
W Anglii Royal Institute of British Architects regularnie pyta Brytyjczyków o to, jak chcieliby mieszkać i jak ich domy wpływają na ich satysfakcję z życia. Okazuje się, że priorytetem są wysokie okna i jasne wnętrza. Do tego część wspólna domu, dostępna dla całej rodziny i na spotkania towarzyskie, nie mniej ważna niż własny, prywatny kąt. I jeszcze kawałek ogródka, a przynajmniej park lub zielony skwer w pobliżu A w jakich mieszkaniach chcieliby żyć Polacy?
REKLAMA
Widać wyraźnie, że potrzeby i oczekiwania wobec mieszkań zależą przede wszystkim od tego, na jakim etapie życia znajduje się rodzina. W Wielkiej Brytanii rodzice z małymi dziećmi podkreślają, że ważne są dla nich o bliskość przedszkola lub (dobrej) szkoły, parku lub przynajmniej zielonego skweru. Do tego chcą mieć taki układ mieszkania, żeby cały czas mieć maluchy na oku.
Dla rodzin bez małych dzieci najważniejsze są duże okna i jasne wnętrza, bo dostęp do światła to podstawowy warunek dobrego samopoczucia.
Brytyjczycy zgodnie podkreślają znaczenie tego, żeby dom był wystarczająco przestronny, by móc podzielić go na części prywatne (pokoje domowników, gabinety) oaz część wspólną, będącą miejscem spotkań z rodziną i przyjaciółmi (głównie salon, jadalnię, kuchnię).
Brytyjczycy zgodnie podkreślają znaczenie tego, żeby dom był wystarczająco przestronny, by móc podzielić go na części prywatne (pokoje domowników, gabinety) oaz część wspólną, będącą miejscem spotkań z rodziną i przyjaciółmi (głównie salon, jadalnię, kuchnię).
O tym, jak dobre warunki mieszkaniowe wpływają na jakość życia najlepiej świadczą opinie tych rodzin, w których te warunki nie są satysfakcjonujące. W domach, gdzie brakuje przestrzeni prywatnej, rodzice i dzieci często skarżą się na stres i emocjonalne napięcie. Mówią, że nie mają szansy odpocząć ani się zrelaksować. Największą bolączką dzieci jest konieczność dzielenia pokoju ze zbyt licznym rodzeństwem. Z kolei dla dorosłych najbardziej dotkliwy jest brak przestrzeni wspólnej, w której mogą spotykać się w gronie rodziny i przyjaciół.
Po ostatnim badaniu brytyjscy architekci orzekli, że większość nowopowstających mieszkań jest zbyt mała i nie odpowiada potrzebom rodzin. Nazwali je "pudełkami na buty" i wezwali deweloperów do większej odpowiedzialności.
Z perspektywy Polski, gdzie martwimy się przede wszystkim o brak mieszkań, zostawiając temat powierzchni na dalszym planie, problemy Brytyjczyków mogą wydawać się wydumane. Ale mi podoba się idea samego ćwiczenia i zapytanie ludzi o to, w jakich warunkach dobrze im się żyje. Przypuszczam, że wyniki takiego badania przeprowadzonego w Polsce byłyby zbliżone do brytyjskich: my też chcielibyśmy, żeby mieszkania zapewniały nam przestrzeń zarówno do spotkań towarzyskich jak i do indywidualnej pracy, a wiele rodzin marzy o własnym ogródku. Może więc spróbujmy ocenić, czy w naszych mieszkaniach żyje nam się dobrze i co o tym decyduje. Zapraszam do odpowiedzi na kilka pytań!