
Francuzi zrobili to znowu. Nowe, w pełni elektryczne Renault 4 wraca na drogi, a w wersji Plein Sud zrzuca sztywny dach na rzecz płótna. Przetestowałem ten retro-futurystyczny wóz różnych drogach bliżej i dalej Barcelony i sprawdziłem, czy obietnice inżynierów o wyjątkowej ciszy przy 130 km/h nie okazały się jedynie papierową fikcją.
Dobra, nie będę was trzymał w nerwowej niepewności: nie okazały się. Nowe Renault 4 Plein Sud czaruje wyglądem i genialnym, otwieranym w 10 sekund dachem. Konstrukcja z kompozytów zamiast metalu sprawiła, że płótno nad głową o powierzchni niemal metra kwadratowego prawie nie wpłynęło na wagę i zasięg nowego R4.
Testujemy elektryczne Renault 4 Plein Sud
Są samochody, które kupuje się wyłącznie chłodną kalkulacją, i takie, które mają po prostu cieszyć oko. Nowe Renault 4 E-Tech electric w wersji Plein Sud należy do tej drugiej grupy. Ten wóz jest na swój własny sposób ładny, przyciąga wzrok i – co najważniejsze – udowadnia, że francuscy projektanci odrobili lekcję z historii. Sylwetka bezczelnie i pełnymi garściami czerpie z kultowego pierwowzoru: od charakterystycznych okrągłych reflektorów LED, przez unikatowy podświetlany grill, aż po geometryczny przeskok linii dachu.
Jednak prawdziwą gwiazdą wersji Plein Sud jest odsuwany płócienny dach. To bezpośredni ukłon w stronę dawnych, wolnościowych wersji découvrable z lat 60., takich jak Plein Air czy Sixties. Jak ten powrót do przeszłości sprawdza się w erze nowoczesnych elektryków?
Płótno na autostradzie? Zapomnij o obawach
Kiedy producent zapowiada auto z płóciennym dachem o imponujących wymiarach 92 na 80 centymetrów, w głowie każdego kierowcy zapala się ostrzegawcza lampka z napisem: "hałas". Podczas konferencji prasowej inżynierowie z minami profesorów pokazywali nam mętne wykresy, asekuracyjnie tłumacząc, że wariant Plein Sud jest głośniejszy o 4 procent na autostradzie od wersji zamkniętej. Na Trygława i Swaroga, kto liczy jakieś procenty, co to znaczy?
Ta ostrożność okazała się całkowicie nieuzasadniona. Przejechaliśmy tym autem spory kawałek Katalonii i w praktyce cała ta inżynieryjna obawa prysła jak bańka mydlana.
Nawet podczas jazdy hiszpańską autostradą z prędkością 130 km/h w kabinie pasażerskiej dało się zupełnie normalnie i bez podnoszenia głosu rozmawiać. Konstrukcja dachu jest niezwykle twarda, zwarta i wytrzymała – kiedy jedziesz z zamkniętym poszyciem, w ogóle nie zwracasz na nie uwagi. Z kolei po otwarciu, automatycznie wysuwana siatkowa owiewka robi kapitalną robotę, odcinając uciążliwe zawirowania powietrza. Dostajesz przyjemny wiatr we włosach bez męczącego łomotu.
Co ciekawe, dach składa się elektrycznie w zaledwie 10 sekund (również za pomocą komend głosowych wbudowanego asystenta), a operację tę można przeprowadzić podczas jazdy z prędkością do 90 km/h. Dzięki wykonaniu stelaża z lekkich kompozytów zamiast metalu, cała konstrukcja waży zaledwie 19 kilogramów więcej od standardowego nadwozia, co przełożyło się na symboliczny spadek zasięgu o marne 7 kilometrów (zaledwie 1,8 proc. w dół).
Właściwości jezdne: zwolnij, szkoda pośpiechu
Pod maską testowanego wariantu pracuje silnik elektryczny o mocy 110 kW (150 KM) sparowany z akumulatorem o pojemności 52 kWh, co według normy WLTP zapewnia bardzo przyzwoity zasięg na poziomie 393 kilometrów. Osiągi na papierze wyglądają przyzwoicie: sprint do setki zajmuje 8,2 sekundy, a elastyczność od 80 do 120 km/h to sprytne 6,4 sekundy.
Jak to jeździ w rzeczywistości? Jeśli potraktujesz to auto czysto rekreacyjnie i będziesz przemieszczać się niespiesznie, chłonąc widoki, będziesz zachwycony. Zawieszenie wielowahaczowe z tyłu sprawnie tłumi nierówności i daje wysoki komfort.
Problemy zaczynają się jednak wtedy, gdy zapomnisz o rekreacyjnym charakterze wozu. Renault 4 nie jest demonem dynamiki, a w ciasnych zakrętach przejawia wyraźną ochotę do jazdy na wprost. Auto jest podsterowne i wymaga od kierowcy intensywnej pracy rąk na wieńcu kierownicy. Z oferty trybów jazdy w systemie Multi-Sense (Sport, Eco, Comfort) również nie ma co robić wielkiego wydarzenia – różnice w reakcji na gaz są subtelne i nie zmieniają drastycznie charakteru pojazdu.
Extended Grip, czyli mały SUV kontra szuter
Renault mocno chwali się w materiałach obecnością systemu Extended Grip, który w połączeniu z całorocznymi oponami ma ułatwiać jazdę po luźnych nawierzchniach dzięki elektronicznemu dostosowywaniu momentu obrotowego przez system ESP. Do dyspozycji dostajemy nowe tryby: "Snow" oraz "All-terrain".
Podczas jazd testowych na leśnym, szutrowym dukcie pod Barceloną system ten wzbudził wśród dziennikarzy sporo kontrowersji. Część narzekała, że wóz kompletnie traci impet i "nie idzie", z kolei w moim przypadku auto miało wyraźny problem z trzymaniem stabilnego toru jazdy. Owszem, uślizgi osi dawały sporo szczenięcej frajdy, ale z drugiej strony droga hamowania na luźnym żwirze potrafiła nieźle wystraszyć.
Rada z pola bitwy: Przestrzegamy przed traktowaniem śmiertelnie poważnie zapewnień producentów o terenowych zdolnościach miejskich crossoverów. Extended Grip nie zmieni małego SUV-a w rasową terenówkę i nie zwolni nas z myślenia. Ten system może pomóc wygrzebać się z piaszczystego parkingu pod plażą, ale tylko pod warunkiem, że wcześniej nauczysz się jego specyficznych reakcji.
Na plus należy zapisać działanie funkcji hamowania rekuperacyjnego One Pedal, aktywowanej łopatkami przy kierownicy. Pozwala ona na pełne zatrzymanie auta bez dotykania hamulca i automatycznie wyłącza się przy biegu wstecznym, co drastycznie ułatwia manewry parkingowe.
Przestrzeń i technologia nowej ery
Pod względem praktycznym Renault 4 Plein Sud o długości 4,14 metra i rozstawie osi 2,62 metra to wciąż bardzo przemyślany gracz. Konstruktorzy zmodyfikowali tylne wzmocnienia nadwozia w kształt daszka, dzięki czemu potężny dach nie zabrał przestrzeni nad głowami pasażerów ani nie uszczuplił bagażnika.
Do dyspozycji mamy:
Wewnątrz rządzi świetny, płynny system OpenR Link z wbudowanymi usługami Google, który ma dostać automatyczną aktualizację do zaawansowanego asystenta AI Gemini. System pokładowy wspierany jest też przez awatara Reno zintegrowanego z ChatGPT 4.0 mini. Całość działa bez zacięć, a w cenie auta dostajemy darmowy pakiet 2 GB danych miesięcznie na 3 lata. Ładowanie akumulatora na stacjach DC o mocy 100 kW od 15 proc. do 80 proc. trwa równe 30 minut.
Czego w środku można się czepić? Cóż: czy znacie kogoś, kto po zobaczeniu wielkiego ekranu w samochodzie mówi "Wow, muszę taki mieć"? No to już wiecie: szeroki, wielki ekran, dużo czarnego lakieru i dźwignia zmiany biegów wyglądająca jak chochla wbita w tort. Pewnym zaskoczeniem jest też włącznik radia umieszczony na górze, dośc nietypowo. Szukaliśmy go długo...
Wybrane parametry techniczne: Renault 4 Plein Sud
Podsumowanie
Podczas powrotu z jazd testowych jedna z redakcyjnych koleżanek przypomniała sobie słowa inżynierów z prezentacji, którzy z dumą ogłaszali, że to auto powstało po to, by ułatwić ludziom "ucieczkę od szarej codzienności". Skwitowała to jednym, niezwykle celnym zdaniem: "Pod warunkiem, że nie będziesz uciekać zbyt szybko".
To doskonałe podsumowanie charakteru nowego Renault 4 Plein Sud. Ta mała, urocza renówka to kapitalny, niesamowicie przyjemny i całkiem wygodny samochód lifestyle'owy. Daje mnóstwo radości z jazdy pod otwartym niebem i cudownie gra na nostalgicznych nutach, pod warunkiem, że zaakceptujesz jego spokojną naturę i nie będziesz wymagać od niego sportowych ani terenowych cudów.
