażenie: gadżety dla dużych i małych

    Moja testówka była świetnie wyposażona. Miała elektrycznie otwierane drzwi boczne i wielką tylną klapę (ulubiona zabawa mojego synka przez cały tydzień). Na pokładzie znalazły się:

  • Dwa porty USB-C i szybka ładowarka indukcyjna.
  • Kamery 360 stopni i komplet asystentów jazdy.
  • Podgrzewane fotele i kierownica oraz ekologiczna skóra.
  • Gniazdo 230V o mocy ponad 3 kW (można podłączyć niemal wszystko!).
  • logo
    KIA PV5 Fot. newspress.co.uk

    Do tego dochodzi dosłownie masa schowków, półek, trzymadełek. Widać, że inżynierowie pomyśleli o całym spektrum możliwych opcji i zastosowań.

    Ile kosztuje KIA PV5?

    Wersja bazowa z mniejszym akumulatorem i silnikiem to koszt niecałych 170 tysięcy złotych. Większy silnik i bateria podbijają cenę do 185 600 zł, ale mówimy o "golasie". Aby w pełni cieszyć się funkcjonalnością, warto zainwestować przynajmniej kilkanaście tysięcy. Pakiety zawierające wszystkie elektroniczne bajery oraz odsuwane elektrycznie drzwi i elektryczne otwieranie i zamykanie klapy bagażnika kosztują 21 tys. zł.

    I naprawdę warto za nie zapłacić, bo bez nich KIA PV5 nie dawałaby tyle radości i byłaby o wiele mniej praktyczna. Wychodzi więc kwota niecałych 207 tys. zł za auto niezwykle użyteczne i wygodne, zarówno dla dużej rodziny, jak i małego biznesu. Czy warto tyle wydać? Cóż, to nie jest samochód dla każdego, ale w gusta i potrzeby wielu osób w Polsce z pewnością trafi. Gdyby jeszcze zasięg był nieco większy...

    Podsumowując...

    Przez tydzień Kia PV5 codziennie zaskakiwała mnie praktycznością, mimo swojego surowego charakteru. To świetne auto, idealne nawet do miasta, którym jeździ się z autentyczną przyjemnością. SUV-y mogą jej zazdrościć sensowności.