
Oto nowe BMW M2 z napędem M xDrive. Ten kompaktowy potwór właśnie stał się jeszcze szybszy i zyskał coś, na co wielu (poza purystami) czekało z zapartym tchem, czyli napęd na obie osie.
Gdy myślimy o klasycznym samochodzie z dywizji M, od razu mamy przed oczami napęd na tył, dym z opon i uśmiech od ucha do ucha. I choć puryści mogliby teraz kręcić nosem, inżynierowie z Monachium zrobili coś genialnego.
Dołożyli do swojej najmniejszej zabaweczki technologię, która sprawia, że kompaktowy sportowy samochód wkracza na zupełnie nowy poziom. Zapnijcie pasy, bo najnowsze M2 zdejmuje rękawice.
Kultowe coupe wreszcie dostaje napęd na cztery koła
Zacznijmy od tego, co najważniejsze. Pod maską wciąż drzemie radosny, rzędowy sześciocylindrowy silnik o pojemności 3,0 litra z technologią BMW M TwinPower Turbo, który generuje potężne 353 kW (480 KM). Ale to, co zmienia zasady gry, to wdrożenie systemu M xDrive.
Dzięki niemu moc nie idzie już tylko na tylną oś. Inteligentny system płynnie i błyskawicznie żongluje niutonometrami między przednimi a tylnymi kołami. Oczywiście, w DNA BMW zapisana jest faworyzacja tyłu i w normalnych warunkach cała moc trafia na tylne opony, a przód dołącza do zabawy dopiero wtedy, gdy przyczepność zaczyna uciekać.
Co więcej, na pokładzie znalazł się aktywny mechanizm różnicowy M, który dba o idealną trakcję w zakrętach. Boisz się, że auto straci swój chuligański charakter? Bez obaw. Przez menu M Setup wciąż można odciąć przednią oś. Tryb 2WD przy wyłączonym systemie DSC pozwala na czystą, niczym nieskrępowaną zabawę i kręcenie bączków w oparach palonej gumy.
Kosmiczne przyspieszenie. Jakie osiągi ma nowe M2?
Zastosowanie napędu na cztery koła sprawiło, że osiągi BMW M2 stały się wręcz absurdalnie dobre jak na ten segment. Zwiększona przyczepność ucięła cenne ułamki sekund podczas startu.
Nowe BMW M2 z napędem M xDrive katapultuje się od 0 do 100 km/h w zaledwie 3,7 sekundy. To o 0,3 sekundy szybciej niż jego brat z napędem wyłącznie na tył! Jeśli zastosujemy amerykańską metodę "one-foot rollout", czas ten spada do kosmicznych 3,4 sekundy.
Prędkość 200 km/h pojawia się na liczniku po 12,8 s. Standardowo auto rozpędza się do 250 km/h, ale jeśli dokupisz opcjonalny pakiet M Driver’s Package, ogranicznik przesunie się do 285 km/h. Na torze to auto będzie zostawiać w tyle znacznie droższe maszyny.
BMW postanowiło też trochę pomieszać w samej jednostce napędowej. W silniku zadebiutowała innowacja o nazwie BMW M Ignite. To nic innego jak proces spalania w komorze wstępnej, czyli technologia żywcem wyciągnięta z motorsportu, która teraz trafia na ulice.
Co to daje zwykłemu kierowcy (lub bywalcowi track dayów)? Przede wszystkim zauważalnie niższe zużycie paliwa przy dużym obciążeniu. Oznacza to, że upalając auto na torze, zrobicie więcej okrążeń bez konieczności zjeżdżania do pit stopu na tankowanie.
Dodatkowo technologia ta pozwala silnikowi na spełnienie rygorystycznych norm emisji spalin EU7, zachowując przy tym liniowy przyrost mocy i ten charakterystyczny, uzależniający ryk wydechu.
Wyposażenie, kolory i premiera rynkowa
Za przeniesienie napędu odpowiada absolutnie genialna, ośmiostopniowa skrzynia M Steptronic z funkcją Drivelogic. Standardem są tu hamulce M Compound z sześciotłoczkowymi zaciskami z przodu oraz mieszane ogumienie (19 cali z przodu, 20 cali z tyłu). Dla najbardziej zapalonych kierowców BMW przygotowało opcję dokupienia typowo torowych opon.
Jeśli chodzi o wygląd, Niemcy oddają nam do dyspozycji pięć lakierów metalizowanych, trzy niemetalizowane i sześć z palety BMW Individual. Prawdziwym hitem będzie jednak absolutna nowość w tym modelu: przepiękny, przyciągający spojrzenia lakier BMW Individual Borusan Turkish Blue. W połączeniu z muskularnymi nadkolami tego wozu, wygląda to po prostu obłędnie.
Produkcja tego drogowego wariata ruszy w sierpniu 2026 roku w fabryce BMW w meksykańskim San Luis Potosí. Oficjalna premiera rynkowa zaplanowana jest na koniec tegorocznego lata.
Jeśli szukacie auta, które łączy surowy, sportowy charakter z trakcją przyklejonego do asfaltu gokarta, to szykujcie portfele. Będzie hit.
