Wypadek, Lublin
W biały dzień przejechali 68-latka na pasach i uciekli Materiały prasowe Policja.pl

Pijani kierowcy, którzy próbują uciec przed odpowiedzialnością, to wciąż jedna z najczarniejszych plag na drogach. Zamiast udzielić pomocy i spróbować naprawić swój błąd, wybierają tchórzliwą ucieczkę, zostawiając ofiarę na asfalcie. Dokładnie taki, wręcz podręcznikowy przykład drogowego bandytyzmu, miał miejsce w miniony piątek w Lublinie. Niestety zakończył się śmiercią poszkodowanego.

REKLAMA

Do śmiertelnego wypadku w Lublinie doszło w piątek, w samym środku dnia około godziny 13:15 na al. Sikorskiego. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierujący Volkswagenem z pełnym impetem wjechał w 68-letniego pieszego, który znajdował się na prawidłowo oznakowanym przejściu.

Siła uderzenia i prędkość musiały być znaczne, a kierowca najwyraźniej w ogóle nie planował się zatrzymywać, bo auto stanęło dopiero kilkaset metrów za przejściem. Ciężko ranny 68-latek został błyskawicznie przetransportowany do szpitala w stanie krytycznym. Niestety, pomimo ogromnych wysiłków lekarzy, mężczyzny nie udało się uratować.

Zamiast pomóc to uciekli, byli pijani

To, co wydarzyło się tuż po uderzeniu, budzi absolutny sprzeciw. Zamiast ruszyć na ratunek potrąconemu seniorowi, załoga Volkswagena rzuciła się do ucieczki. Jak ustaliły służby, w aucie podróżowało łącznie trzech mężczyzn.

logo

Intensywne poszukiwania prowadzone przez drogówkę i policjantów kryminalnych szybko przyniosły efekty. Cała trójka wpadła w ręce organów ścigania, a wyniki z alkomatu tłumaczą ich irracjonalne zachowanie.

Pierwszy pasażer, 39-letni obywatel Ukrainy został zatrzymany przez policję najszybciej, jeszcze w pobliżu miejsca tragedii. W jego organizmie buzowały ponad 2 promile alkoholu.

Drugi pasażer, 38-letni obywatel Rosji został namierzony i zatrzymany jeszcze tego samego dnia na terenie Bełżyc. Wydmuchał prawie 2,5 promila, więc ciekawe, ile miał w momencie tragedii.

Za kółkiem siedział 55-letni obywatel Ukrainy. On ukrywał się najdłużej. Wpadł w sobotę przed południem, gdy został ujęty na jednej z ulic w Bełżycach. Nawet dzień po wypadku wciąż miał w organizmie prawie promil alkoholu.

Sprawcy usłyszeli zarzuty

Gdy sprawcy w końcu wytrzeźwieli w policyjnych izbach zatrzymań, zderzyli się z twardą rzeczywistością polskiego prawa karnego. W takich przypadkach o jakiejkolwiek taryfie ulgowej nie ma mowy.

Główny sprawca, 55-letni kierowca Volkswagena, usłyszał kumulację najcięższych zarzutów: spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, ucieczki z miejsca zdarzenia oraz nieudzielenia pomocy.

logo

Zgodnie z surowymi przepisami, grozi mu za to nawet do 20 lat pozbawienia wolności. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i natychmiast wysłał go do celi, zastosowano wobec niego tymczasowy areszt na 3 miesiące.

Jego towarzysze również zapłacą za swoje zachowanie. Obaj pasażerowie usłyszeli zarzuty nieudzielenia pomocy poszkodowanemu, za co grożą im maksymalnie 3 lata więzienia. Wobec 38-letniego Rosjanina zastosowano dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju.

Z kolei w przypadku 39-letniego obywatela Ukrainy, policjanci zapowiedzieli skierowanie wniosku do Straży Granicznej o jego deportację.