
Cytując Osła, "daleko jeszcze?". Wytwórnia DreamWorks mówi, że nie. Ostatni zwiastun "Shreka 5", którego produkcja została wydłużona, wywołał lawinę krytyki ze względu na zupełnie nowy i uproszczony styl animacji. Miłośnicy ogra nie ukrywają rozczarowania. Wielu myślało, że twórcy wykorzystają dwukrotne przełożenie daty premiery filmu, by skupić się na powrocie do starej warstwy wizualnej. Niestety to nie jest powtórka z live-action "Sonica".
"Shrek" w reżyserii Andrew Adamsona i Vicky Jenson trafił do kin w 2001 roku i niemal od razu stał się hitem. Twórcy zarobili na całym świecie aż 484,4 mln dolarów – warto tutaj nadmienić, że budżet filmu wynosił "zaledwie" 60 mln dolarów. Dotąd fani zwani Shrekomaniakami doczekali się czterech filmów pełnometrażowych o zielonym ogrze z bagien. Druga część, która uchodzi za lepszą od jedynki, miała swoją premierę w 2004 roku, trzecia w 2007, a czwarta – zatytułowana "Shrek Forever" – w 2010 roku.
Przygody osadzone w baśniowej krainie wyjętej rodem z prozy braci Grimm i Hansa Christiana Andersena oczarowały widzów ciętym humorem (polski przekład w wykonaniu Bartosza Wierzbięty był fenomenalny), licznymi nawiązaniami do popkultury i tego, co w trawie piszczało, a także konsekwentnie prowadzoną narracją. Do tego dochodziła animacja, która sprawnie łączyła elementy typowe dla karykatury z techniką 3D, dynamicznie rozrysowanymi storyboardami oraz powołanymi do życia szczegółowymi concept artami.
"Shrek 5" zbiera baty od fanów. Nowa animacja jest znakiem swoich czasów (niestety)
Biorąc pod uwagę wszystko, co wyżej napisałam, złe przyjęcie zmiany stylu artystycznego w "Shreku 5" było niemalże pewne. Poprzednia animacja wpływała znacząco na odbiór serii. Nowy film poszedł w kierunku uproszczonych modeli postaci, z delikatniejszymi teksturami i jasnymi kolorami, które odpowiadają potrzebom młodych odbiorców. Pokolenia Z i Alfa są bardziej przyzwyczajone do kreskówkowej formy – zmiana ta może być kwestią krótszego czasu skupienia, do którego przyzwyczaiły dzieci i nastolatków media społecznościowe.
Ostatni zwiastun "Shreka 5" potwierdził, że fani mogą zapomnieć o starym stylu. Premiera filmu była dwa razy przekładana, co dało widzom nadzieję, że animatorzy pójdą w ślady swoich kolegów i koleżanek pracujących przy produkcji "Sonic. Szybki jak błyskawica" z 2020 roku. Na potrzeby wspomnianego tytułu poprawiono całkowicie pierwotny model protagonisty po tym, jak fandom pędzącego jeża wyraził w internecie swoje niezadowolenie.
Choć sama nie jestem zadowolona z tego, co na tym etapie reprezentuje sobą "Shrek 5", musimy pamiętać, że wytwórni DreamWorks najpewniej zależy najbardziej na pozyskaniu nowych odbiorców, a nie na podtrzymywaniu przy życiu nostalgii, jakiej potrzebują milenialsi. Amerykański tygodnik rozrywkowy "Variety", który przy okazji sukcesu "Minecrafta" i "K-popowych łowczyń demonów" powołał się na ubiegłoroczne badanie przeprowadzone przez National Research Group, napisał, że pokolenie Alfa (dzieci urodzone w latach 2013-2025) ma potencjał, by uratować kino.
"Jest bardziej zainteresowane oglądaniem filmów na dużym ekranie niż starsi konsumenci" – stwierdził w artykule Brent Lang. "Shrek 5" musiał dostosować się do nowej rzeczywistości, w jakiej znalazła się po pandemii koronawirusa (i wzroście znaczenia streamingu) branża filmowa. Czy nam się to podoba, czy nie, młodzi są dla producentów priorytetem. Sentyment nie gra tutaj istotnej roli. Wierni fani i tak odwiedzą multipleksy, by zobaczyć, czy fabularnie nowe perypetie ogra się obronią.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Szczegóły dotyczące fabuły "Shreka 5" są trzymane w ścisłej tajemnicy. Zapowiedź powrotu do Zasiedmiogórogrodu pojawiła się w finałowej scenie filmu "Kot w butach: Ostatnie życzenie" z 2022 roku. Mogliśmy ujrzeć w niej, jak sprytny kocur grany przez Antonia Banderasa ("Maska Zorro") dobija do brzegu wspomnianego królestwa, mówiąc, że mieszkają tu jego przyjaciele.
Przypomnijmy, że do krainy baśni i bajek powróci oryginalna obsada dubbingowa – jako Shreka ponownie usłyszymy Mike'a Myersa ("Austin Powers: Agent specjalnej troski"), księżniczce Fionie znów głosu użyczy Cameron Diaz ("Gangi Nowego Jorku"), a Osła jeszcze raz zagra rozgadany Eddie Murphy ("Gliniarz z Beverly Hills"). Premiera filmu odbędzie się 30 czerwca 2027 roku.




