
Polska gospodarka rozwija się doskonale, ale co z długiem? – pyta dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
„Wysoki wzrost, wysokie długi: dokąd zmierza Polska?” – pyta na łamach niemieckiego dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”) Andreas Mihm.
„W polityce Polska jest często trudnym partnerem. Pod względem gospodarczym radzi sobie jednak znakomicie. Gospodarka rozwija się dynamicznie w takich sektorach, jak przemysł kosmiczny czy energetyka. Mimo to niektóre rachunki pozostają otwarte. Zdaniem ekspertów finansowych może to stanowić zagrożenie dla Polski” – czytamy.
Jak zauważa autor, jednym z elementów programu rozwoju „najbardziej dynamicznej gospodarki na wschodzie Europy” jest osiągnięcie pozycji znaczącego gracza w europejskim sektorze kosmicznym, rząd Donalda Tusk podkreśla, że jest to solidna inwestycja w polską gospodarkę – czego nie krytykuje nawet prezydent Karol Nawrocki.
Nieopłacone rachunki
Tylko, że Polska ma jeszcze nieopłacone rachunki – jak za szczepionki przeciw COVID-19, które rząd PiS zamówił podczas pandemii koronawirusa, ale nie odebrał. Koncern farmaceutyczny Pfizer dochodzi zapłaty zaległych należności na drodze sądowej. Za pośrednictwem organizacji Eurocontrol Pfizer doprowadził do zablokowania środków należnych Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej w wysokości 1,3 mld euro. Agencja musi teraz otrzymać pomoc z budżetu państwa. Tymczasem budżet już jest głęboko zadłużony – czytamy w „FAZ”
W ubiegłym roku 7,3 proc. produktu krajowego brutto (PKB) było finansowane długiem publicznym, a w tym roku wskaźnik ten ma wynieść 6,5 proc. Od 2022 roku utrzymuje się on stale powyżej limitu 3 proc. określonego przez Unię Europejską. Międzynarodowe agencje ratingowe oceniające wiarygodność kredytową Polski już obniżają swoje prognozy – zauważa frankfurcki dziennik.
Przekroczony unijny limit zadłużenia
Tego lata – jak pisze – Polska po raz pierwszy przekroczyła również drugi unijny próg, zgodnie z którym dług publiczny nie powinien przekraczać 60 proc. PKB. Według danych Brukseli w pierwszym kwartale wyniósł on 61,6 proc., ale według polskiej metodologii zadłużenie stanowi tylko 50,6 proc. PKB, więc raczej nie będzie konieczności uruchamiania przed kolejnymi wyborami przewidzianych w konstytucji mechanizmów ograniczania zadłużenia.
Nie uspokaja to jednak ekspertów. Cytowany przez dziennik Lars Peter Nielsen z Generali Investments zwraca uwagę, że deficyt napędzany ekspansywnymi wydatkami publicznymi należy do najwyższych w Europie. Krytykuje on brak „wiarygodnego planu reform zwiększających dochody podatkowe, przynajmniej do wyborów w 2027 roku, co sprawia, że konsolidacja finansów publicznych w krótkiej perspektywie jest mało prawdopodobna”.
Tymczasem rząd nadal pobudza wzrost gospodarczy poprzez finansowanie wydatków deficytem – przestrzega autor „FAZ”. Wspiera to konsumpcję i stabilizuje rynek pracy. Gospodarka korzysta także z ogromnych wydatków na zbrojenia, a ekonomiści przewidują, że mimo negatywnych skutków wojny z Iranem i słabej koniunktury w Niemczech – najważniejszym partnerze handlowym Polski – PKB wzrośnie w tym roku o około 3,5 proc. Managerowie za to pozostają ostrożni, ostrzegając, że to „niezwykłe połączenie dynamicznej gospodarki i kruchych finansów publicznych, które w średnim okresie może podważyć zaufanie inwestorów”.
Transformacja energetyczna
Większy optymizm budzi – jak czytamy – transformacja energetyczna. Po latach opóźnień Polska wreszcie rozpoczęła proces dekarbonizacji. W lipcu do sieci podłączono pierwszą polską morską farmę wiatrową na Bałtyku. Prawdopodobnie dlatego rząd przekazał Komisji Europejskiej Narodowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu na lata 2030–2040 dopiero w czerwcu, z dwuletnim opóźnieniem – zauważa „FAZ”. I dodaje, że żadne inne państwo UE nie ma tak wysokiego udziału węgla w miksie energetycznym – w ubiegłym roku węgiel kamienny i brunatny odpowiadały jeszcze za 52 proc. produkcji energii elektrycznej.
Dziennik opisuje „bardzo ambitne”, ale i kosztowne inwestycje w sektor energetyczny: budowa trzeciego terminalu LNG nad Bałtykiem, budowę elektrowni jądrowych – zarówno dużych bloków, jak i małych modułowych reaktorów SMR – o łącznej mocy do 9 GW.
Niemieckie firmy nie uczestniczą w projektach energetyki jądrowej ani w budowie morskich farm wiatrowych. Są jednak (m.in. niemiecki Uniper) obecne w sektorze fotowoltaiki. Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa (AHK) w Warszawie przekonuje zaś, że polska transformacja energetyczna stwarza znakomite możliwości dla niemieckich przedsiębiorstw – zaznacza „FAZ”.
Opracowanie: Katarzyna Domagała-Pereira
