Zoey Dutch i Nick Robinson w "Wiadomości dla Isabelle"
Netflix nakręcił świetny rom-com Fot. Netflix

"Wiadomości dla Isabelle” szturmem podbiły polskiego Netfliksa. Po słabiutkim "Biurowym romansie” do kolejnej amerykańskiej komedii romantycznej można było podchodzić jak do jeża. W końcu ostatnie gatunkowe propozycje nie rozpieszczały. Ale odwagi! Nowość z Zoey Deutch i Nickiem Robinsonem okazuje się triumfem rom-comu. Tak wysoka zgodność ocen widzów i krytyków to prawdziwa rzadkość – to jedna z najlepszych komedii romantycznych od lat.

REKLAMA

Złote czasy komedii romantycznej są już za nami. Platformy streamingowe wypuszczają je na potęgę (głównie dlatego, że do kina wolimy chodzić na "coś większego"), a miłośnicy gatunku włączają każdy kolejny tytuł, mając nadzieję na nowe "Notting Hill" i "Masz wiadomość".

To się jednak nie stanie. Dawny rom-com zabiła technologia i zmiana naszej obyczajowości. Dziś urocze nieporozumienia z lat 90. rozwiązałby szybki research na Instagramie, a dawne, natarczywe zaloty uznalibyśmy za toksyczne. Zresztą niektóre hity sprzed lat, jak "Pretty Woman", dziś wcale nie wydają się już romantyczne, lecz problematyczne i szyte pod patriarchalne stereotypy.

Weszliśmy w zupełnie nową erę rom-comów. Współczesne komedie romantyczne często produkuje się taśmowo, przez co jakość większości z nich pozostawia sporo do życzenia (jak w przypadku "Biurowego romansu" z Jennifer Lopez). Na szczęście nie oznacza to, że wszystkie są nieudane. W streamingu trafiają się jakościowe perełki, które nie służą wyłącznie do odpalenia po pracy i zapomnienia. Przykłady? Świetne "Swatamy swoich szefów" i "Do wszystkich chłopców, których kochałam" z 2018 roku czy nowsze "Hit Man" i "Ulica Rye Lane" z 2023 roku.

Teraz do tej krótkiej listy dołączyły "Wiadomości dla Isabelle", rzadki przypadek udanej komedii romantycznej Netfliksa, która ma duszę, a nie tylko scenariusz napisany pod algorytm.

O czym są "Wiadomości dla Isabelle"? Zoey Dutch i Nick Robinson w rom-comie o żałobie i miłości

Nowy film Netfliksa to dzieło reżyserki, scenarzystki i aktorki Leah McKendrick, autorki świetnego "Scrambled". Główną bohaterką jest Jill, która próbuje poradzić sobie ze śmiercią siostry i wciąż nagrywa na jej pocztę głosową wiadomości o swoim chaotycznym życiu w San Francisco. Nie ma pojęcia, że numer został przypisany już do kogoś innego, agenta nieruchomości z Austin w Teksaksie. Wes odsłuchuje nagrania Jill i zaczyna się w niej zakochiwać.

W głównych rolach błyszczą uroczy jak zawsze Zoey Dutch ("Zanim odejdę" i wspomniane "Swatamy swoich szefów") oraz Nick Robinson ("Twój Simon", "Jestem Charlie"). Świetną obsadę dopełniają Harry Shum Jr. ("Wszystko wszędzie naraz", "Chirurdzy"), Lukas Gage ("Euforia", "Biały Lotos") oraz Nick Offerman, zdobywca Emmy za "The Last of Us", gwiazdor "Parks and Recreation" i "Margo jest spłukana" z Elle Fanning i Michelle Pfeiffer, tegorocznego hitu (wciąż niedocenianego w Polsce) Apple TV.

"Wiadomości dla Isabelle" błyskawicznie uplasowały się na pierwszym miejscu globalnego zestawienia najpopularniejszych filmów Netfliksa. To (niestety wcale nie tak częsty) przypadek hitu, który naprawdę zasługuje na hype. Widzowie są zachwyceni, a wysokie oceny tylko to potwierdzają: 7,1/10 na Filmwebie, 7,5/10 na IMDb oraz 91 proc. pozytywnych ocen na Rotten Tomates.

"Popłakałam, pośmiałam się. Bardzo dobry rom-com", "Wiedziałam, że mi się spodoba. Nie wiedziałam tylko, że tak bardzo. Miły, uroczy, smutny, wzruszający – czego chce się więcej od komedii romantycznej?", "Zadziwiająco dobre", "Minęło trochę czasu, odkąd obejrzałam dobrą komedię romantyczną. Good to be back", "Wspaniały", "Czyli da się jednak jeszcze zrobić dobrą komedię romantyczną?" – piszą Polacy na Filmwebie.

logo

"Wiadomości dla Isabelle" to w końcu udana komedia romantyczna Netfliksa

Krytycy też są pod wrażeniem. Na Rotten Tomatoes aż 86 proc. recenzji jest pozytywnych. Eksperci szczególnie chwalą chemię między głównymi bohaterami oraz wrażliwość i emocjonalność filmu, podkreślając, że smutek i humor są doskonale wyważone.

"W czasach, gdy tak wiele komedii romantycznych tworzonych dla streamingu opiera się na absurdalnym humorze sytuacyjnym i ogranych sitcomowych żartach, prawdziwą przyjemnością jest scenariusz napisany z taką wrażliwością. Humor wynika tutaj z osobowości bohaterów, ich przeszłości i prywatnych odniesień" – oceniła Caroline Siede z AV Club. "Ma ogromne serce, a między bohaterami czuć świetną chemię" – zauważyła krytyczka Rachel Wagner.

Z kolei dla Sherin Nicole RogerEbert.com "Wiadomości dla Isabelle" to "film o wysokiej inteligencji emocjonalnej, z romantyczną historią, którą chce się śledzić, oraz doskonale uchwyconym szaleństwem codzienności, które sprawia, że życie bywa zabawne nawet wtedy, gdy cierpimy". A zdaniem Natashy Alvar z The Fiction Department hit Netfliksa "potrafi złamać serce, ale jednocześnie jest filmem zabawnym i pięknym".

Dalsza część artykułu poniżej.

Niektórzy krytycy zauważają też, że chociaż "Wiadomości dla Isabelle" mają typową dla rom-comów formułę, to oferują świeże spojrzenie na gatunek. "Choć film porusza się w ramach przewidywalnej formuły netfliksowej komedii romantycznej, 'Wiadomości dla Isabelle' okazują się zaskakująco inteligentnym i emocjonalnie poruszającym spojrzeniem na żałobę, a całość dodatkowo wynosi na wyższy poziom znakomita kreacja Zoey Deutch" – ocenił Daniel Hart z Ready Steady Cut.

"Jego konstrukcja jest znajoma, a niektóre zwroty akcji łatwe do przewidzenia. Właśnie w tym tkwi jednak część jego uroku: wykorzystuje dobrze znaną formułę, by opowiedzieć historię znacznie bardziej czułą i wzruszającą niż większość podobnych produkcji" – doceniła Belen Prieto z Espinof.

Polska krytyczka Katarzyna Kebernik napisała z kolei na Filmwebie: "dla fanów Richarda Curtisa [scenarzysty "Czterech weselu i pogrzebu", "Notting Hill" i "To właśnie miłość" – red.] i chcących sobie troszkę popłakać: spełnia swoją rolę, chociaż przy większym dopracowaniu mogłaby wyjść prawdziwa perełka". A Justyna Miś z Interii oceniła: "Puszcza oko w stronę starych rom-comów. Uroczy duet, sporo emocji i sceny w slo-mo rodem z tiktokowych editsów. Ja to kupuję".