Na jednej szali potrzeby budżetu, na drugiej – rozwój spółek i oczekiwania innych inwestorów. Stworzenie standardów polityki dywidendowej dla flagowych firm o strategicznym znaczeniu dla państwa nie jest łatwe. Najważniejsze, by taki kanon dobrych praktyk powstał, a dywidenda była przejrzysta i przewidywalna – apelowali uczestnicy III Europejskiego Kongresu Finansowego.

REKLAMA
Partnerem publikacji jest PKN ORLEN

Jak pod koniec maja informował PAP, zgodnie z budżetem na 2013 rok wpływy ze spółek, w których prawa z akcji i udziałów wykonywane są przez MSP, mają wynieść 5 mld zł. Całkowite tegoroczne dochody budżetowe z dywidend założono na poziomie 5,86 mld zł. Jak poinformowała anonimowa osoba z resortu skarbu – dochody z dywidend spółek nadzorowanych przez MSP będą wyższe od planu nawet o 1 miliard złotych i mogą wynieść nawet 6 mld zł. Trudno się zatem dziwić, że polityka dywidendowa spółek jest w centrum zainteresowania polityków. Tyle, że… dywidenda to sprawa bardzo mało polityczna. Przynajmniej w teorii.
Kluczowe założenia strategii dywidendowej powinny równoważyć oczekiwania inwestorów i bieżącą kondycję finansową spółki, czyli wyniki za poprzedni rok i poziom zadłużenia, jej plany rozwojowe i inwestycyjne oraz możliwości finansowania rozwoju. Ów węzeł gordyjski splata się jeszcze mocniej w przypadku spółek o strategicznym znaczeniu dla państwa, takich jak KGHM, PKN ORLEN czy PKO BP, które mają zróżnicowany akcjonariat. - Skalę wyzwania dobrze oddaje nasz przykład: apetyt naszych akcjonariuszy na dywidendę waha się od 0 do 100%. Dlatego też polityka dywidendowa była jednym z najtrudniejszych zadań, z którym musieliśmy zmierzyć się przy tworzeniu nowej strategii – mówił podczas panelu poświęconego dywidendom Sławomir Jędrzejczyk, wiceprezes PKN ORLEN.
Łatanie budżetu
Skarb Państwa będąc wiodącym akcjonariuszem spółek notowanych na giełdzie, chętnie egzekuje właścicielskie prawo do wypłaty dywidendy. Biorąc pod uwagę dobrą kondycję polskich spółek, to jedna z opcji łatania budżetu. Problem polega jednak na tym, że krótkoterminowe gaszenie pożarów budżetowych odbija się na tempie rozwoju flagowych polskich spółek, które – majac możliwość reinwestycji większej części zysków – miałyby szansę wyrosnąć na regionalne potęgi.
Lekcja KGHM-u
Wystarczyło kilka dni, aby kurs cen akcji miedziowego giganta runął o kilkanaście procent. Rynek spekulował przed ogłoszeniem wysokości dywidendy. Najwyższe oczekiwania sięgały nawet 16 zł na akcje. Ogłoszona decyzja – 9,8 zł - zaskoczyła inwestorów. Komentowano, że rynek sam sobie odcinał dywidendę, bo skala spadków na wykresie była podobna do proponowanej kwoty. Nałożyło się na to kilka dodatkowych czynników, przede wszystkim zapowiedź szefa FED, że polityka drukowania pieniędzy i pompowania ich w gospodarkę dobiega powoli końca.
Jak się zadłużać, jeśli firma jest zaskakiwana decyzjami na walnym zgromadzeniu? Polityka dywidendowa powinna być przewidywalna i ponad podziałami politycznymi – postulował na EKF Herbert Wirth, prezes KGHM.
Przewidywalność i przejrzystość – te dwa słowa powtarzały się wyjątkowo często w dyskusji na temat dywidend. - Dziś etap „sprawdzam” czasami odbywa się dopiero na WZA, choć ten kluczowy dla spółki i akcjonariuszy temat mógłby i powinien być wcześniej przedyskutowany z radą, tak by oszczędzić rynkowi niespodzianek. - Rynek kapitałowy patrzy w przyszłość, ale pamięta o przeszłości – zwrócił uwagę Jerzy Kalinowski, prezes KPMG. Raz utracone zaufanie bardzo trudno jest odbudować.
Dywidenda nie jest zła
Jak pokazuje jednak ocena agencji ratingowej, wypłata dywidendy może działać na korzyść spółki.
Fitch Polska ocenił, że ani wypłata dywidendy z zysku za 2012 rok przez PKN Orlen, ani program inwestycyjny związany z poszukiwaniem gazu łupkowego nie zmienią pozytywnego postrzegania spółki przez agencję. Fitch spodziewa się również, że koncern utrzyma bezpieczny poziom zadłużenia.
Kryzys zmienił też postrzeganie Skarbu Państwa w akcjonariacie największych polskich firm. Przez lata taka struktura własności kłuła w oczy zwolenników wolnego rynku, ale dziś okazuje się, że stabilizująca funkcja takiego udziałowca w niepewnych czasach jest nie do przecenienia. Zwrócił na to uwagę uczestniczący w dyskusji Bartosz Drabikowski, wiceprezes PKO Banku Polskiego: - To przekłada się na wymierne korzyści finansowe. Mając lepszy rating, możemy taniej się zadłużać.