
"Euforia" dobiegła końca. Po finałowym odcinku trzeciego sezonu niektórzy widzowie są wściekli na Sama Levinsona z powodu śmierci ważnej postaci, twierdząc, że takie zakończenie jest obraźliwe dla osób borykających się z tym samym problemem, co ona. Twórca jednak broni swojej decyzji.
Tekst zawiera spoilery dot. finału 3. sezonu "Euforii".
Trzeci sezon "Euforii" Sama Levinsona, twórcy kontrowersyjnego "Idola", na dobre pożegnał się z niewinnością, popychając swoich bohaterów w kierunku śmiertelnych niebezpieczeństw. W finałowej odsłonie serialu widzieliśmy, jak Rue Bennett (w tej roli Zendaya) pracuje pod przykrywką dla federalnych z Agencji do Walki z Narkotykami (w skrócie: DEA), by rozbić dwa gangi narkotykowe i tym samym uniknąć kilkudziesięcioletniej odsiadki w więzieniu za wcześniejszą współpracę z nimi.
Śmierć Rue w finale 3. sezonu "Euforii". Część fanów porównuje zakończenie do "Gry o tron"
W ósmym odcinku trzeciego sezonu "Euforii" zatytułowanym "Ufajmy Bogu" Rue pomaga Alamo – potentatowi klubów ze striptizem, od którego nie mogła tak łatwo uciec – odzyskać skradzione przez gang baronki narkotykowej Laurie dokumenty świadczące o handlu ludźmi. Cudem unikając śmierci, protagonistka powraca do swojego "pracodawcy", który w ramach podziękowania opatruje jej rany i zostawia dla niej na stole obok łóżka opakowanie leku przeciwbólowego będącego mieszanką paracetamolu oraz oksykodonu.
Rue przyjeżdża do swojego przyjaciela Aliego (Colman Domingo), doświadczając w jego mieszkaniu halucynacji: wyobraża sobie upragnione spotkanie z matką, a także widzi w telewizji, jak Fez ucieka z więzienia. Później okazuje się, że Ali znajduje ją martwą na kanapie – Alamo skaził leki przeciwbólowe śmiertelną dawkę fentanylu. Ali decyduje się pomścić dziewczynę, która była dla niego jak córka.
Po premierowej emisji ostatniego odcinka część widowni skrytykowała Sama Levinsona za to, że dał historii Rue tak ponury koniec. "Rue była czysta i mogła wieść dobre życie! Jej śmierć to straszne zakończenie, jak na serial, który ma dawać nadzieję uzależnionym" – napisał jeden z użytkowników portalu X (dawnego Twittera).
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
"'Euforia' właśnie dołączyła do 'The Boys', 'Stranger Things' i 'Gry o tron', które mają jedne z najgorszych finałowych sezonów w historii telewizji'; "To tak, jakby twórcy 'Breaking Bad' zabili Jessego Pinkmana po tym wszystkim, co przeżył"; "Długa walka Rue poszła na marne" – czytamy w mediach społecznościowych.
Obrońcy "Euforii" uważają jednak, że finał serialu był realistyczny, a uzależnienie "nigdy nie prowadzi do niczego dobrego". "To realistyczny przekaz. Branie narkotyków nie ma szczęśliwego zakończenia" – widzimy w komentarzach na X.
Sam Levinson broni finału 3. sezonu "Euforii"
W materiale zza kulis trzeciego rozdziału "Euforii" Sam Levinson broni swojej decyzji o zabiciu Rue, podkreślając, że pragnął pokazać na małym ekranie "szczerą historię o uzależnieniu" i tym samym o kryzysie opioidowym w Stanach Zjednoczonych. – Szczere zakończenie polega na tym, że ludzie pokroju Rue nie przeżywają czegoś takiego – zaczął.
– Chciałem opowiedzieć tę historię dla Angusa Clouda i dla osób, które nie dostały drugiej szansy – wyjaśnił wzruszony reżyser, nawiązując do śmierci 25-letniego odtwórcy roli Feza.
