włamanie do mieszkania - ilustracja
Co zrobić, gdy podczas urlopu zaleje ci mieszkanie lub dojdzie do włamania? Fot. Shutterstock

Telefon od sąsiada w środku urlopu to scenariusz, którego nikt nie planuje i nikt się nie spodziewa. Woda z pękniętego wężyka albo wyważone drzwi potrafią zepsuć nie tylko wakacje, ale również domowy budżet. I to, jak bardzo je zepsują, rozstrzyga się zwykle w ciągu pierwszych kilku godzin po tej rozmowie, kiedy jesteś tysiąc kilometrów od domu i masz wrażenie, że nie możesz zrobić absolutnie nic.

REKLAMA

Latem nasze domy stoją zamknięte najdłużej w całym roku. Statystyki ubezpieczycieli mówią też jasno: mury naszej "twierdzy" uszkadzają się rzadko. Znacznie częściej dramat rozgrywa się w środku – zalania, pożary, kradzieże z włamaniem. 

Najgorsze w takiej sytuacji nie jest samo zdarzenie – stało się i nie mamy już na to wpływu. Najgorsza jest bezradność. Zalane mieszkanie, którego przez tydzień nikt nie zatrzyma, kosztuje wielokrotnie więcej niż to samo zdarzenie przerwane po dwudziestu minutach, bo woda przez ten tydzień zdąży wsiąknąć w podłogę, ściany, sufit sąsiada i w twoje oszczędności. Dlatego najważniejszą rzecz robisz jeszcze przed wyjazdem: zostawiasz komplet kluczy zaufanej osobie, pokazujesz jej, gdzie jest główny zawór wody i skrzynka z bezpiecznikami, i zapisujesz numer do administracji budynku. 

Zalanie mieszkania: najpierw zakręć, potem sprzątaj

Pierwsze, o czym trzeba pomyśleć, to odcięcie źródła. Poproś osobę, która ma klucze, żeby zakręciła główny zawór, a jeśli woda dotarła do gniazdek albo opraw sufitowych, również o wyłączenie prądu w zalanych pomieszczeniach. Jeżeli nie ma komu tego zrobić, zadzwoń do administracji: zarządca ma dostęp do zaworów pionów i może zamknąć wodę bez wchodzenia do twojego mieszkania. Każda minuta ma tu wymierną cenę.

Zaraz potem, zanim rzucisz się pakować walizki, wezwij pomoc. Wiele polis mieszkaniowych zawiera Home Assistance, czyli pakiet, o którym właściciele przypominają sobie zwykle dopiero po wszystkim, przeglądając dokumenty w drodze powrotnej. A to właśnie w jego ramach ubezpieczyciel, na przykład ERGO Hestia, może zorganizować i opłacić pomoc hydraulika, elektryka czy ślusarza. Przykładowo Home Assistance ERGO Hestii może obejmować pomoc specjalisty urządzeń kanalizacyjnych czy grzewczych lub naprawę sprzętu AGD, który uległ awarii. Z kolei SOS Assistance w określonych sytuacjach zapewnia możliwość ochrony i składowania twoich rzeczy. Jeden telefon potrafi zastąpić przerwany urlop i uratować resztę wakacji rodziny, która siedzi obok ciebie i patrzy, jak bledniesz ze stresu.

Trzecia rzecz to dokumentacja zrobiona, zanim znikną ślady. Przydatne będą zdjęcia i filmy przedstawiające poziom wody, zawilgocone ściany, spuchnięte panele i uszkodzony sprzęt. Jeśli jesteś daleko, poproś o nie osobę na miejscu i powiedz wprost, że mają być szczegółowe. I bardzo ważne: nie pozwól nikomu wyrzucić zniszczonej podłogi ani mebli do czasu oględzin. Rzeczoznawca może chcieć je obejrzeć, a wyniesiona na śmietnik szafa przestaje być dowodem.

Wreszcie mieszkanie trzeba zabezpieczyć przed powiększaniem się szkody. To nie jest gest dobrej woli wobec ubezpieczyciela, lecz twój obowiązek wynikający z umowy. Dobra wiadomość jest taka, że koszty rozsądnie poniesione na ratowanie mienia zwykle są zwracane, więc zbieraj wszystkie faktury i paragony, nawet te za wiadra i ręczniki.

Zalałeś sąsiada? Wtedy potrzebne jest OC

Jest jeszcze jeden scenariusz, w którym woda z twojego mieszkania spłynęła piętro niżej. Szkody w twoim mieszkaniu mogą zostać pokryte z ubezpieczenia nieruchomości, zgodnie z zakresem polisy, ale za zniszczenia u sąsiada odpowiadasz ty, w dodatku całym swoim portfelem. I właśnie tutaj ratunkiem jest ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym.

– OC w życiu prywatnym to jedno z najtańszych ubezpieczeń, a jednocześnie takie, które najczęściej ratuje przed naprawdę poważnym wydatkiem. Jeśli je masz, przekaż poszkodowanemu dane polisy i zgłoś zdarzenie ubezpieczycielowi, który zweryfikuje odpowiedzialność oraz wysokość roszczenia, a ty nie będziesz musiał negocjować kwot z sąsiadem, którego mijasz na klatce codziennie – zaznacza Joanna Przychodzka, ekspertka ERGO Hestii ds. ubezpieczeń majątkowych.

Włamanie: nie sprzątaj i nie wchodź sam

Włamanie do mieszkania czy domu boli inaczej niż zalanie. To nie tylko strata rzeczy, ale przede wszystkim poczucie, że ktoś obcy chodził po twoim domu, otwierał twoje szuflady, dotykał twoich prywatnych przedmiotów. Pierwszy odruch, kiedy dowiadujemy się o tym na urlopie, to wsiąść w pierwszy możliwy samolot i wrócić. Drugi, już po przyjeździe, to posprzątać, żeby przestać na to patrzeć. Podpowiadamy: nie tędy droga.

Jeżeli to sąsiad zauważył wyważone drzwi, poproś go stanowczo, żeby nie wchodził do środka i zadzwonił pod numer alarmowy 112. Ślady na klamkach czy szufladach mogą przesądzić o wykryciu sprawcy, a przy okazji są dowodem dla ubezpieczyciela. Zgłoszenie na policję jest przy kradzieży warunkiem wypłaty odszkodowania i trzeba go dokonać niezwłocznie. Poproś też o potwierdzenie zgłoszenia: numer sprawy i informacja o wszczęciu postępowania to podstawowe dokumenty przy likwidacji szkody.

Dopiero po oględzinach policji przychodzi czas na spis strat. I jest to zadanie, które warto wykonać na spokojnie, nawet jeśli twoje ręce jeszcze się trzęsą ze złości. Zapisz, co zginęło, w jakiej ilości, jakiej marki i modelu. Dowody zakupu, gwarancje, zdjęcia sprzed zdarzenia i wyciągi z konta znacznie ułatwiają wykazanie wartości mienia, a to od tego zależy wysokość odszkodowania. Pamiętaj przy tym, że ochrona obejmuje zwykle nie tylko skradzione rzeczy, ale też zniszczenia powstałe przy samym włamaniu: drzwi, futrynę, zamki czy rozbitą szybę.

Na końcu zostaje zabezpieczenie lokalu, bo mieszkanie z wyważonymi drzwiami jest zaproszeniem dla kolejnych złodziei. Wymiana zamka i prowizoryczna naprawa drzwi to często element assistance – w pakietach takich jak Home Assistance w ERGO Hestii ślusarz przyjeżdża na koszt ubezpieczyciela, także wtedy, gdy ty wciąż jesteś setki kilometrów od domu. Jeśli organizujesz to samodzielnie, koniecznie zachowaj rachunek.

Zgłoszenie szkody bez wracania do kraju

Powrót z urlopu na złamanie karku zwykle nie jest konieczny, choć instynkt podpowiada coś zupełnie innego. Zgłoszenie odbywa się dziś online lub telefonicznie i u większości towarzystw, także w ERGO Hestii, wystarczy numer polisy, opis zdarzenia, numer konta i adres e-mail. Zdjęcia dołączysz z telefonu, a kontakt z likwidatorem utrzymasz – dosłownie – z plaży.

I zrób to tak szybko, jak to tylko możliwe. Obowiązek niezwłocznego zgłoszenia szkody jest zapisany w ogólnych warunkach ubezpieczenia, a jeśli umyślnie go zaniedbasz i spowoduje to zwiększenie szkody lub utrudni ustalenie okoliczności – narażasz się na zmniejszenie odszkodowania. Ubezpieczyciel ma co do zasady 30 dni na wypłatę od dnia zgłoszenia, a gdy wyjaśnienie sprawy wymaga więcej czasu, w tym terminie wypłaca bezsporną część świadczenia. Przy bardziej skomplikowanych szkodach warto dopytać o możliwość wypłaty bezspornej części odszkodowania jeszcze przed zakończeniem całego postępowania.

Zanim wyjedziesz następnym razem…

Warto pamiętać, że kilka nawyków realnie zmniejsza ryzyko, że zadzwoni do ciebie sąsiad albo inna zaufana osoba w trakcie twojego urlopu. Przy dłuższym wyjeździe zakręć główny zawór wody, odłącz pralkę i zmywarkę, wymień wężyki starsze niż 5 lat, sprawdź również, czy okna dachowe i balkonowe są domknięte. Do tego warto pozbyć się nawyków pozornie oczywistych, o których jednak wciąż zapomina zaskakująco wielu z nas: nie zostawiaj klucza pod wycieraczką, nie relacjonuj wyjazdu w mediach społecznościowych na bieżąco i poproś sąsiada, żeby wyjmował ulotki ze skrzynki. W innym przypadku jest najprostszy komunikat, że "nikogo nie ma w domu".

Raz w roku warto też przeanalizować własną polisę. Sprawdź, czy suma ubezpieczenia nadal odpowiada realnej wartości mieszkania i wyposażenia, bo remont sprzed trzech lat mógł ją poważnie przesunąć. Sprawdź, czy w zakresie masz kradzież z włamaniem, OC w życiu prywatnym oraz assistance. 

Zastanów się, czy wariant nie powinien być szerszy – na przykład typu all risk, chroniący od wszystkich zdarzeń poza wyraźnie wyłączonymi. Kilkanaście minut z dokumentem albo jedna rozmowa z agentem to najtańsze ubezpieczenie spokoju, jakie możesz sobie kupić przed urlopem. I najlepsza gwarancja, że kiedy zadzwoni sąsiad, będziesz wiedzieć, jak zareagować.