Test Suunto Spark
Nareszcie przestałam bać się słuchawek na rowerze. Suunto Spark to technologia, która zmienia zasady gry Fot. naTemat

Kilka miesięcy temu wróciłam do uprawiania sportu. Zamiast biegać, postanowiłam przesiąść się na rower. Jednak podczas jazdy brakowało mi rytmu i przyjemnej odskoczni, jaką dawała mi w trakcie treningów biegowych muzyka. I w tym momencie w moje ręce wpadły słuchawki Suunto Spark, które kompletnie zmieniły zasady gry.

REKLAMA

Jazda rowerem po Warszawie bywa równocześnie świetna i straszna. Z jednej strony miasto ma bardzo bogatą infrastrukturę ścieżek rowerowych. Z drugiej natomiast niektórzy jeżdżą po nich jak szaleni – trzeba uważać na wyprzedzających, skręcających, pieszych, dzieci czy wreszcie miejsca, w których ścieżka przecina się z jezdnią. Innymi słowy: oczy i uszy trzeba mieć dookoła głowy.

Nie wyobrażam sobie w takich warunkach jeździć w najpopularniejszych słuchawkach dokanałowych. Tak, kocham ich funkcję wyciszania szumów, ale na drodze jest ona proszeniem się o kłopoty. Rozwiązaniem mojego problemu okazały się słuchawki Suunto Spark i ich technologia open-ear z air-conduction. Dzięki nim mam ciastko i jem ciastko.

Słuchawki Suunto Spark z technologią open-ear. Słyszę muzykę i otoczenie

Słuchawki fińskiej marki są zbudowane inaczej niż większość dobrze znanych nam modeli. Zamiast klasycznego wkładania do kanału słuchowego, zawieszacie je na uchu. Za dźwięk odpowiadają małe głośniczki. To dzięki nim nawet podczas jazdy i biegania w pobliżu drogi, ale i w lesie, bardzo dobrze słyszycie muzykę, a jednocześnie wszystko to, co dzieje się dookoła was. Dźwięk delikatnie cichł, kiedy mijał mnie autobus, ale ostatecznie właśnie o to chodziło – to gwar otoczenia pozostaje na drodze najważniejszy.

Podczas testów bez problemu słyszałam zbliżających się rowerzystów i samochody. Nie musiałam też zdejmować słuchawek, aby rozmawiać z koleżanką, która wybrała się ze mną na wspólną przejażdżkę. Równocześnie system open-ear nie stanowił problemu w redakcji. Bardzo bałam się, że koledzy z biurek obok będą słyszeć, czego aktualnie słucham.

I żeby nie było – nie wstydzę się swojego gustu muzycznego. Po prostu nie chciałam przeszkadzać im w pracy. System okazał się jednak na tyle inteligentny, że całkowicie rozwiązał ten problem, bo żaden wyraźny dźwięk nie docierał do ich uszu. Wszystko dzięki specjalnemu przetwornikowi, który wykorzystuje aktywną kontrolę fal dźwiękowych. Rozwiązanie to minimalizuje wydostawanie się muzyki na zewnątrz i zapewnia pełną prywatność odsłuchu. Dodatkowo słuchawki można połączyć z dwoma urządzeniami, więc nie musicie za każdym razem na nowo ich sparować z laptopem i telefonem.

logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
logo

A skoro już o dźwięku mowa, to Suunto Spark obsługują kodek LHDC 5.0 i rozdzielczość do 96 kHz. Jeśli lubicie biegać lub jeździć z mocnym basem wytyczającym rytm treningu, te słuchawki was nie rozczarują. Dodatkowo macie możliwość dostosowania ich do swoich potrzeb. W dedykowanej aplikacji możecie wybrać jeden z czterech gotowych profili ustawień (wzmocnienie basów, tonów wysokich, głosu lub profil "legendarny") albo samodzielnie dobrać perfekcyjne tony. Warto też sprawdzić tryb dźwięku przestrzennego, dzięki któremu jeszcze lepiej wczujecie się w muzykę.

Sterowanie gestami i trener w uchu. Te opcje zmieniają jazdę

Funkcją, którą polubiłam w sprzęcie od Suunto od pierwszej przejażdżki, było sterowanie gestami. Kiedy telefon jest schowany w sakwie i ma włączony GPS, przełączanie widoku na odtwarzacz muzyki jest bardzo niewygodne. Jeszcze gorzej mają biegacze, którzy telefon chowają do kieszeni lub specjalnego etui. Dodatkowo jazda i jednoczesne klikanie w ekran to słabe połączenie.

logo

Stąd możliwość włączania i wyłączania muzyki dwukrotnym stuknięciem w słuchawkę była niezwykle wygodna. Trzy stuknięcia pozwalają natomiast przejść do następnego utworu. Jednak jeszcze ciekawsza okazała się funkcja sterowania ruchem głowy. Kiwasz dwa razy i włączasz muzykę albo odbierasz połączenie. Ruch głową na boki pozwala odrzucić połączenie lub przewinąć playlistę. Żeby to opanować, nie była nawet potrzebna duża wprawa. Dodatkowo gesty i sterowanie dotykowe da się zaprogramować w aplikacji, więc możecie ustawić wszystko pod siebie.

O dobrą jakość rozmów bez przerywania treningu dbają nie tylko gesty, ale i podwójne mikrofony z funkcją redukcji szumów otoczenia (ENC). Dzięki temu możecie jechać wzdłuż ruchliwej drogi, a wasz rozmówca będzie doskonale słyszał każde słowo, a nie gwar przejeżdżających samochodów.

Na wygodę bardzo duży wpływ ma także sama konstrukcja słuchawek. Każda waży zaledwie 9 gramów, a dzięki przyjemnemu silikonowi i tytanowi w ogóle nie czuć, że ma się ją na uchu. No i kolor – ten koralowy pomarańcz dodaje energii. Ale spokojnie, jeśli nie lubicie się wyróżniać, możecie wybrać też klasykę, czyli czerń lub biel.

logo

Fajną opcją, której niestety nie udało mi się przetestować, jest połączenie słuchawek Suunto Spark z zegarkiem od tego samego producenta. Dzięki temu informacje o tempie, tętnie czy dystansie dostajecie bezpośrednio do ucha. Nie musicie patrzeć na tarczę i wybijać się z rytmu, który zwłaszcza dla biegaczy jest bardzo ważny.

Zresztą "trener" w słuchawkach ma znacznie więcej opcji. Można ustawić w nim kadencję kroków na minutę albo śledzić czas kontaktu z podłożem. To świetne rozwiązania, które pomagają osiągać lepsze wyniki. Funkcja, która najbardziej zaskoczyła mnie podczas jazdy rowerem, to monitorowanie pozycji szyi. Jeśli zaczniecie się garbić lub głowa opadnie wam z przemęczenia, dostaniecie powiadomienie, żeby skorygować postawę.

logo

Do tych wszystkich zalet trzeba dopisać jeszcze wydajną baterię. Na jednym ładowaniu możecie słuchać muzyki przez 7 godzin, a dzięki etui ładującemu czas działania wydłuża się do 36 godzin. To zapas na solidny przejazd nawet nie dziesiątek, a setek kilometrów. Na tak dobrą żywotność ogniwa wpływ ma także technologia Bluetooth 5.4. To najnowsza wersja standardu bezprzewodowego, która znacznie obniża zużycie energii.

Słuchawkom Suunto Spark niestraszne są też deszcz, pot i kurz – wszystko za sprawą klasy szczelności IP55. Dzięki temu mogą towarzyszyć wam w mieście, lesie, ale i w biurze, gdzie pozwolą na pracę przy ulubionych utworach bez całkowitego odcinania się od pytań kolegów z zespołu.

Czy Suunto Spark to słuchawki idealne dla każdego? Jeśli szukacie absolutnego odcięcia od świata w głośnym metrze albo podczas pracy w open space, technologia open-ear może nie być waszym pierwszym wyborem. Ale jeśli tak jak ja – chcecie wrócić do formy, cieszyć się ulubioną playlistą, a jednocześnie czuć się bezpiecznie na drodze, ten model jest dla was. Bo podczas jazdy rowerem i biegania zdrowy rozsądek oraz bezpieczeństwo są warte każdej ceny.

logo

Wybierając ten model, warto zaufać marce z 90-letnim doświadczeniem w zakresie projektowania zaawansowanych zegarków sportowych oraz przyrządów do nurkowania. Historia firmy sięga bowiem 1936 roku, co oznacza, że jest ona o blisko 40 lat starsza niż pierwszy telefon komórkowy. Przez kolejne dekady zmieniały się moda, technologia i styl życia, pojawiały się nowe badania medyczne, a Suunto niezmiennie trwało, dostosowując się do nowych realiów i wykorzystując nowinki do doskonalenia swoich produktów.

MATERIAŁ REKLAMOWY