
Kiedy ktoś rzuca hasło "wyjazd elektrykiem na wakacje", wielu kierowców puka się w głowę. Wyobrażają sobie godziny spędzone pod ładowarką, kalkulowanie każdego wciśnięcia gazu i stres o każdy kilometr zasięgu. Postanowiłem to sprawdzić na własnej skórze i zabrałem nowe Audi A6 Avant e-tron w morderczą trasę. Cel? Z Warszawy prosto na Bałkany. I wiecie co? Dawno żadne auto nie zaskoczyło mnie w trasie tak pozytywnie, a cała ta "elektrofobia" wydaje się powoli tracić sens.
Moja podróż do Chorwacji liczyła dokładnie 960 kilometrów z Warszawy do urokliwej miejscowości Trakošćan. Założenie było proste: jedziemy normalnie, tempem autostradowym, bez żadnego "ekodrivingu" w cieniu rozpędzonych tirów.
Z pomocą przyszedł genialny, fabryczny planer podróży. System sam wyznaczył, na jakiej ładowarce i ile czasu muszę spędzić, precyzyjnie uwzględniając mój styl jazdy, korki na trasie, a nawet topografię terenu.
Wynik? Całkowity czas przejazdu wyniósł 10 godzin i 27 minut. Gdybyśmy jednak z tego odliczyli stanie w nieprzewidzianych korkach, czysty, skorygowany czas wyniósłby równe 9 godzin i 42 minuty.
A teraz trzymajcie się mocno. Wiecie, ile z tego czasu zajęło mi uzupełnianie prądu? Równe 34 minuty na całej trasie! To krócej, niż porządny obiad na tradycyjnej stacji benzynowej i spacer po kawę.
I nie, nie było poszukiwania ładowarek lub nieprzyjemnych niespodzianek. System wskazywał nam działające miejsca, określał, ile slotów jest na nich wolnych, a ile zajętych no i oczywiście podawał moc ładowarek. Na trasie mieliśmy ich mnóstwo, a nawet jeśli coś by się zmieniło na naszej trasie i powstał nieprzewidziany korek, to planer na bieżąco przeliczał ją i kierował na inne punkty ładowania po drodze w razie takiej potrzeby.
Ile prądu zużywa potężne kombi?
Pod podłogą tego niesamowicie narysowanego nadwozia drzemie ogromny akumulator o pojemności 100 kWh (z czego 95 kWh to użyteczna pojemność netto). Największe wrażenie robi jednak zaawansowana architektura, która pozwala na ładowanie z maksymalną mocą aż 270 kW. W praktyce oznacza to, że potrzebujecie zaledwie 10 minut podpięcia do odpowiednio mocnej ładowarki, by odzyskać 310 kilometrów zasięgu.
Jak wypadł test drogowy pod kątem zużycia? W upalny dzień, lecąc dynamicznie polskimi, czeskimi i austriackimi autostradami oraz "ekspresówkami", średnie zużycie energii wyniosło 20,4 kWh na 100 kilometrów.
To absolutna rewelacja. Zauważcie, że ten realny wynik z trasy wpasował się poniżej oficjalnych wartości podawanych przez producenta dla cyklu "bardzo wysoki" według procedury WLTP (który na papierze wynosi 20,9 kWh/100 km).
Aerodynamika tego wozu robi niesamowitą robotę. Do tego nie pomagała nam konfiguracja tego auta, bo mieliśmy większe koła, no i wersję Avant, więc cięższą i mniej opływowe w porównaniu do Sportbacka.
Koszty ładowania. Taniej niż klasycznym dieslem?
No dobra, przejdźmy do najważniejszego, czyli pieniędzy. Czy daleka wyprawa takim krążownikiem zrujnuje nasz portfel?
W moim przypadku koszty ładowania zamknęły się w kwocie, która do dzisiaj wywołuje u mnie uśmiech. Ładowanie na stacjach Ekoen wyniosło mnie dokładnie 129,74 zł, natomiast uzupełnianie prądu w sieci IONITY na trasie kosztowało 212,49 zł. Całkowity koszt przejechania 960 kilometrów potężnym, luksusowym i piekielnie szybkim kombi wyniósł zaledwie 342,23 zł.
Oczywiście kluczem do sukcesu jest tutaj odpowiednia karta partnerska. I nie jest to reklama. Po prostu z takich korzystaliśmy i chcę wam pokazać dokładne koszty.
W systemie Audi charging pro (abonament za 74,99 zł miesięcznie) zapłacicie za ultraszybkie ładowanie prądem DC na stacjach IONITY tylko 1,86 zł za 1 kWh. Z taką taryfą, pokonywanie kontynentu na prądzie jest bezdyskusyjnie opłacalne. Ale IONITY jest też w tańszym pakiecie za 50 zł. Więc doliczają ten koszt nadal płacimy mniej niż 400 zł.
Policzcie sobie sami, ile musielibyście wlać ropy do klasycznego diesla o porównywalnych gabarytach i mocy, żeby osiągnąć podobny wynik. Razem z nami jechało takie auto, ale lżejsze, bo spalinowe i ono w podobnym tempie spalało około 8 l benzyny na 100 km. Kiedy podliczyliśmy koszty, to wyszło, że spalinówkę ta trasa kosztowała ponad 600 zł.
Czas spojrzeć prawdzie w oczy, że epoka męczących i problematycznych podróży elektrykiem bezpowrotnie minęła.
Jasne, musicie mieć do tego opowiednie auto. Taka trasa miejskim elektrykiem z małą baterią i wolniejszym czasem ładowania, byłaby dłuższa i bardziej wymagająca. Ale siedząc za kółkiem takiego Audi A6 Avant e-tron takie rzeczy są jak najbardziej możliwe.
