Wypadek podczas pokazów Gran Turismo Polonia w Poznaniu.
Wypadek podczas pokazów Gran Turismo Polonia w Poznaniu. Fot. YouTube.com/MrDany8811

Dziewiętnaście osób rannych, w tym cztery ciężko to bilans tragicznego wypadku, do którego doszło w niedzielne popołudnie podczas amatorskich pokazów samochodowych w Poznaniu. Impreza Gran Turismo Polonia została przerwana, gdy jeden z uczestników przecenił swoje umiejętności i popis przed publicznością zakończył wjeżdżając swym ekskluzywnym koenigseggiem w grupę widzów.

REKLAMA
Według relacji świadków, przyczyną była nieudana próba driftingu, przy której kierowca zbyt szybko zwiększył prędkość przed efektownym wejściem w zakręt. - Widziałem wypadek. To ewidentny błąd kierowcy. To była prosta droga. 200 m od startu kierowca nie kontrolował samochodu. Zbyt ostry start, kierowca był ostro najarany, widać było kontry w prawo, w lewo. Im bardziej starał się skontrować, tym bardziej autem rzucało. Krzyczałem, bo zdawałem sobie sprawę, że za chwilę wyrżnie w nas albo w ludzi (...) Uderzenie było potworne - relacjonował dla portalu Gazeta.pl Jerzy Dziewulski, były poseł i antyterrorysta, który prywatnie jest zapalonym miłośnikiem sportowych aut. Nie zabrakło go także na poznańskiej imprezie.
Wypadek w Poznaniu
Zobacz nieudany i zakończony tragicznie popis kierowcy koenigsegga

Z relacji Dziewulskiego wynika, że na miejscu wypadku szybko pojawiły się służby ratownicze. Jednocześnie już pojawia się wiele zarzutów pod adresem organizatorów Gran Turismo Polonia, którzy są oskarżani to, że nie zapewnili widzom wystarczającego bezpieczeństwa.
- Dbanie o bezpieczeństwo podczas tego typu imprez to zadanie organizatorów. Każdy uczestnik, który stwarza zagrożenie powinien być natychmiast usuwany. Organizatorzy muszą dać jasny sygnał, że nie tolerują niebezpiecznych zachowań. Wiek i większa ilość koni pod maską mogą tworzyć mieszankę wybuchową - ocenia to wydarzenia dziennikarz motoryzacyjny Jacek Balkan z TOK FM.
Wśród najpoważniej rannych znalazła się także dwójka dzieci w wieku sześciu i siedmiu lat. One mają poważne złamania nóg oraz inne obrażenia. Sprawcą wypadku jest tymczasem obywatel Norwegii, któremu poznańska prokuratura może wkrótce postawić zarzuty spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Zgodnie z polskim prawem, za przecenienie swoich umiejętności norweskiemu kierowcy może grozić nawet osiem lat pozbawienia wolności. Jeżeli złamane zostały zasady bezpieczeństwa, zarzuty mogą usłyszeć także organizatorzy imprezy.
źródło: TVN24.pl / Gazeta.pl