Skoda Octavia praktycznie w bazowej wersji z manualną skrzynią biegów
Skoda Octavia praktycznie w bazowej wersji z manualną skrzynią biegów Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Takie auta rzadko mamy okazję sprawdzić, bo producenci mają w parkach prasowych zwykle bogato wyposażone wersje. Skoda Octavia z silnikiem 1.5 TSI o mocy 115 KM i manualną skrzynią biegów była więc prawdziwym rarytasem. Przez tydzień jazdy przypomniałem sobie, że czasami mniej znaczy więcej. Zaskoczenie? Spalanie, ale jest coś jeszcze.

REKLAMA

Skoda Octavia to jeden z bestsellerów na polskim rynku, bo lepiej sprzedaje się u nas tylko Toyota Corolla. Polacy kochają Octavię i nie jest to chwilowy trend. Przystępna cenowo, zbudowana w myśl hasła "Simply Clever", wyrobiła sobie opinię solidnego auta rodzinnego. Albo firmowego, bo żarty o przedstawicielach handlowych za kierownicą Octavii nie wzięły się znikąd.

Skoda Octavia w prawie "bazowej" wersji. Jakie ma wyposażenie?

Polacy ogólnie lubią kupować auta lepiej wyposażone. Nie takie z dolnej półki w konfiguratorach producentów, tylko dopakowane. Dlatego test prawie "gołej" Octavii jest na przekór wszystkiemu. Możecie się śmiać, ale ten egzemplarz od tygodni wzbudza emocje wśród dziennikarzy motoryzacyjnych. Dopytujemy się, kto już jeździł "tą" Octavią.

logo
Skoda Octavia praktycznie w bazowej wersji z manualną skrzynią biegów Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Dokładniej chodzi o wersję Edition 130 Essence. Nie mamy tu typowo surowej opcji, ale nie doszukacie się też dodatków z najwyższej półki. Zamiast świateł MatrixLED-owe. Wirtualny kokpit to też opcja w okrojonej wersji, która może być wystarczająca, ale brakowało mi na przykład możliwości przerzucenia widoku z nawigacji.

logo
Skoda Octavia praktycznie w bazowej wersji z manualną skrzynią biegów Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Z multimediami nie jest wcale tak ubogo, chociaż z tym wiąże się jedna wpadka. Parowanie smartfona poprzez Android Auto i Apple CarPlay działa bezprzewodowo, jednak kilka razy miałem z tym problem. Zdziwiłem się, bo w Skodach zawsze działa to bez zarzutu, ale tym razem po podłączeniu iPhone'a system w aucie zawieszał się i co chwilę resetował. Próbowałem z dwoma urządzeniami i był podobny problem, więc coś tu nie zagrało.

logo
Skoda Octavia praktycznie w bazowej wersji z manualną skrzynią biegów Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat
logo
Skoda Octavia praktycznie w bazowej wersji z manualną skrzynią biegów Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Zobaczcie też na podstawowe 16-calowe felgi. Żadnych efektownych, wielkich obręczy. Klasyka w tym przypadku pięknie się broni. W ogóle ten niebieski kolor nadwozia chyba nie zdążył się jeszcze opatrzeć na ulicach, bo parę osób zagadało do mnie właśnie o ten detal. Później było zdziwienie, że to jedna z podstawowych wersji Octavii.

logo
Skoda Octavia praktycznie w bazowej wersji z manualną skrzynią biegów Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

W środku nie ma też multimedialnych pokręteł, znanych z nowszych modeli Skody. Są za to fizyczne przyciski, którymi łatwo obsługuje się np. klimatyzację. Kamera cofania? Jest. I odpowiedzcie sobie sami, czego więcej potrzebujecie w aucie, które ma być uniwersalne i użytkowane na co dzień?

logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
logo

Oprócz gadżetów chcemy dużo przestrzeni i tutaj też jest bardzo na plus. Octavia ma prawie 4,7 m długości, a ja zapakowałem się w nią na weekendowy wyjazd. Zmieściłem z tyłu rower i bagaże, dla dwóch osób. Bagażnik ma 600 litrów pojemności, ale po złożeniu tylnej kanapy dostałem ponad 1500 l.

logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
logo

Trudno się przyczepić do komfortu w pierwszym i drugim rzędzie siedzeń. Przejechałem Skodą ponad 700 km i nie miałem z tyłu głowy myśli, że to egzemplarz z gorszym wyposażeniem. Fotele były wygodne i jedynie dołożyłbym funkcję podgrzewania.

Skoda Octavia 1.5 TSI o mocy 115 KM. Ile pali i jak jeździ?

To najprzyjemniejsza część testu, bo w końcu mogłem pobawić się manualną skrzynią biegów. Dokładniej to 6-biegową przekładnią, nad której charakterystyką nie ma sensu dłużej się zatrzymywać. Działa tak, że jest skuteczna i nie irytuje. A to chyba najważniejsze.

logo
Skoda Octavia praktycznie w bazowej wersji z manualną skrzynią biegów Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Silnik 1.5 TSI o mocy 115 KM to najskromniejsza propozycja z oferty. Nie nastawiajcie się na zawrotne przyspieszenie – sprint do 100 km/h zajmuje prawie 10,5 sekundy. Ale w warunkach miejskich i podmiejskich Octavia zachowuje się zaskakująco dynamicznie.

Wiadomo, że hybrydy czy elektryki z automatem dostarczają zupełnie innych wrażeń, ale Skoda niczego nie udaje. Nie jest nieudanym skrzyżowaniem usportowionego auta z czymś, co ma być praktyczne. I całe szczęście, że nikt nie próbował tu na siłę kombinować.

logo
Skoda Octavia praktycznie w bazowej wersji z manualną skrzynią biegów Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

A jak wyszło ze spalaniem? Kiedy odbierałem Skodę zatankowaną pod korek, komputer pokazywał mi zasięg na 850 km. Pomyślałem, że to wynik jak z poczciwym dieslem pod maską. W trasie dane okazały się naprawdę przyjemne. Kiedy jechałem z Warszawy do Krakowa, w pewnym momencie zobaczyłem na ekranie średnie zużycie 4,8 l. Rewelacyjny wynik, w który na początku nie uwierzyłem. W drodze powrotnej znowu zerkałem na liczby... i jeszcze je poprawiłem. Wyszło 4,7 l i był to mój przyjemny rekord z całego testu.

logo
Skoda Octavia praktycznie w bazowej wersji z manualną skrzynią biegów Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

W ruchu miejskim też nie było tragedii, bo zmieściłem się w granicach 7,5-8 l. Przy autostradowej prędkości zużycie wyniosło niecałe 6,5 l. Parząc ogólnie, około 5 l/100 km w trasie zachęca, by taką Skodą podróżować bez nadmiernego drenowania portfela.

logo
Skoda Octavia praktycznie w bazowej wersji z manualną skrzynią biegów Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

W Octavii warto docenić też zawieszenie. Nie oszukujmy się, opony o dużym profilu jeszcze podnoszą poziom komfortu i przejazdy po dziurawym asfalcie nie są poważnym wyzwaniem. Skoda okazała się idealnie zestrojona pod "zwykłe" potrzeby, bez żadnych skrajności. Układ kierowniczy, systemy bezpieczeństwa... wszystko w punkt.

Ile kosztuje Skoda Octavia w wersji Essence?

Mówimy tu o wydatku lekko ponad 100 tys. zł. Nasza odmiana Liftback bez promocji to koszt niecałych 115 tys. zł. Jeśli ktoś bardzo uprze się na automatyczną skrzynię biegów, to wiąże się z dopłatą 10 tys. zł.

logo
Skoda Octavia praktycznie w bazowej wersji z manualną skrzynią biegów Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

I szczerze mówiąc, dostałem auto, które wcale nie sprawiało wrażenia "gołego". Oprócz wspomnianych już kilku wyżej wymienionych dodatków, miałem 4 gniazda USB typu C, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, dwustrefową automatyczną klimatyzację, tempomat, asystenta pasa ruchu czy podgrzewane boczne lusterka. Przecież to zestaw dla każdego, kto nie oczekuje żadnych cudów i kupuje auto przede wszystkim do jazdy.

logo
Skoda Octavia praktycznie w bazowej wersji z manualną skrzynią biegów Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

A jeśli przy okazji szukacie większych emocji za kierownicą, są inne wersje napędów i efektowne konfiguracje z długą listą gadżetów. Choćby Octavia RS z silnikiem 2.0 TSI o mocy 265 KM, ale to już wydatek większy o kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Wielu kierowców cały czas docenia "oldschool" i prostotę w motoryzacji. Taka Octavia to świetny przykład, że mniej czasami może oznaczać... wystarczająco. I taniej w czasach, gdy ceny samochodów mocno nas doginają.

Więcej relacji zza kierownicy innych ciekawych aut znajdziesz na moich profilach Szerokim Łukiem na Facebooku oraz Instagramie.