Dlaczego 68 tysięcy części dziennie ma znaczenie? To gwarancja spokoju eksploatacji auta VGP na lata
Dlaczego 68 tysięcy części dziennie ma znaczenie? To gwarancja spokoju eksploatacji auta VGP na lata Materiały prasowe Volkswagen Group Polska

Znasz to uczucie, kiedy oddajesz auto do mechanika, a on ze stoickim spokojem, rzuca: "Panie, czekamy na części, może będą w czwartek, a może po niedzieli". I w tym momencie człowieka coś trafia. Dlatego postanowiłem wejść za kulisy i sprawdzić, jak to robią najwięksi gracze na rynku. Chciałem zrozumieć, co tak naprawdę oddziela prawdziwą klasę premium od całej reszty stawki. Kiedy zobaczyłem twarde dane, po prostu złapałem się za głowę.

REKLAMA

Gdy myślimy o kupnie nowego auta, jaramy się designem, namiętnie sprawdzamy zasięg samochodów elektrycznych, przyspieszenie do setki i wielkość ekranów.

Ale prawda jest brutalna. Ostateczny sprawdzian zaczyna się dopiero wtedy, gdy nasz lśniący wóz ląduje na podnośniku w warsztacie. To właśnie wtedy rozbudowana logistyka motoryzacyjna pokazuje, kto tu tak naprawdę rządzi, a kto tylko udaje, że dba o klienta.

Przyjrzałem się, jak to wygląda u absolutnego lidera naszego rynku, czyli w Volkswagen Group Polska. Kiedy czytasz, że w pierwszej połowie 2026 roku zrealizowali oni dokładnie 764 310 zleceń w autoryzowanych punktach serwisowych, to musisz wiedzieć, że to absolutnie nie była kwestia przypadku.

Za tym abstrakcyjnym wręcz wynikiem, a mówimy tu o potężnej liczbie 1 272 372 godzin serwisowych przepracowanych w zaledwie sześć miesięcy, stoi perfekcyjnie naoliwiony system.

Do tego dochodzi wygoda, bo punktów, do których można pojechać po pomoc, jest w bród. Sama sieć serwisowa to aż 194 lokalizacje i 450 autoryzowanych punktów na mapie całej Polski. Skąd ta różnica? W niektórych lokalizacjach są serwisy kilku marek, np. Volkswagena i Skody.  W każdym razie, gdziekolwiek nie mieszkasz, fachową pomoc znajdziesz blisko.

Magia, której nie widzisz: co dzieje się między 17:00 a 8:00 rano?

Średnio każdego roboczego dnia z gigantycznego, centralnego magazynu w Poznaniu wyjeżdża do autoryzowanych warsztatów ponad 68 000 części zamiennych do aut.

Żeby to sobie lepiej wyobrazić i zrozumieć skalę, to około 8,5 miliona elementów wysłanych do serwisów w ciągu zaledwie połowy roku! To już dawno nie jest zwykły magazyn z regałami. To logistyczny matrix, w którym przepływ towarów krąży z precyzją, o jakiej inni dystrybutorzy mogą tylko pomarzyć w snach.

Zasada działania całego tego mechanizmu jest brutalnie prosta z punktu widzenia klienta, ale genialna w swojej skuteczności. Twój doradca w serwisie diagnozuje usterkę i klika zamówienie w systemie do godziny 17:00.

Ty jeszcze nie zdążysz dobrze zjeść kolacji, wypić melisy i przetrawić motoryzacyjnego stresu związanego z przymusowym postojem, a niezbędna część jest już w drodze. Do godziny 8:00 rano następnego dnia paczka ląduje u mechanika.

Skuteczność? Terminowość tych nocnych dostaw wynosi oszałamiające ponad 99 procent. Pokażcie mi pierwszą z brzegu firmę kurierską, która ma takie statystyki przy dostarczaniu zwykłych butów z sieciówki, a co dopiero przy wielkogabarytowych elementach układu wydechowego czy skrzyni biegów. Te liczby po prostu niszczą system.

10 tysięcy ton "żelastwa" i bezcenny spokój kierowcy

Z punktu widzenia kierowcy, który płaci ciężko zarobione pieniądze za serwisowanie samochodów, interesuje nas na koniec dnia tylko jedno: szybka naprawa auta. Ale żeby ta naprawa trwała przysłowiowy jeden dzień, a nie okrągły tydzień czy miesiąc, w tle musi pracować potężna infrastruktura.

Tylko od stycznia do czerwca 2026 roku do sieci serwisów w całej Polsce wysłano 2350 wielkich ciężarówek. Przewiozły one 10 100 ton części. Wyobrażacie to sobie? Z kolei na samych półkach magazynowych na bieżąco, od ręki, dostępnych jest ponad 86 900 różnych typów podzespołów i akcesoriów. Nie ma, że czegoś brakuje.

Gdy popatrzymy na szerszy rynkowy obrazek, to cała ta logistyka nabiera jeszcze większego znaczenia. Globalny rynek notuje potężne spadki (sprzedaż w UE jest wciąż mniejsza o ok. 2 miliony aut rocznie niż przed pandemią), Chiny zalewają nas swoimi modelami (ich udział w polskim rynku po pierwszym półroczu osiągnął niemal 12,7 proc.), ale to Volkswagen Group Polska utrzymuje w naszym kraju pozycję absolutnego hegemona.

Od stycznia do końca czerwca zarejestrowano w Polsce ponad 82 800 samochodów osobowych i dostawczych dostarczonych przez tę spółkę. Oznacza to, że każdego roboczego dnia na drogi wyjeżdżało średnio 668 nowych aut! Udział w rynku nowych samochodów osobowych dostarczonych przez Volkswagen Group przekracza 25 procent. To co czwarty samochód. Licząc od momentu powstania spółki, do polskich klientów trafiło już ponad 1,7 milion nowych samochodów Grupy Volkswagen. Biorąc pod uwagę import używanych aut, finalna liczba Volkswagenów, Skód, Seatów, Cupry i Audi jeżdżących po polskich drogach jest jeszcze większa.

Konkluzja? Zrobiłem w życiu setki tysięcy kilometrów przeróżnymi testowymi modelami. Jeździłem potężnymi krążownikami, absurdalnie drogimi limuzynami i autami sportowymi za kosmiczne pieniądze. Ale gdy opadnie kurz początkowej ekscytacji z zakupu, dla każdego normalnego kierowcy, bez względu na to czym jeździ, liczy się tylko jedno.

To, aby gdy jego ukochane auto trafi do warsztatu, czy to na regularny przegląd, czy z powodu kolizji czy też awarii, samochód został szybko i fachowo obsłużony.

Taka skuteczna obsługa posprzedażna i świadomość potężnego zaplecza, to jest prawdziwa wartość. Warto o tym pamiętać wybierając nowy samochód.

Artykuł powstał we współpracy z Volkswagen Group Polska