Makak w Batu Vaves w Kuala Lumpur
Canon ESO R50 V w Azji sprawdził się świetnie. I to nie tylko podczas fotografowania małp w Kuala Lumpur Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Dzisiejsze podróżowanie opiera się w dużej mierze na telefonach. Są one przewodnikami, mapami, ale i kamerami czy aparatami. Od zawsze bolała mnie jednak jakość zdjęć wychodzących ze smartfona. W Azji przetestowałam aparat, który łączy najważniejsze cechy telefonu z jakością zdjęć z lustrzanki.

REKLAMA

Z czym kojarzy wam się aparat fotograficzny? Pewnie z wielką i ciężką cegłą, którą jeszcze 10 lat temu ciągnął na wakacje wasz tata. Była ona niewygodna, nieporęczna i na dodatek zajmowała masę miejsca w bagażu podręcznym. Czasy się jednak zmieniły. Współczesne bezlusterkowce są nie tylko lekkie i niezawodne, ale przede wszystkim dopasowane do potrzeb twórców internetowych. Nie trzeba rezygnować z lekkości na rzecz jakości. Skutecznie udowodnił mi to Canon EOS R50 V, którego zabrałam w podróż przez Tajlandię, Malezję i Singapur.

Canon EOS R50 V w trasie. Nawet nie czułam, że mam go w ręku

Azja Południowo-Wschodnia to region pełen kontrastów, kolorów, architektury i przyrody, które zachwycają na każdym kroku. Tamtejsze życie uliczne to jeden wielki chaos, z którego wyłania się codzienność jego mieszkańców. W połączeniu z ich otwartością i życzliwością to prawdziwy raj dla fotografów podróżniczych. Wdzięczny temat znajduje się tam dosłownie co kilka kroków.

logo
1/25 s, f/6.3, ISO 100 Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

I właśnie z tego powodu odkładanie aparatu do plecaka było tam zupełnie bez sensu. Ciągłe sięganie po niego byłoby bardzo męczące, przez co pewnie częściej sięgałabym po telefon. Canon EOS R50 V w zestawie z obiektywem RF-S 14-30 mm waży raptem 551 gramów. To o 49 gramów mniej niż zestaw Google Pixel 10 Pro XL i gimbal DJI Osmo Mobile 7p, którym na co dzień nagrywam dla was materiały z moich podróży i publikuję na kanale "kierunek:PODRÓŻE" na YT. A jakość nagrań z aparatu z matrycą APS-C zawsze będzie lepsza niż to, co daje nam telefon. W grę wchodzi także stabilizacja obrazu, która w Canon sprawdziła się naprawdę dobrze.

W kwestii mobilności ogromną zaletą okazał się odchylany ekran. Zdjęcia z dolnej perspektywy albo z góry? Koniec ze strzelaniem na oślep. Wystarczyło ustawić odpowiedni kąt, żeby doskonale widzieć, co się dzieje. Dodatkowo niewielkie rozmiary aparatu pozwalały na wygodne włożenie go np. między rośliny na lotnisku Changi w Singapurze, aby uwiecznić największy kryty wodospad świata. Wcześniej takie zdjęcia robiłam tylko telefonem.

logo
Zdjęcie z lewej: 1/500 s, f/5.6, ISO 400 Zdjęcie w środku: 1/30 s, f/7/1, ISO 800 Zdjęcie z prawej: 1/500 s, f/4.5, ISO 1000 Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Ułatwieniem w codziennym zamrażaniu chwil były także gotowe tryby. Mniej doświadczeni fotografowie dostają szybką instrukcję, do czego służy każdy z nich. Więc nawet jeśli jeszcze nie rozumiesz, czym jest przysłona i czas naświetlania, to aparat szybko cię przez to poprowadzi. I nie musisz skakać na głęboką wodę w trybie manualnym. Sama większość wyjazdu "strzelałam" w trybie Tv, czyli w preselekcji czasu, bo zależało mi na uwiecznieniu miejskiej dynamiki, a to wymagało krótkich czasów naświetlania. Dla twórców w mediach społecznościowych ciekawą opcją jest także tryb jedzenie, który dobiera parametry (np. balans bieli, jasność i nasycenie) tak, żeby potrawy wydawały się smaczne, świeże, ale i bardziej naturalne.

logo
Zdjęcie z lewej (góra): 1/125 s, f/4.5, ISO 3200 Zdjęcie z lewej (dół): 1/125 s, f/7.1, ISO 800 Zdjęcie z prawej: 1/800 s, f/4.5, ISO 250 Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Niewielka i lekka konstrukcja była ważna także podczas pakowania. Kiedy cały swój majątek targa się na plecach, znaczenie ma każdy gram i centymetr. Podstawowy zestaw od Canon zajmował niewiele miejsca, dzięki czemu mogłam go spakować nawet do nerki i zabrać na wieczorny, nocny targ z jedzeniem. Przy tamtejszych tłumach przepychanie się z plecakiem pełnym sprzętu byłoby naprawdę drogą przez mękę.

Więcej detali nocą i świetne tryby przyspieszające pracę

Aparat w podróży daje ogromną przewagę w jakości tworzonych materiałów. Matryca APS-C ma powierzchnię ok. 332 mm², ta w telefonie to ok. 42 mm². A dlaczego w tym przypadku rozmiar ma znaczenie? Bo to właśnie na matrycy zapisuje się uwieczniany przez nas obraz i im jest ona większa, tym lepsza będzie szczegółowość nagrań i zdjęć. I tej fizycznej właściwości nie zastąpią żadne wbudowane algorytmy, które poprawiają jakość zdjęć.

logo
Zdjęcie z lewej: 1/20 s, f/5.6, ISO 800 Zdjęcie z prawej: 1/125 s, f/5.6, ISO 1250 Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Najlepiej widać to nocą. Szczegóły w cieniach, faktura nakładanego jedzenia czy nawet radzenie sobie z detalami twarzy. Choć tryby nocne w telefonach są coraz lepsze, to niestety wiele detali im umyka. A matryca APS-C w większości przypadków, kiedy fotografujecie chwilę po zachodzie słońca (tzw. błękitna godzina) albo przy źródłach sztucznego światła (np. nocny targ), radzi sobie naprawdę dobrze.

Canon EOS R50 V to także świetne rozwiązanie dla podróżujących solo. W przypadku telefonu, chcąc nagrać vloga, najczęściej musimy korzystać z przedniej kamerki, żeby widzieć kadr. Ona niestety zazwyczaj jest słabszej jakości niż tylne aparaty. W testowanym przeze mnie aparacie obiektyw jest jeden, ale odchylany ekran pozwala bez problemu patrzeć, jak wygląda w danym momencie cały kadr. Dodatkowym wsparciem jest przedni guzik spustu migawki, który wciśniecie kciukiem, trzymając aparat w jednej ręce.

logo
Aplikacja, samowyzwalacz, statyw i można robić sobie fajne zdjęcia z wakacji bez pomocy innych osób Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

A kiedy chcecie nagrać się z dystansu albo zrobić zdjęcie całej sylwetki, a nie tylko selfie? To żaden problem. W zestawie jest krótki statyw, który fajnie sprawdza się w nagraniach, bo nieco przedłuża waszą rękę, a przy tym nie obniża drastycznie poziomu stabilizacji obrazu, a przy okazji możecie ustawić na nim aparat np. na plaży lub nad brzegiem basenu, żeby zrobić sobie zdjęcie. Migawkę możecie wtedy wyzwolić, korzystając z samowyzwalacza, pilota do aparatu albo aplikacji. Ja wybrałam tę ostatnią z jeszcze jednego powodu.

Zdjęcia prosto z aparatu do telefonu. Część może od razu lądować na profilach

Aplikacja Canon Camera Connect pozwala na zdalne zmienianie wszystkich najważniejszych dla zdjęcia parametrów, czyli na w pełni zdalne sterowanie aparatem. To ważne np. w pochmurny dzień, kiedy warunki oświetleniowe szybko się zmieniają. Jednak jej możliwości sięgają znacznie dalej.

Największą zaletą bez wątpienia jest możliwość przesyłania zdjęć prosto z aparatu do telefonu. Dzięki temu nie potrzebujecie komputera, do którego zgracie pliki, żeby później przygotować je do publikacji na poziomie telefonu. W apce Canon od razu dokonujecie selekcji, przesyłacie pliki i możecie zacząć montaż nowej rolki, odcinka na YT czy zdjęć do mediów społecznościowych.

W przypadku zdjęć dalsza edycja może być nawet niepotrzebna. Aparat ma bowiem specjalne tryby, w których możecie ustawić popularne na Instagramie filtry, balans bieli, kontrast, nasycenie kolorów itp. Wszystko po to, aby już w puszce stworzyć zdjęcie idealne do sieci. Dla mnie, podróżniczki, ale i dziennikarki, taka szybkość w pracy z materiałem bywa bezcenna.

Bardziej zaawansowani twórcy docenią możliwość nagrywania wideo w profilu Canon Log 3. Pozwala on na zmniejszenie szumów na nagraniu, a na etapie obróbki na odzyskanie naturalnych kolorów lub nadanie materiałowi bardziej filmowego klimatu. YouTuberzy i filmowcy docenią także możliwość nagrywania w jakości 4K 60p. To daje fajne możliwości, kiedy chcecie stworzyć np. efekt slow motion.

Dlatego jeżeli masz dość kompromisów i nie chcesz rezygnować z jakości materiałów na rzecz mobilności, to Canon EOS R50 V jest stworzony z myślą o tobie. To świetny sprzęt, kiedy liczy się szybkość (aparat jest gotowy do działania w 0,5 sekundy), niezawodność, ale i jakość tworzonych materiałów wideo. A na koniec możesz po prostu schować go do nerki lub większej kieszeni. Fotografowanie i nagrywanie aparatem od dawna nie było tak wygodne, jak w Azji z Canon w ręku.

Materiał reklamowy