
"Każdy kolejny rok" – następca "Lata, kiedy stałam się piękna" – wskoczył na sam szczyt rankingu Prime Video. Czy zasłużenie? W streamingu znajdziemy wiele lepszych młodzieżowych seriali. Jeden z nich utraciliśmy, a można było przy nim wylać morze łez.
Seriale o pierwszych miłościach nigdy nie wyszły z mody, choć w ostatnich latach przeżywają renesans. Po "Lecie, kiedy stałam się piękna" Prime Video zabrało się za adaptację pierwszego tomu serii Carley Fortune zatytułowanego "Każde kolejne lato". "Każdy kolejny rok", bo tak nazywa się najnowszy romans młodzieżowy podbijający streaming, wprowadził wiele zmian względem fabuły oryginału, kreując na małym ekranie niezbyt przekonującą relację Percy (Sadie Soverall) z Samem (Matt Cornett).
Nowość giganta streamingu nie należy do złych produkcji, niemniej brakuje jej polotu. Miłośnicy romantycznych teen dram lepiej spożytkowaliby swój czas, sięgając po serial "Szukając Alaski". Niestety tytuł ten przepadł. Na szczęście nie na zawsze.
"Każdy kolejny rok" to strata czasu? "Szukając Alaski" jest TYM serialem, którym powinien żyć streaming
Serial "Szukając Alaski", który niegdyś mogliśmy znaleźć w bibliotece HBO Max, powstał na podstawie debiutanckiej książki autorstwa Johna Greena, autora powieści "Gwiazd naszych wina", "Papierowe miasta" i "Żółwie aż do końca". Miles "Pudge" Halter – introwertyczny nastolatek zafascynowany "słynnymi ostatnimi słowami" najwybitniejszych ludzi na świecie – zaczyna naukę w prestiżowej szkole z internatem w Alabamie. Chłopak poznaje tam Alaskę Young, która na powitanie zadaje mu pytanie: "Czy kiedykolwiek wydostanę się z tego labiryntu cierpienia?". Nowy uczeń zakochuje się w dziewczynie po uszy, nie zdając sobie jeszcze sprawy z tego, jak wielki wpływ będzie miała na niego ta relacja.
Dzieło Josha Schwartza ("Życie na fali", "Plotkara') jest wciągającą opowieścią z nurtu coming of age, której bohaterowie nie są idealni. To nastolatki z krwi i kości. Podczas seansu widz może czuć irytację, zażenowanie, a nawet i złość – w tym tkwi właśnie cały urok miniserialu "Szukając Alaski", który w przeciwieństwie do innych adaptacji Greena nie boi się nadawać głębi postaciom kobiecym (nie traktuje ich wyłącznie jako obiekt westchnień). Alaski Young nie da się nazwać manic pixie dream girl.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Problem "Szukając Alaski" stanowi fakt, że nie znajdziemy jej nigdzie w streamingu. Z oferty HBO Max już zniknęła. Czy straciliśmy ją na zawsze? Nie sądzę. Produkcja powstała dla serwisu strumieniowego Hulu, więc liczę na to, że w przyszłości zagości ona w bibliotece Disney+, który jest powiązane ze wspomnianą platformą.
W utalentowanej obsadzie młodzieżowego dramatu znaleźli się m.in. Charlie Plummer ("Wielki marsz"), Kristine Froseth ("Łowczynie"), Denny Love ("The Duel"), Sofia Vassilieva ("Bez mojej zgody"), Jay Lee ("Bully"), Henry Zaga ("Nowi mutanci"), Jordan Connor ("Riverdale"), Landry Bender ("Przyjaciółki od czasu do czasu"), Timothy Simons ("Figurantka") oraz Ron Cephas Jones ("Tacy jesteśmy").
Jeśli zaś szukacie łagodniejszej opowieści o młodości, w streamingu czeka na was serial dla matki i córki, który wiele mówi o dojrzewaniu.




