Kuala Lumpur jest przyjemniejsze od Bangkoku
Kuala Lumpru wygrało z Bangkokiem. Zabieram was w podróż po Azji Południowo-Wschodniej a zaczynamy od stolicy Malezji Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

W czerwcu podjęłam jedną z bardziej szalonych decyzji. Spakowałam plecak i na dwa tygodnie ruszyłam do mojej ulubionej Azji Południowo-Wschodniej. Mimo pory deszczowej zwiedzałam do upadłego. A teraz zabieram was w tę podróż razem ze mną.

REKLAMA

Pora deszczowa to generalnie nie najlepszy moment na podróż do Azji Południowo-Wschodniej. Lać może od rana do nocy, a ulice, zwłaszcza w Wietnamie i Tajlandii, potrafią zmieniać się w jeziora, w których wody jest do kolan. Taka wizja mnie jednak nie przeraziła. Moja brawura się opłaciła, bo owszem, kilka razy srogo zmokłam, ale i słońca mi nie brakowało. A całą tę przygodę zaczęłam w Kuala Lumpur.

Ładniejsze od Bangkoku, nieodkryte przez Polaków. Kuala Lumpur intryguje

Co się stanie, kiedy człowiek z wizją i smykałką do biznesu weźmie się za budowanie nowoczesnej stolicy rozwijającego się państwa? Właśnie w takich okolicznościach na terenie dawnych fabryk cyny, w niełatwym, bo bagnistym terenie, powstało Kuala Lumpur, czyli nowoczesna metropolia będąca stolicą Malezji.

Miasto posiada tyle kontrastów, że zwiedzając je, wyraźnie zwiększycie ruchomość szyi. Merdeka 118 to drugi najwyższy budynek świata.

Będące symbolem miasta Petronas Towers są najwyższymi bliźniaczymi wieżami na świecie, a do 2004 roku były najwyższymi budynkami globu. Jednak życie w stolicy Malezji toczy się także znacznie niżej. I co ciekawe, na tamtejszych ulicach polski i rosyjski słychać o wiele rzadziej niż w Tajlandii.

W tym odcinku na kanale "kierunek:PODRÓŻE" zabieram was do Chinatown w Kuala Lumpur, gdzie wspólnie obejrzymy słynne na całym świecie murale. Przespacerujemy się także po lesie deszczowym położonym w samym centrum miasta i wejdziemy po 270 schodach do świątyni pełnej makaków. A skoro już o małpach mowa, to tym razem powiem wam, jak odróżnić przytulne i miłe małpki od niepozornych złodziejaszków gryzących turystów.

Najnowszy odcinek to vlog nagrany w ponad 30 st. C i przy wilgotności przekraczającej 80 proc. To relacja, emocje i atrakcje, które towarzyszyły mi podczas zwiedzania Kuala Lumpur. Ale znajdziecie tam także zdrową porcję wiedzy o historii i kulturze tego kraju, a także dawkę mojego specyficznego poczucia humoru.