Fałszywe alarmy bombowe postawiły na nogi m.in. warszawskich policjantów
Fałszywe alarmy bombowe postawiły na nogi m.in. warszawskich policjantów Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta

Dwaj mężczyźni, których policja zatrzymała w związku z serią fałszywych alarmów bombowych, wyszli już na wolność. Prokuratura nie ma bowiem dowodów pozwalających na postawienie im jakiegokolwiek zarzutu.

REKLAMA
We wtorek 22 instytucje publiczne z różnych miast, w tym szpitale i prokuratury, otrzymały maile informujące, że w ich siedzibach podłożono ładunki wybuchowe. Część budynków ewakuowano, a policjanci przystąpili do sprawdzania wskazanych obiektów. Nie znaleziono żadnej bomby, wszystkie maile zawierały fałszywe informacje.
Jeszcze tego samego dnia policja zatrzymała w Chrzanowie (województwo małopolskie) mężczyznę, który miał mieć związek z rozesłaniem maili. Niedługo później, tym razem w Zawierciu (województwo śląskie), ujęto także drugiego mężczyznę. Śledczy nie zdołali jednak zebrać dowodów, które pozwoliłby na oskarżenie zatrzymanych. – Do tej pory zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, nie dał podstaw do przedstawienia zarzutów dwóm zatrzymanym osobom – oświadczyła Prokuratura Okręgowa w Katowicach.
Osoby odpowiedzialne za wszczęcie fałszywych alarmów mogą odpowiadać za wywołanie zdarzenia zagrażającego zdrowiu i życiu lub szkody w wielkich rozmiarach. Jeśli zostaną złapane i oskarżone, będzie im grozić kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
logo
Twitter

logo
Twitter
źródło: TVN24