
Sam Neill nie żyje. Słynny nowozelandzki aktor filmowy i telewizyjny, który zyskał międzynarodową sławę dzięki kultowej roli doktora Alana Granta w serii "Park Jurajski" zmarł w wieku 78 lat. Jego śmierć była niespodziewana, mówią bliscy aktora.
W oświadczeniu rodziny aktora czytamy: "Z ogromnym smutkiem whānau [maoryska nazwa oznaczająca dalszą rodzinę i bliskich – red.] Sama Neilla przekazuje wiadomość o jego śmierci. Aktor zmarł w poniedziałek 13 lipca w Sydney w Australii".
"Sam odszedł w otoczeniu najbliższych, z godnością, która charakteryzowała go przez całe życie. Jego śmierć była nagła i niespodziewana, jednak pocieszeniem pozostaje fakt, że Sam pozostawał wolny od nowotworu" – czytamy.
"Rodzina pragnie wyrazić najgłębszą wdzięczność personelowi prywatnego szpitala St Vincent's za niezwykłą opiekę. Więcej informacji zostanie przekazanych w późniejszym terminie. Na razie jednak, w imieniu rodziny, prosimy o uszanowanie ich prywatności w czasie, gdy mierzą się z tą niewyobrażalną stratą" – dodali bliscy Sama Neilla. Pozostawił czworo dzieci – Andrew, Tima, Elenę i Maiko – oraz sześcioro wnuków.
Sam Neill miał na koncie ponad 150 ról. Był gwiazdą "Parku Jurajskiego" i "Fortepianu"
Sam Neill urodził się jako Nigel John Dermot Neill w 1947 roku w Omagh w Irlandii Północnej. Gdy miał siedem lat, jego rodzina przeprowadziła się do Nowej Zelandii. Imię Sam przyjął w wieku 12 lat, tłumacząc po latach, że łatwiej było mu funkcjonować pod tym imieniem niż jako Nigel. Łącznie miał trzy obywatelstwa: nowozelandzkie, brytyjskie i irlandzkie, który otrzymał dzięki swoim irlandzkim korzeniom.
Początkowo studiował prawo, jednak szybko porzucił ten kierunek i związał swoją przyszłość z aktorstwem. Karierę rozpoczynał w teatrze, a pierwszą większą rolę zagrał w nowozelandzkim filmie "Śpiące psy" z 1977 roku. Produkcja była pierwszym filmem z Nowej Zelandii, który trafił do amerykańskich kin.
W kolejnych latach wystąpił m.in. w "Mojej wspaniałej karierze" (1979), "Omenie III" Ostatnim starciu" (1981), kultowym "Opętaniu" Andrzeja Żuławskiego (1981), "Krzyku w ciemności" (1988) u boku Meryl Streep oraz "Polowaniu na Czerwony Październik" (1990).
Międzynarodową sławę przyniósł mu jednak dopiero 1993 rok. Wtedy zagrał osadnika Alisdaira Stewarta w nagrodzonym trzema Oscarami "Fortepianie" (1993) Jane Campion oraz doktora Alana Granta w "Parku Jurajskim" (1993) Stevena Spielberga. Do tej drugiej roli wracał jeszcze w "Jurassic Park III" (2001) i "Jurassic World: Dominion" (2022). Co ciekawe, początkowo postać Alana Granta proponowano Harrisonowi Fordowi.
Na przestrzeni ponad pięciu dekad kariery Neill zgromadził ponad 150 ról filmowych i telewizyjnych. Wystąpił m.in. w "Martwej ciszy" (1989), "Księdze dżungli" (1994), "W paszczy szaleństwa" (1994), "Ukryty wymiar" (1997), "Człowieku przyszłości" (1999), "Piotrusiu Króliku" (2018) czy przebojowych "Dzikich łowach" Taiki Waititiego. W telewizji widzowie mogli oglądać go między innymi w serialach "Peaky Blinders", "Dynastia Tudorów" i "Dzicz".
Neill był także jednym z głównych kandydatów do roli Jamesa Bonda po Rogerze Moore'ze. Wziął udział w oficjalnych zdjęciach próbnych do filmu "W obliczu śmierci" w 1987 roku. Producenci Michael G. Wilson i John Glen byli nim zachwyceni, jednak główny producent Albert "Cubby" Broccoli uznał, że Neill nie pasuje do tej roli i ostatecznie zaangażował Timothy'ego Daltona. Sam aktor po latach wspominał, że poszedł na ten casting pod presją agenta i w głębi duszy wcale nie chciał grać agenta 007.
Poza aktorstwem wielką pasją Neilla było winiarstwo. Był właścicielem winnicy Two Paddocks w regionie Central Otago w Nowej Zelandii. Chętnie pokazywał swoje gospodarstwo w mediach społecznościowych, a zwierzętom nadawał imiona znanych kolegów i koleżanek z branży, m.in. Laury Dern, Kylie Minogue i Heleny Bonham Carter.
Za zasługi dla aktorstwa został odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego, a w 2022 roku otrzymał tytuł szlachecki i od tego czasu oficjalnie nosił tytuł sir.
Sam Neill chorował na raka krwi. Pokonał chorobę dzięki eksperymentalnej terapii
W 2023 roku aktor ujawnił w autobiografii "Did I Ever Tell You About This?", że rok wcześniej zdiagnozowano u niego chłoniaka angioimmunoblastycznego z komórek T, rzadki nowotwór krwi. Chemioterapia działała na niego tylko przez około trzy miesiące.
Gdy Neill stracił nadzieję na pokonanie choroby, na horyzoncie pojawiła się nowatorska alternatywa. W rozmowie z australijską stacją telewizyjną 7News w kwietniu wyjawił, że w ramach badania klinicznego poddał się immunoterapii komórkami CAR-T, która polegała na genetycznym modyfikowaniu limfocytów T w taki sposób, by niszczyły one komórki nowotworowe. Był "pacjentem zero".
Udało się. – Nie ma już śladu raka w swoim organizmie. To niezwykłe. To nauka w najlepszym wydaniu – mówił aktor. Do końca życia raz w miesiącu przechodził chemioterapię w ramach eksperymentalnego leczenia. Neill podpisał również umowę z firmą farmaceutyczną, ktora mówiła, że jeśli przeżyje pierwsze cztery miesiące terapii, dalsze leczenie będzie dla niego bezpłatne.
Po pokonaniu choroby Neill chciał "znowu zagrać w jakimś filmie". W rozmowie z "The Guardian" w 2023 roku powiedział z kolei: "Nie boję się śmierci. Ale byłoby to irytujące. Naprawdę chciałbym pożyć jeszcze dziesięć albo dwadzieścia lat. Zbudowaliśmy te piękne tarasy, posadziliśmy drzewa oliwne i cyprysy, a ja chciałbym doczekać, aż w pełni urosną. Mam też cudowne małe wnuki. Chcę zobaczyć, jak dorastają. A sama śmierć? Zupełnie się nią nie przejmuję".
