
Kiedy ostatnio sprawdzaliście ceny nowych aut w salonach? Jeśli dawno, to lepiej usiądźcie, bo można złapać się za głowę. Granica 100 tysięcy złotych za "golasa" z segmentu B pęka dziś jak bańka mydlana. I nagle, wjeżdża on. Nowy SEAT Ibiza z roku modelowego 2027, cały na biało (albo w innym fajnym lakierze), z cennikiem, który sprawia, że konkurencji robi się po prostu głupio.
Dawno żadna oferta nie zaskoczyła mnie tak mocno, bo Hiszpanie udowadniają, że miejskie toczydło wcale nie musi kosztować fortuny, a jazda nim to wciąż przyjemność.
Cena od której można się uśmiechnąć
SEAT Ibiza od lat był jednym z często wybieranych aut w Europie. Miał charakter, świetnie się prowadził, a do tego nie wyglądał jak nudne toczydło. Teraz, w nowej odsłonie, uderza w najczulszy punkt polskich kierowców, czyli portfel.
Cennik otwiera wersja napędzana sprawdzonym silnikiem 1.0 MPI o mocy 80 KM połączonym z manualną skrzynią biegów. Ile za nią zapłacimy? Cena od 69 900 zł brutto.
Jak na dzisiejsze realia, to propozycja, obok której trudno przejść obojętnie. Jasne, to nie jest demon prędkości, ale dla kogoś, kto szuka oszczędnego i pancernego wozu do codziennego przeciskania się przez zakorkowane miasto, to wybór absolutnie racjonalny.
Zostawmy na chwilę zakupy za gotówkę, bo kto dziś kupuje auto za "swoje"? Hiszpańska marka wyciąga asa z rękawa i proponuje programy finansowania, które brzmią wręcz nierealnie.
Przedsiębiorcy mogą skorzystać z programu Leasing Jak Abonament. Rata za wspomnianą bazową wersję 1.0 MPI? Startuje od 232 zł netto miesięcznie (przy wpłacie własnej na poziomie 30 proc.).
Ale uwaga, bo jeśli nie chcecie zamrażać gotówki na start, SEAT daje możliwość wzięcia auta z wpłatą własną 0 proc. Wtedy wyjeżdżacie nowiutkim autem z salonu, a co miesiąc płacicie 665 zł netto. Żadnych ukrytych haczyków.
A co z klientami indywidualnymi? Tu do gry wchodzi Kredyt Jak Abonament. Zasady są równie proste, nie ma tu wymaganej wpłaty własnej ani kosztów prowizyjnych. Podstawowa Ibiza w tej opcji to wydatek rzędu 402 zł brutto miesięcznie.
Jeśli 80 koni to za mało, czyli wchodzimy w wersje z DSG i pazurem
Wiadomo, nie każdy lubi machać lewarkiem, a 80 koni na autostradzie może dostać zadyszki. Dlatego SEAT przygotował bardzo rozsądnie wyceniony środek gamy. Wersja Style 1.0 TSI 115 KM DSG to moim zdaniem złoty środek.
Mamy tu dynamiczny, turbodoładowany silnik i rewelacyjną, automatyczną skrzynię. Cena? 93 400 zł brutto (lub od 296 zł netto miesięcznie dla firm i 512 zł brutto dla Kowalskiego).
Ale jeśli macie ciężką nogę i lubicie mocniejsze wrażenia, jest coś ekstra. SEAT Ibiza FR 1.5 TSI o mocy 150 KM z automatem DSG. To już taki mały, miejski chuligan. "Setkę" osiąga w bardzo przyzwoite 8,1 sekundy, wygląda zadziornie, a kosztuje 113 600 zł brutto (finansowanie od 393 zł netto lub 663 zł brutto miesięcznie).
Przyzwyczailiśmy się też, że tanie auta miejskie w podstawie przypominają pustelnię. Zazwyczaj dostajemy kierownicę, fotele i... to by było na tyle. Tutaj przeżyłem spory szok, bo nowy SEAT Ibiza w standardzie ma rozsądne wyposażenie.
Już w najtańszej wersji dostajemy na pokładzie:
A jeśli zaszalejecie z wyższymi wersjami wyposażenia, do gry wejdą takie "zabawki" jak aktywny tempomat ACC, świetnej jakości kamera cofania, nawigacja z ogromnym, 9,2-calowym ekranem, dostęp bezkluczykowy KESSY oraz system audio SEAT Premium Sound.
Zainteresowani? Decyzja należy do was!
