Telefon Xiaomi 17T
Xiaomi 17T to telefon stworzony dla kobiet. Świetny aparat, mocna bateria i pamięć, która pomieści wiele wspomnień Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Kiedy przychodzi czas, że mój stary telefon potrzebuje ładowania dwa razy dziennie, pamięć błaga o litość, a aparat już nie daje rady, przychodzi moment wyboru. Przeglądanie dziesiątek recenzji to nie lada wyczyn, ale nie musicie w tej kwestii od razu biec po pomoc. Sama wybierając nowy telefon zwracam uwagę na 3 kwestie.

REKLAMA

Podróżując, potrafię wykorzystywać wszystkie możliwości smartfonów do maksimum. Setki zdjęć, media społecznościowe, komunikatory, mapy i AI do znajdowania nietypowych ciekawostek na temat odwiedzanych miejsc. Z tego powodu potrzebuję smartfona, który po pierwsze ma wytrzymałą baterię, po drugie dobry aparat, a po trzecie jest szybki i ma sporą pamięć. Każdy z tych warunków spełnia Xiaomi 17T, którego miałam okazję testować przez ostatnie dwa tygodnie.

Xiaomi 17T trzyma nawet do dwóch dni. A 12 GB RAM zapewnia płynność działania

Markę Xiaomi znam od lat. Pierwsze telefony tej firmy "męczyłam" jeszcze w liceum i na początku studiów. A Xiaomi Mi 5 PRO z 2016 roku do dziś służy mojej mamie jako telefon do grania. Jego bateria dopiero teraz, po latach działania, wymaga niemalże nieustannego podłączenia do zasilania.

We współczesnych telefonach technologia jest już zupełnie inna, a Xiaomi 17T może poszczycić się naprawdę dobrym czasem działania. Bateria 6500 mAh wystarcza spokojnie na jeden dzień intensywnego działania. A bądźmy szczerzy, praca i niekończące się telefony, dzieci, które w każdym momencie mogą potrzebować porozmawiać z mamą – czasem wszystko jest na naszej głowie, więc energii w smartfonie nie może zabraknąć. W tym modelu baterii przy normalnym, codziennym użytkowaniu wystarcza na 1,5-2 dni. Dla mnie to wynik bardziej niż zadowalający. Tym bardziej że naładowanie jej od 0 proc. do pełna zajmuje raptem godzinę.

Co ciekawe, tak pojemną baterię zamknięto w telefonie o łącznych wymiarach 16,2x7,75x0,8 cm i wadze 219 gramów. Ekran ma natomiast przekątną 6,59". Przejdźmy więc szybko do odczuć. Telefon świetnie leży w ręku, ekran bardzo ładnie odwzorowuje kolory, a przy tym urządzenie jest niezwykle wygodne i mieści się do kieszeni, co w przypadku damskich spodni bywa dużym wyzwaniem.

Telefon ma też 12 GB pamięci RAM. To właśnie ona w połączeniu z procesorem MediaTek Dimenisty 8500 Ultra sprawia, że telefon działa bardzo szybko. Bez trudu przechodzę z jednej aplikacji do drugiej, publikuję kolejne relacje, przeglądam i edytuję zdjęcia z wykorzystaniem wbudowanych funkcji AI. Na prędkość działania dużego wpływu nie miały także upały, co było miłym uzupełnieniem.

Aparat w Xiaomi 17T może wiele, a funkcje AI wyręczają mnie w wielu momentach

Trzecim ważnym dla mnie punktem podczas wyboru telefonu jest aparat. W podróży często korzystam z klasycznego aparatu cyfrowego, ale ten w telefonie jest ważnym uzupełnieniem i nim również posiłkuję się na co dzień. I tu czekał mnie szereg bardzo miłych niespodzianek. Za wysoką jakość zdjęć odpowiadają 3 obiektywy od kultowej marki Leica, która produkuje jedne z najlepszych aparatów cyfrowych na świecie.

Na główne testy poszłam do warszawskiego Parku Ujazdowskiego. I to tam zajęłam się fotografowaniem. Zacznijmy od tylnych obiektywów. Tam do dyspozycji mamy obiektyw szerokokątny 15 mm. Środek zdjęcia jest ostry, krawędzie są klasycznie rozciągnięte, a do tego nieco tracą na ostrości. Niemniej do widoczków nadal jest bardzo dobry.

Główny aparat ma 23 mm i przysłonę f/1,7. To właśnie dzięki takiej przysłonie uzyskacie bardzo ładne rozmycie tła podczas robienia zdjęć detali. Dużą zaletą jest także teleobiektyw 115 mm, który pozwala na dobrej jakości pięciokrotne zbliżenia. Aparat pozwala także na robienie zdjęć z 10x zoomem cyfrowym. Dodatkowo każdy obiektyw ma 50 MP.

Zdjęcia z Xiaomi 17T
Zdjęcia zrobione obiektywem szerokokątnym (z lewej), głównym (środek) i zoomem x5 (z prawej)

A jeśli lubicie selfie, z pewnością polubicie jego przedni obiektyw z 32 MP. Zdjęcia ładnie odwzorowują kolory skóry i otoczenia, a także detale. Nawet te, których wolałabym nie widzieć, np. trądzik. Ale jest na to rozwiązanie. Aparat ma wbudowany szereg udogodnień, które pozwalają "ulepszać" zdjęcie już na etapie jego robienia. Możecie zmieniać poziom rozmycia tła, ale i wygładzać skórę. Do poziomu 30-40 efekt jest dość naturalny. Jednak kiedy zaszalejecie z suwakami, będziecie wyglądać jak porcelanowa lalka. Wśród licznych ulepszeń jest nawet dodawanie makijażu. To przydatne, kiedy akurat macie "good hair day", ale na makeup przed pracą nie wystarczyło czasu.

Selfie z Xiaomi 17T
Z lewej: zdjęcie bez dodatkowego filtru wygładzającego Środek: zdjęcie z filtrem na poziomie 40 Z prawej: filtr na poziomie 70 i dodany ostry makijaż

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie też tryb makro. Zdjęcia pszczół na lawendzie wyszły ostre jak brzytwa. Kiedy się im przyjrzycie, zobaczycie włoski na liściach i resztki pyłku na pszczołach. Po prostu WOW. Naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam telefon robiący tak dobre zdjęcia makro. I pewnie powiecie mi, że przecież na co dzień raczej nie będziecie ganiać pszczół na balkonie czy w ogrodzie. Ale pamiętajcie, że dobry aparat w telefonie i tryb makro są bardzo przydatne podczas robienia zdjęć jedzenia. A przecież fotki z restauracji na wakacjach robi większość z nas.

Ostatecznie więc połączenie wytrzymałej baterii z dużym RAM-em, pamięcią np. 512 GB i aparatem robiącym świetne zdjęcia to połączenie idealne. Dodatkowo taki smartfon z dobrą baterią w pięknym, fioletowym kolorze i w czarnym etui w zestawie możecie kupić na stronie producenta już od 2999 PLN (cena rekomendowana), co może kusić, biorąc pod uwagę, ile kosztują flagowce innych firm. Cena ta może różnić się w przypadku zakupu u partnerów handlowych.