
God of War powinien opowiadać o Kratosie i tylko o nim – tak brzmią argumenty fanów, którzy są przeciwni spin-offowi kultowej gry z Laufey w roli głównej. Zapowiedź nowości od Santa Monica Studio spowodowała, że media społecznościowe zalały komentarze poniżej pasa. Część graczy nigdy nie ucieknie przed łatką mizoginów.
Seria gier God of War śledzi losy spartańskiego wojownika imieniem Kratos, który dawno, dawno temu został podstępem zmuszony przez boga Aresa do zabicia własnej żony oraz córki. Prochy bliskich na wieczność przykleiły się do skóry barbarzyńcy – ponure przypomnienie o błędach przeszłości nie odstępuje go nawet na krok.
W 2018 roku God of War zastąpił panteon greckich bogów mitologią nordycką. Po dokonaniu zemsty na władcach Olimpu Kratos postanowił dać początek nowemu rozdziałowi w swoim życiu. Mijają lata. Spartanin i jego syn Atreus podróżują po zasypanej śniegiem krainie, chcąc pochować ciało matki chłopca, Laufey, która ukrywała przed rodziną swoje prawdziwe pochodzenie. Kobieta wcale nie była śmiertelniczką, a lodową olbrzymką z Jötunheimu.
Gra God of War: Laufey zapowiedziana. Konstruktywna krytyka czy hejt na główną bohaterkę?
Santa Monica Studio zapowiedziało podczas wtorkowego State of Play pierwszą grę z serii God of War, w której Kratos nie będzie grywalną postacią. God of War: Laufey nie jest ani prequelem, ani sequelem, a spin-offem, którego akcja rozgrywa się równolegle z fabułą produkcji sprzed ośmiu lat. "Śmierć miała być końcem, ale dla Laufey (Faye) jest dopiero początkiem" – czytamy w oficjalnym opisie tytułu.
Po opuszczeniu krainy śmiertelników druga żona Kratosa budzi się w zaświatach będących polem bitwy bogów z różnych panteonów. W nieznanym, magicznym i brutalnym świecie Faye odkrywa, że plany, jakie wdrożyła, by chronić swoich ukochanych, są zagrożone. W zwiastunie zaprezentowanym podczas wydarzenia Sony Interactive Entertainment widzimy, jak Jötunnka spotyka na swej drodze egipską boginię Sechmet i przedbuddyjskiego boga wojny Mongołów – Begtsego.
Klipy prezentujące rozgrywkę z nadchodzącej gry God of War sprawiły, że gracze podzielili się na dwa obozy. Jedni cieszą się, że znów ujrzą na ekranach konsol bohaterkę graną przez Deborah Ann Woll ("Czysta krew"), a drudzy wręcz przeciwnie – ich zdaniem kultowa seria gier nie powinna skupiać się na przygodach 41-letnich matek.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Zbliżające się dzieło Santa Monica Studio zostało wyśmiane m.in. przez słynnego youtubera manosfery – Asmongolda – oraz twórcę oryginalnego GoW David Jaffego. – Nie sądzę, żeby ta gra sprzedała się na poziomie, którego od niej oczekują – powiedział projektant gier wideo. W internecie szybko pojawiły się też tzw. AI slopy, które dynamiczny gameplay God of Wara: Laufey zamieniły w rozgrywkę polegającą na praniu, gotowaniu i sprzątaniu.
Dyskursu wokół gry o Laufey nie przejęła konstruktywna krytyka, a mizoginistyczne poglądy godne hejtu na mylony z brodą meszek Aloy z gry Horizon Forbidden West. Mężczyźni nie mieliby większego problemu z tym spin-offem, gdyby protagonistka wyglądała na młodszą i bliższą temu, co w ich opinii jest konwencjonalnie atrakcyjne. Na portalu X (dawnym Twitterze) już widzimy wyretuszowane i odmłodzone zdjęcia Laufey.
Z ostateczną oceną God of Wara: Laufey wszyscy powinni się wstrzymać do dnia premiery. Owszem, błędem deweloperów było wyrzucenie z pierwszego planu postaci, na której zbudowano całą franczyzę. Nie dajmy sobie jednak wmówić, że podszyte seksizmem teksty w stylu "Kto chciałby grać matką?!" mają jakikolwiek związek z rzetelną analizą zapowiedzi na State of Play. Pewne zjawiska nazywajmy po imieniu.




