Mazda CX-5
Wsiadając do większości nowoczesnych SUV-ów, czuję się, jakbym logował się do serwerowni. I wtedy pojawia się Mazda. Fot. Kuba Mucha

Świat oszalał na punkcie cyfryzacji. Dzisiejsze samochody przypominają bardziej smartfony z doczepionymi kołami niż maszyny, które mają dawać radość z prowadzenia. Wsiadając do większości nowoczesnych SUV-ów, czuję się, jakbym logował się do serwerowni – ekrany biją po oczach, a oprogramowanie próbuje być mądrzejsze od kierowcy. I wtedy pojawia się Mazda.

REKLAMA

Japończycy od lat kultywują filozofię Jinba Ittai – jedności jeźdźca z koniem. To brzmi jak marketingowy bełkot, dopóki nie zamkniesz drzwi nowej CX-5 i nie poczujesz, że tutaj priorytety są ustawione zupełnie inaczej. To trochę tak, jakbyś wśród smartwatchy, które mierzą ci tętno i fazy księżyca, znalazł solidny, mechaniczny zegarek z pięknym cyferblatem. Niby stary świat, a jednak cieszy najbardziej.

logo
Japończycy od lat kultywują filozofię Jinba Ittai – jedności jeźdźca z koniem. To brzmi jak marketingowy bełkot, dopóki nie zamkniesz drzwi nowej CX-5 i nie poczujesz, że tutaj priorytety są ustawione zupełnie inaczej. Fot. Kuba Mucha

Kodo, czyli rzeźba w ruchu

Zacznijmy od tego, na co patrzymy. Filozofia projektowa Kodo (Dusza Ruchu) w wydaniu CX-5 to dla mnie wzór tego, jak powinien wyglądać elegancki SUV. Nie ma tu krzykliwych wlotów powietrza, które niczemu nie służą, ani kontrowersyjnych nerek wielkości stodoły. Są za to czyste, płynne linie i gra świateł na lakierze. Egzemplarz, którym jeździłem, miał przepiękny czerwony lakier. Ten kolor ma w sobie taką głębię, że można w nim utonąć – japońscy mistrzowie Takumi naprawdę wiedzą, co robią, nakładając kolejne warstwy.

logo
Filozofia projektowa Kodo (Dusza Ruchu) w wydaniu CX-5 to dla mnie wzór tego, jak powinien wyglądać elegancki SUV. Fot. Kuba Mucha

Nowa odsłona CX-5 zyskała nieco bardziej sportową sylwetkę. Z tyłu pojawiły się nowe światła w kształcie litery "L", które upodabniają ją do większej siostry, CX-60. Co ciekawe, Mazda oparła się pokusie montowania gigantycznych felg, które zabijają komfort. Standardem są 17-tki, ale w testowanej wersji prężyły się 19-calowe obręcze Diamond Cut, które idealnie wypełniają nadkola, nie czyniąc z jazdy po stołecznych dziurach tortury dla kręgosłupa.

logo
Z tyłu pojawiły się nowe światła w kształcie litery "L", które upodabniają ją do większej siostry, CX-60. Fot. Kuba Mucha

Wnętrze: Japoński minimalizm i... Gemini?

W środku Mazda to inna liga rzemiosła. Zapomnij o trzeszczących plastikach. W wersji Homura siedzi się w fotelach wykończonych czarną lub jasnobrązową skórą, a nastrojowe oświetlenie ambientowe (dostępne w siedmiu kolorach) pozwala poczuć się jak w lounge barze w tokijskiej dzielnicy Ginza. Największym zaskoczeniem jest jednak technologia.

logo
Centralne miejsce zajmuje potężny wyświetlacz – w niższych wersjach ma 12,9 cala, a w topowych aż 15,6 cala. Ale spokojnie, dzięki wielofunkcyjnej kierownicy, możesz obsługiwać multimedia bez odrywania wzroku od drogi. Fot. Kuba Mucha

Centralne miejsce zajmuje potężny wyświetlacz – w niższych wersjach ma 12,9 cala, a w topowych aż 15,6 cala. Ale spokojnie, dzięki wielofunkcyjnej kierownicy, możesz obsługiwać multimedia bez odrywania wzroku od drogi. Co więcej, nowa CX-5 to pierwszy model marki zintegrowany z usługami Google. Mamy więc mapy i asystenta Gemini bezpośrednio w systemie. Możesz powiedzieć: "Hej Google, ustaw 21 stopni" i to po prostu działa. Do tego Apple CarPlay i Android Auto oraz genialny system nagłośnienia Bose z 12 głośnikami w wersjach Exclusive-Line i Homura.

logo
W wersji Homura siedzi się w fotelach wykończonych czarną lub jasnobrązową skórą, a nastrojowe oświetlenie ambientowe (dostępne w siedmiu kolorach) pozwala poczuć się jak w lounge barze w tokijskiej dzielnicy Ginza. Fot. Kuba Mucha

Serce pod maską: Wolnossąca oaza

logo
Pod maską nowej CX-5 nie znajdziecie litrowej kosiarki z trzema turbinami. Mazda twardo trzyma się swoich zasad. Testowany egzemplarz napędzał udoskonalony, 2,5-litrowy silnik e-Skyactiv G. Fot. Kuba Mucha

Pod maską nowej CX-5 nie znajdziecie litrowej kosiarki z trzema turbinami. Mazda twardo trzyma się swoich zasad. Testowany egzemplarz napędzał udoskonalony, 2,5-litrowy silnik e-Skyactiv G. To wolnossąca jednostka, która teraz dostała układ miękkiej hybrydy. Większy moment obrotowy dostępny już "z dołu" i aksamitna kultura pracy.

To nie jest auto do wyścigów spod świateł, choć dynamiki mu nie brakuje. Dzięki automatycznej skrzyni biegów i inteligentnemu napędowi i-Activ AWD, CX-5 płynie po drodze z gracją, której brakuje nerwowym hybrydom konkurencji.

logo
To nie jest auto do wyścigów spod świateł, choć dynamiki mu nie brakuje. Fot. Kuba Mucha

Co ważne dla tych, którzy nie tylko jeżdżą do biura, ale i mają kemping za hobby – nowa Mazda pociągnie przyczepę o masie do 2000 kg. A jeśli zjedziecie z asfaltu, system Mi-Drive (Mazda Intelligent Drive) pozwoli Wam przełączyć się w tryb off-road, który optymalizuje trakcję na luźnej nawierzchni. Bagażnik? 583 litry ustawnej przestrzeni z płaską podłogą, co po złożeniu kanapy (w proporcjach 40:20:40) daje nam małą furgonetkę o pojemności ponad 2000 litrów.

logo
Bezpieczeństwo w Maździe nie jest opcją, a standardem. Pakiet i-Activsense monitoruje wszystko. Fot. Kuba Mucha

Anioł stróż w standardzie

Bezpieczeństwo w Maździe nie jest opcją, a standardem. Pakiet i-Activsense monitoruje wszystko. Mamy tu inteligentne wspomaganie hamowania (SBS), system kamer 360 stopni, który pokazuje auto nawet z perspektywy lotu ptaka, oraz system CTS (Cruising and Traffic Support). Ten ostatni to zbawienie w korkach i na autostradach – auto samo pilnuje pasa ruchu, przyspiesza i hamuje. Nie zapominajmy o wyświetlaczu head-up, który rzuca najważniejsze dane prosto na szybę.

logo
Gdybym miał podsumować nową Mazdę CX-5, powiedziałbym, że to samochód dla ludzi, którzy dorosli do spokoju. Fot. Kuba Mucha

Dla kogo jest ta Mazda?

Gdybym miał podsumować nową Mazdę CX-5, powiedziałbym, że to samochód dla ludzi, którzy dorosli do spokoju. Jeśli szukasz emocji rodem z MX-5, to nie ten adres. Ale jeśli szukasz partnera na lata, w którym każda podróż będzie relaksująca jak seans w japońskim onsenie, to CX-5 nie zawiedzie.

logo
Jeśli szukasz partnera na lata, w którym każda podróż będzie relaksująca jak seans w japońskim onsenie, to CX-5 nie zawiedzie. Fot. Kuba Mucha