Kadr z filmu "Słoń" Gusa Van Santa
Gdzie obejrzeć film "Słoń" Gusa Van Santa? Przejmujący dramat inspirował się masakrą w Columbine Fot. materiał prasowy

"Słoń" Gusa Van Santa trwa 81 minut, które podczas seansu dłużą się niemiłosiernie, ale zgodnie z planem. W stylizowanym na dokument filmie amerykański reżyser bierze na warsztat jeden z najmroczniejszych wątków historii Stanów Zjednoczonych, pokazując widzom szkołę przed, w trakcie i po strzelaninie. Tytuł znajdziemy w bibliotece HBO Max.

REKLAMA

"Słoń" Gusa Van Santa – reżysera "Buntownika z wyboru" i poruszającego filmu "Moje własne Idaho" będącego luźną adaptacją "Henryka IV" Williama Szekspira – to stylizowany na dokument krótki dramat inspirowany masakrą w Columbine High School z 1999 roku.

Dzieło stanowiące dosadną odpowiedź na masową strzelaninę, która na zawsze odmieniła Stany Zjednoczone, powstało we współpracy z nastolatkami niemającymi żadnego doświadczenia w grze aktorskiej – dzięki temu amerykański reżyser mógł uchwycić autentyczne emocje uczniów i na ich podstawie stworzyć surowy obraz "zbrodni w biały dzień".

"Słoń" Gusa Van Santa to trudny, ale potrzebny seans. Raz obejrzysz, zapamiętasz na zawsze

Tytuł filmu nawiązuje do zwrotu "słoń w pokoju": widocznego dla wszystkich problemu, który przez każdego jest ignorowany. Gus Van Sant nie skupia się stricte na strzelaninie, a na szkolnej przestrzeni, która w dniu masakry została odarta ze swej świętości. – Po obejrzeniu filmu znajomy powiedział mi, że jego zdaniem słoniem jest system, liceum i pokolenie, którego nie widać – to tak jakby rodzice nim byli – wspominał filmowiec w wywiadzie z portalem IGN.

"Słoń" nigdy nie miał tradycyjnego scenariusza i w pewnym sensie kroczył blisko idei przyświecającej twórcom cinéma-vérité, francuskiego nurtu "kina prawdy", które ograniczało m.in. "manipulatorską moc" montażu i oświetlenia. Film otwiera długa, kręcona jednym ujęciem scena z symbolizującą ciszę przed burzą "Sonatą Księżycową" Ludwiga van Beethovena – to jedyny "kuglarski" zabieg Gusa Van Santa w tym jakże przejmującym quasi-dokumencie.

"Słonia" nakręcono cztery lata po tragedii w Kolorado. Od czasu jego premiery mentalność Amerykanów nie wiele się zmieniła. "Washington Post" donosił, że po masakrze w Columbine "ponad 398 tys. uczniów doświadczyło w szkole przemocy związanej z użyciem broni palnej". "Od 1999 roku doszło do 435 szkolnych strzelanin" – informowała najstarsza gazeta codzienna w Waszyngtonie w 2023 roku.

Dalsza część artykułu poniżej.

Przypomnijmy, że widmo masakry w Columbine High School i strzelaniny w szkole podstawowej Sandy Hook z 2012 roku wciąż nawiedza najmłodszych obywateli "jednej z najsilniejszych demokracji świata", którzy nie mając większego wpływu na gwarantowane przez Konstytucję prawo do posiadania broni, szukają różnych sposobów, by bronić się przed potencjalnymi zagrożeniem. Dziś rodzice pakują swoim dzieciom do plecaków nie tylko pudełka lunchowe. Nie znasz dnia, ani godziny, kiedy opaska uciskowa może uratować twojemu koledze z ławki życie.

Nie trzeba było długo czekać na to, by w ludzkiej tragedii kapitalizm dostrzegł biznes. Amerykańskie firmy tworzą kuloodporne okna, ławki, plecaki i deskorolki. Robią wszystko, byle nie znieść prawa dostępu do broni.