Fot. materiały prasowe

Po trzech otwarciach w Warszawie L'Osteria nie zwalnia tempa. Adam Mularuk, właściciel franczyzy marki w Polsce, zapowiada kolejne inwestycje, wyjście poza stolicę i rozwój w modelu opartym na jakości, a nie liczbie lokali. W rozmowie opowiada o planach ekspansji, wyzwaniach budowania międzynarodowej marki na polskim rynku oraz rosnącym potencjale segmentu casual dining.

REKLAMA

Adam Mularuk jest właścicielem franczyzy L'Osteria w Polsce. W grudniu 2022 roku podpisał umowę joint venture z FR L'Osteria SE na wprowadzenie i zarządzanie marką na polskim rynku. Jako Chief Franchised Brands Officer w AmRest odpowiadał za takie marki jak KFC, Burger King, Pizza Hut i Starbucks na 12 rynkach, zarządzając 1800 restauracjami i ponad 18 000 pracownikami. Jego deklarowany cel to stworzenie 10 restauracji L'Osteria w ciągu pięciu lat. 

Panie Adamie, pierwsza L'Osteria w Koneserze ruszyła we wrześniu 2023 roku, druga w Piasecznie w październiku 2024, a teraz Elektrownia Powiśle. Czy tempo ekspansji jest dokładnie takie, jakie Pan zakładał, podpisując umowę franczyzową w 2022 roku?

logo
Fot. materiały prasowe.

Realizujemy konsekwentnie plan inwestycyjny i nic tu się nie zmienia. Podpisując umowę w grudniu 2022 roku, zakładaliśmy kilka restauracji w pięć lat i ten cel pozostaje aktualny. Każdy czas ma swoje wyzwania, ale dynamiczny rozwój to świadoma strategia, nie przypadek.

Gastronomia to branża, w której cierpliwość jest cnotą. Budowanie marki tu nieznanej - bo L'Osteria w Polsce była zupełnie nowym konceptem, mimo że w Europie działa od 1999 roku - wymaga czasu liczonego w latach, nie miesiącach. Koneser dał nam fundament, Piaseczno udowodniło, że potrafimy działać w innej skali i innym otoczeniu, a teraz Elektrownia Powiśle to kolejny krok w budowaniu świadomości marki w Warszawie.

Satysfakcja? Ogromna. Ale też pokora, bo wiemy, że jesteśmy na początku drogi.

Elektrownia Powiśle przyciąga ludzi biznesu, twórców i zagranicznych gości - to zupełnie inna publiczność niż sąsiedztwo Konesera czy centrum handlowe w Piasecznie. Jak różnicuje Pan ofertę lub atmosferę lokalu w zależności od lokalizacji, zachowując jednocześnie DNA marki?

logo
Fot. materiały prasowe.

Tu jest pewna zasada, której trzymam się bezwzględnie: nigdy nie jest tak, że wchodzimy do nowej lokalizacji jeden do jednego, ale nigdy też nie jest tak, że mamy pełną swobodę i robimy co chcemy. DNA marki - design, asortyment, jakość, sposób obsługi, ciepło i ruch, który charakteryzuje każdą L'Osterię - to jest coś, czego nie zmieniamy.

Natomiast każda lokalizacja ma swoją specyfikę i trzeba być tego świadomym. Koneser to warszawska Praga - nasze odkrycie, które ma ogromny potencjał i rośnie jako dzielnica. Piaseczno to zupełnie inna dynamika: rodziny, zakupy, inny rytm dnia. Elektrownia Powiśle to miejsce, do którego przychodzi Warszawa kosmopolityczna - i my chcemy być blisko tego, jak ludzie żyją, pracują, spotykają się.

Celem L'Osterii zawsze było stworzenie miejsca dostępnego dla każdego, pełnego zabawy, uśmiechu i radości, jak przy rodzinnym włoskim stole. To przesłanie jest wspólne dla wszystkich naszych lokali, bez względu na to, czy goście przychodzą w garniturach, czy z dziećmi w wózkach.

W ciągu roku warszawski lokal zaserwował około 25 000 porcji makaronu i 35 000 pizz. Co te liczby mówią Panu o polskim konsumencie i jego gotowości do przyjęcia włoskiego casual diningowego formatu?

logo
Fot. materiały prasowe.

Mówią mi przede wszystkim, że Polska to bardzo dobrze rokujący rynek. Gotowość do jedzenia poza domem stale tu rośnie, a Polacy, co pokazują te liczby bardzo wyraźnie, mają doskonały smak i doceniają jakość.

Pizza i makaron to centrum naszego menu - tak jest skonstruowana L'Osteria. Nie rozpraszamy się, nie staramy się być wszystkim dla wszystkich. Skupiamy się na tym, co robimy najlepiej i dbamy, żeby każda porcja była dokładnie taka, jak powinna. Te 35 000 pizz w rok to nie jest przypadek - to wynik pracy całego zespołu, który rozumie, że gościnność zaczyna się w kuchni.

Polska kuchnia ma swoje tradycje, ale Polacy od dawna pokochali włoskie smaki. Myślę, że casual dining w tym wydaniu, czyli ciepłe, autentyczne, dostępne, bez pretensji, trafia dokładnie w to, czego szuka coraz więcej gości.

Warto podkreślić, że rozwijający się polski rynek tworzy też przestrzeń dla rozwijających się konceptów casual diningowych. L'Osteria trochę ten rynek challenguje, a trochę go rozwija - sama tworzy nową odsłonę casual diningu poprzez jakość i design. Zależy nam, żeby stworzyć miejsce dostępne dla każdego, przy jednoczesnym zachowaniu najwyższej jakości produktów. Chcemy pokazać, że można mieć świetne doświadczenie, zjeść eleganckie jedzenie i nie zbankrutować - że design, obsługa i jedzenie na wysokim poziomie nie muszą być równoznaczne z wysoką ceną, tylko mogą być dostępne dla wszystkich. I to właśnie wnosimy jako L'Osteria na polski rynek gastronomiczny.

Mówił Pan, że rozważa też inne polskie miasta poza Warszawą. Czy dzisiejsze otwarcie przybliża decyzję o wyjściu poza stolicę - i które miasto jest na celowniku jako pierwsze?

logo
Fot. materiały prasowe.

Cały czas jeżdżę, oglądam, poszukuję - ten proces trwa bez przerwy. Warszawa jest naturalnym pierwszym rozdziałem tej historii, ale Polska to nie tylko stolica. Kraków, Wrocław, Trójmiasto - to rynki, które mają i skalę, i kulturę jedzenia, i gości, którzy docenią taki format.

Elektrownia Powiśle nie jest końcem naszej ekspansji w Warszawie, ale daje nam solidną bazę operacyjną i wizerunkową, żeby myśleć o kolejnych krokach. Mam nadzieję, że 2027 rok przyniesie lokalizacje, które zdecydowanie chcielibyśmy zająć  i niekoniecznie tylko w centrum Warszawy.

Konkretnego miasta nie powiem dzisiaj, bo proces szukania odpowiedniej lokalizacji jest długi i wymagający, bo musimy spełnić bardzo konkretne kryteria powierzchniowe, komunikacyjne i rynkowe. Ale kierunek jest jasny: wychodzimy poza Warszawę.

L'Osteria działa już w 213 restauracjach w 10 krajach. Co polska franczyza wnosi do sieci - czy macie wypracowane własne rozwiązania, które zainteresowały centralę?

logo
Fot. materiały prasowe.

Zaletą posiadania franczyzy jest to, że ktoś to już wymyślił, sprawdził i za to się słono płaci - w zamian dostaje się mniejsze ryzyko i gotowe rozwiązania. Ale relacja z centralą to nie jest ulica jednokierunkowa.

Polska jest młodym rynkiem w sieci L'Osterii, ale jesteśmy aktywnym partnerem w dyskusji o tym, jak marka powinna się komunikować, jak reagować na specyfikę lokalnego konsumenta, jak budować doświadczenie gościa. Każdy rynek wnosi coś swojego i myślę, że polskie podejście do gościnności, do serwisu, do relacji z gościem jest zauważane.

Pracujemy w ramach spójnego modelu, ale jednocześnie pokazujemy, że Polska ma swój charakter i potrafi go przekuć w wartość dla marki. To jest właśnie ta najciekawsza część tej przygody.

Elektrownia Powiśle to jedno z najbardziej rozpoznawalnych, postindustrialnych miejsc w Warszawie. Jak wyglądał proces dopasowania charakterystycznego wnętrza i konceptu L'Osterii do tak silnego architektonicznie otoczenia?

logo
Fot. materiały prasowe.

To jest jedno z najtrudniejszych i jednocześnie najpiękniejszych wyzwań przy każdym otwarciu - jak sprawić, żeby L'Osteria była rozpoznawalna jako L'Osteria, a jednocześnie żeby lokal żył tym miejscem, w którym się znajduje.

Elektrownia Powiśle ma swoją historię, swoją siłę, swoją architekturę, której nie można i nie chce się ignorować. Centrala jest w tym procesie naszym partnerem: design lokalu zawsze przechodzi przez akceptację, ale jest też miejsce na dialog i dopasowanie. Chodzi o to, żeby ciepło i ruch, które są esencją L'Osterii, naturalnie wtapiały się w industrialną duszę tego miejsca.

Myślę, że efekt jest taki, że wchodzisz do środka i jednocześnie czujesz, że jesteś w L'Osterii i jesteś w Elektrowni Powiśle. To jest właśnie to, o co nam chodziło.

Budowanie każdego lokalu to - jak sam Pan przyznał we wcześniejszych wywiadach - duże wyzwanie: od szukania lokalizacji, przez rekrutację, po całą stronę operacyjną. Co było najtrudniejszym momentem przy trzecim otwarciu i czego nauczyło Pana doświadczenie z Konesera i Piaseczna?

logo
Fot. materiały prasowe.

Każde otwarcie uczy czegoś nowego, mimo że mamy już doświadczenie i to chyba jest najważniejsza lekcja. Koneser był naszym debiutem na polskim rynku i był rokiem intensywnej nauki: od szukania lokalizacji, przez budowanie zespołu od zera, po wypracowanie wszystkich procesów operacyjnych.

Piaseczno dało nam nową perspektywę, że potrafimy działać w centrum handlowym, w zupełnie innym rytmie ruchu gości. Ale też udowodniło, że to, co działa w Koneserze, nie zawsze działa jeden do jednego w innej lokalizacji.

Przy Elektrowni Powiśle najtrudniejszy był czas. Rekrutacja, szkolenia, przygotowanie całej operacji w tempie, które nie pozwala na kompromisy jakościowe - to jest zawsze wyścig z kalendarzem. Natomiast z poprzednich otwarć nauczyłem się przede wszystkim tego, żeby nigdy nie lekceważyć detalu i nigdy nie zakładać, że coś pójdzie samo. Gastronomia nie wybacza niedbałości.

Cel to 10 restauracji w pięć lat - czyli jeszcze siedem lokali w niespełna trzy lata. Czy tempo będzie rosło, czy liczy Pan raczej na kilka przemyślanych, strategicznych otwarć rocznie - i gdzie widzi Pan L'Osterię w Polsce za dekadę?

logo
Fot. materiały prasowe.

Dziesięć restauracji w pięć lat to spore wyzwanie bez względu na okoliczności i traktujemy to bardzo poważnie. Odpowiadając wprost: bezwzględnie przyśpieszamy i planujemy więcej niż jedno otwarcie rocznie. Nie jesteśmy jednak w trybie gonienia za liczbą - jesteśmy w trybie budowania czegoś trwałego. Czy to będzie pięć, czy sześć lat, nie ma większego znaczenia w szerszej perspektywie.

Za dekadę? Widzę L'Osterię jako rozpoznawalną markę w Polsce, nie tylko w Warszawie, ale w kilku największych miastach, jako miejsca, które jest stałym punktem w życiu ludzi. Restauracją, do której się wraca, bo się tam dobrze czuje, bo jedzenie jest dobre, a obsługa patrzy na ciebie jak na gościa, nie jak na numer stolika.

Konkurencja nas wyłącznie motywuje i nie wyobrażam sobie pracy bez niej. Polski rynek gastronomiczny ma ogromny potencjał i jest na początku swojej dojrzałości. My chcemy być częścią tej historii i wiem, że jesteśmy na właściwej drodze.

Cyfra to nie wszystko. Najważniejsza jest dla nas jakość oraz budowanie trwałej lojalności i satysfakcji gości – budowanie doświadczeń naszej marki, zachowanie DNA w każdej lokalizacji, nawiązywanie relacji z gośćmi, budowanie przywiązania do miejsca. Liczy się dla nas długotrwały sukces na tym rynku.