Volkswagen, skrzynia DSG
Częsty błąd kierowców rujnuje automatyczne dwusprzęgłowe skrzynie biegów. Jak go unikać? Materiały prasowe Volkswagen

Wydawać by się mogło, że jazda samochodem z automatyczną skrzynią biegów to przysłowiowa bułka z masłem. Wrzucasz "D" i po prostu jedziesz, prawda? Niestety, rzeczywistość bywa dużo droższa w skutkach. Jeden pozornie niegroźny nawyk to prosta droga do tego, by automatyczne dwusprzęgłowe skrzynie biegów odmówiły posłuszeństwa. O jakim błędzie mowa?

REKLAMA

Problem dotyczy przede wszystkim starszych modeli, ale również wielu nowoczesnych konstrukcji, które mają na pokładzie skrzynię dwusprzęgłową. Niewiedza ich kierowców kosztuje ich tysiące złotych. Wyjaśnijmy więc, gdzie leży problem i jak uchronić portfel przed spustoszeniem.

Jak działa przekładnia dwusprzęgłowa?

Z punktu widzenia kierowcy, przekładnia dwusprzęgłowa (np. popularna skrzynia DSG w Volkswagenach) działa tak samo jak każda inna. Mamy do dyspozycji gaz i hamulec oraz typowy przełącznik trybów jazdy: P (parking), R (wsteczny), N (neutral) i D (drive). Gdy puszczamy hamulec, auto zaczyna powoli toczyć się do przodu.

logo

Jednak pod względem budowy mechanicznej, ten typ automatu to zupełnie inna bajka. Przypomina on w zasadzie dwie połączone ze sobą manualne skrzynie biegów. Posiada dwa sprzęgła (które działają naprzemiennie) i elektronicznie sterowany mechanizm, czyli tzw. mechatronikę. Warto zaznaczyć, że sprzęgła mogą być "suche" lub "mokre" (pracujące w kąpieli olejowej).

Dla porównania, tradycyjna skrzynia automatyczna nie posiada suchych sprzęgieł. Za przeniesienie napędu odpowiada tam sprzęgło hydrokinetyczne, w którym medium przekazującym moment obrotowy jest olej.

Taki "klasyk" nie ma najmniejszego problemu z powolną, pełzającą jazdą. Ciepło powstałe w układzie po prostu podgrzewa olej, który jest następnie chłodzony. No i tutaj dochodzimy do sedna sprawy.

Czytaj także:

Dlaczego "pełzanie na hamulcu" to cichy zabójca?

Pierwszy bieg w skrzyniach dwusprzęgłowych jest z reguły bardzo "krótki", co pozwala na dość wolną jazdę. Problem pojawia się, gdy kierowca, dojeżdżając do świateł lub poruszając się w korku, bardzo lekko muska pedał hamulca, by samochód centymetr po centymetrze przesuwał się do przodu.

W takiej sytuacji siłownik pozwala sprzęgłu na delikatny poślizg. Mówiąc obrazowo: to dokładnie tak, jakbyśmy w aucie z "manualem" cały czas jechali na półsprzęgle.

Co się wtedy dzieje?

  • Suche sprzęgła błyskawicznie się grzeją: Okładziny ślizgają się i przypalają, ponieważ układ nie ma jak pozbyć się nadmiaru ciepła. Wystarczy kilka takich nieumiejętnych manewrów, by drastycznie skrócić życie mechanizmu.
  • Mokre sprzęgła cierpią nieco mniej, ale też dostają w kość: Olej w ich przypadku pomaga w chłodzeniu, jednak ciągła jazda z wymuszonym poślizgiem prowadzi do znacznie szybszego zużycia środka smarnego.
  • Sytuacja pogarsza się jeszcze bardziej, gdy powolne "pełzanie" odbywa się pod górkę, na przykład podczas wyjazdu ze stromego garażu podziemnego. Regularne katowanie auta w ten sposób to gwarantowana awaria skrzyni biegów.

    Czytaj także:

    Jak więc jeździć takim automatem? Przekładnie dwusprzęgłowe nie przepadają za agresywną jazdą, ale wprost nienawidzą wymuszonego poślizgu. Aby mechanizm służył długo i bezawaryjnie, warto wdrożyć kilka prostych zasad:

    1. Zdecydowanie wciskaj hamulec: Jeśli stoisz na światłach lub w korku, wciśnij pedał hamulca mocno i trzymaj go w tej pozycji. Dzięki temu skrzynia "odpuszcza" i całkowicie rozłącza sprzęgło. Nic się nie ślizga, nic się nie grzeje.
    2. Używaj funkcji Auto Hold: Jeśli twój samochód posiada ten system, koniecznie z niego korzystaj. Funkcja Auto Hold automatycznie załącza hamulec postojowy i rozłącza napęd po zatrzymaniu auta. Wystarczy lekkie muśnięcie gazu, by hamulec się zwolnił, a auto gładko ruszyło do przodu.
    3. Unikaj centymetrowego podjeżdżania: Zamiast podjeżdżać w korku co 30 centymetrów, poczekaj, aż auto przed tobą odjedzie na odległość kilku metrów, rusz zdecydowanie, a następnie pewnie się zatrzymaj.

    Nie ma też co przesadnie panikować. Jednorazowy manewr parkowania na minimalnej prędkości i dohamowywaniem nie zniszczy od razu całego auta. Problemem są szkodliwe, powtarzające się nawyki.