
"Rydwany ognia" Hugh Hudsona należą do klasyki kina brytyjskiego. Film o sportowej rywalizacji, który Christopher Nolan określił mianem arcydzieła, chowa się w streamingu. Historia inspirowana letnimi igrzyskami olimpijskimi z 1924 roku do dziś rodzi dyskusje. Czy zasłużyła na Oscara w latach 80.?
W streamingowych bibliotekach ukryto mnóstwo pereł. W naTemat pisaliśmy już o znajdującym się w ofercie HBO Max zapomnianym filmie telewizyjnym z Donaldem Sutherlandem – "Obywatelu X" – oraz stylizującym się na dokument dramacie "Słoń" Gusa Van Santa, który był inspirowany prawdziwą tragedią.
Z ciemnych zakamarków Disney+wyłania się zaś kultowe dzieło Hugh Hugsona z 1981 roku, które Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej nagrodziła czterema Oscarami. Jedna złota statuetka powędrowała do rąk twórców za kategorię "najlepszy film", a kłótnia kinomanów o to, czy była ona zasłużona, wciąż trwa.
"Rydwany ognia" – zapomniane arcydzieło w Disney+. Dlaczego wciąż rozpala dyskusje?
"Rydwany ognia" zabierają widzów do Wielkiej Brytanii lat 20. XX wieku. Po I wojnie światowej wyspy ogarnęły jeszcze większe podziały klasowe i spory wyznaniowe. Dwóch młodych biegaczy – jeden Żyd, drugi chrześcijanin – trenują do VIII Letnich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu. Eric Liddell, urodzony w Chinach syn szkockich misjonarzy, widzi w dyscyplinie, którą uprawia, drogę do lepszego zrozumienia Boga. Dla mierzącego się z antysemityzmem Harolda Abrahamsa bieganie to możliwość ucieczki od problemów, z jakimi borykają się jego pobratymcy.
W dramacie historycznym reżysera "Greystoke: Legendy Tarzana, władcy małp" dwie różne osobowości spotykają się na bieżni, by razem spróbować zinterpretować wers z wiersza Williama Blake'a "Jerozolima": Bring me my chariot of fire. "Rydwany ognia", do których scenariusz napisał Colin Welland ("Kes"), traktują przede wszystkim o dumie, uprzedzeniach, ambicji i wierze.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Kamera w "Rydwanach ognia" nie jest statyczna – w wielu scenach operator David Watkin ("Pożegnanie z Afryką") trzyma ją w dłoni, dając widzom uczucie przynależności do snutej przez twórców fabuły. Chęć uzyskania autentycznego obrazu kontrastuje z ujęciami wykonanymi w zwolnionym tempie, których celem jest nadanie konkretnym scenom podniosłości – próba uczynienia z nich duchowego przeżycia.
W obsadzie filmu z 1981 roku znaleźli się m.in. Ben Cross ("Rycerz króla Artura"), Ian Charleson ("Hamlet"), Nigel Havers ("Imperium Słońca"), Ian Holm (trylogia "Władcy Pierścieni" Petera Jacksona) oraz Alice Krige ("Małgosia i Jaś").
Choć "Rydwany ognia" zdobyły uznanie Amerykańskiej Akademii Filmowej, niektórzy kinomani uważają, że w 1981 roku Oscar należał się "Poszukiwaczom zaginionej Arki" Stevena Spielberga o Indianie Jonesie.
