Paweł Pawlikowski
Paweł Pawlikowski wskazał 10 najlepszych filmów. Padło kultowe dzieło Andrzeja Wajdy Fot. Shutterstock; kadr z filmu "Niebiańskie dni". Montaż: naTemat

Paweł Pawlikowski, dwukrotny zdobywca Złotej Palmy w Cannes, wymienił w wywiadzie z The Criterion Collection dziesięć ulubionych filmów, które miały znaczący wpływ na jego twórczość. Polski reżyser ukochał sobie zwłaszcza francuską nową falę, mistrza włoskiego kina i eksperymentalny, transcendencyjny styl Terrence'a Malicka.

REKLAMA

W maju bieżącego roku Paweł Pawlikowski został nagrodzony drugą w swej długoletniej karierze Złotą Palmą za najlepszą reżyserię. Podczas 79. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes jury, któremu przewodniczył południowokoreański reżyser Park Chan-wook ("Oldboy"), wręczyło mu prestiżową statuetkę za dramat historyczny "Ojczyzna", będący opowieścią o powrocie Thomasa Manna, laureata literackiego Nobla, do powojennych Niemiec.

Pawlikowski, który sięgnął po Oscara za "Idę", a przed nią nakręcił "Kobietę z piątej dzielnicy" i nieco zapomniane "Lato miłości", podzielił się w 2018 roku z The Criterion Collection listą ulubionych filmów, wyjaśniając, co takiego przykuło w nich jego uwagę. Jak sam podkreślił, przy wyborze kierował się osobistymi przeżyciami.

10 najlepszych filmów według Pawła Pawlikowskiego

Dziesiąte miejsce w rankingu polskiego filmowca zajął "Mullholland Drive" Davida Lyncha – psychologiczny thriller w stylu neo-noir, w którym nie brakuje liminalnych przestrzeni, złowieszczo cichych alejek Hollywood i rytuału zaprzedania duszy. "Film, który w najbardziej nieodparty i niepokojący sposób zabrał mnie w podróż w nieznane" – napisał Pawlikowski, dodając, że dzieło twórcy "Miasteczka Twin Peaks" wciąż go prześladuje.

Następnie reżyser nominowanej do Oscara "Zimnej wojny" wskazał trzy filmy reżysera, który "towarzyszył mu przez większość jego życia". Chodzi o Federica Felliniego, włoskiego mistrza zakochanego w teatralnej konwencji, oniryzmie i neorealizmie. Dziewiąte miejsce Pawlikowski przyznał (na równi) autobiograficznemu komediodramatowi "Amarcord" z 1973 roku, w którym zgłębiono temat dorastania w czasach dyktatury Benito Mussoliniego, arcydzieło europejskiej kinematografii, czyli "Osiem i pół", oraz legendarne "Słodkie życie" o płytkim społeczeństwie i utraconej przez nie duchowości.

Ósmą pozycję zdobyło "Dziecko wojny", pełnometrażowy debiut reżyserski Andrieja Tarkowskiego, który jest subiektywnym, sennym (widać w nim przebłyski "Nostalgii") spojrzeniem na II wojnę światową i jej ofiary. Siódme miejsce przypadło pięknemu w swej surowości dramatowi romantycznemu "Za naszą miłość" Maurice'a Pialata – jeden z najlepszych tytułów z podgatunku coming-of-age. "Ma w sobie autentyczny niepokój. Sprawia, że ​​ból życia jest wręcz namacalny" – stwierdził Pawlikowski.

Szóste miejsce ex aequo zajęły dwa dzieła reprezentującego francuską nową falę Jeana-Luca Godarda"Szalony Piotruś" i "Żyć własnym życiem". "W 'Szalonym Piotrusiu' [red. przyp. – uwielbiam] jaskrawe kolory, nieskrępowaną narrację i momenty totalnej nudy [...]. W "Żyć własnym życiem to czarno-biała fotografia, niecentralne, często płaskie i pozornie przypadkowe kompozycje" – czytamy w tekście autorstwa polskiego laureata Złotej Palmy.

Dalsza część artykułu poniżej.

"Miłość blondynki" Miloša Formana wylądowało na piątej pozycji w tabeli, zdobywając serce Pawlikowskiego tym, że nawet "najzwyklejsze rzeczy zamienia w coś poetyckiego i ponadczasowego". Czwarte miejsce należy do Terrence’a Malicka – do ukazujących magię kina "Niebiańskich dni", których narracja polega na podążaniu za obrazami, i poetyckiego kryminału neo-noir "Badlands".

"Te filmy z wyobcowanymi bohaterami, gdzie krajobraz staje się krajobrazem duszy, uświadomiły mi, że kino może być tą niesamowitą przestrzenią, w której obrazy, słowa, twarze, widoki i muzyka łączą się w tajemniczy sposób" – oznajmił Pawlikowski.

"Popiół i diament" Andrzeja Wajdy zajęło trzecie miejsce na podium. "Kolejny film, który widziałem jako dziecko i oglądałem wielokrotnie od tamtej pory. Wrył się w moją pamięć, zarówno wizualnie, jak i fabularnie. Przede wszystkim to melancholijne prowincjonalne miasteczko; ten obskurny hotel, w którym obchodzony jest Dzień Zwycięstwa" – wyjaśnił polski reżyser.

Drugie miejsce trafiło do kultowej komedii "Pół żartem, pół serio". "Ironia i hojność Billy'ego Wildera oraz jego mądrość życiowa na zawsze będą mi przypominać mojego ojca" – czytamy w tekście Pawlikowskiego, który na samym szczycie listy umieścił musical "Noc po ciężkim dniu" Richarda Lestera z udziałem liverpoolskich ikon, czyli zespołu The Beatles.

"Pamiętam go tak wyraźnie – energię, żarty, ostre czarno-białe ujęcia, a przede wszystkim muzykę. To film, który niesie muzyka, co wówczas [red. przyp. – w wieku siedmiu lat] było dla mnie czymś nowym" – skwitował twórca nagrodzonej na Lazurowym Wybrzeżu "Ojczyzny", która zadebiutuje w polskich kinach 19 czerwca.