shutterstock.com

Nie trzeba wybierać pojedynczych spółek, śledzić codziennie giełdowych wykresów ani próbować przewidzieć, która firma zostanie następnym rynkowym zwycięzcą. ETF pozwala za pomocą jednego instrumentu zainwestować nawet w setki lub tysiące papierów wartościowych. Nic dziwnego, że ETF-y stały się jednym z podstawowych narzędzi inwestowania pasywnego. Jak działają i na co zwrócić uwagę przed zakupem?

REKLAMA

Skrót ETF pochodzi od angielskiego Exchange Traded Fund, czyli funduszu notowanego na giełdzie. W praktyce łączy on dwie dobrze znane inwestorom rzeczy: konstrukcję funduszu inwestycyjnego oraz możliwość kupowania i sprzedawania jego tytułów uczestnictwa podczas sesji giełdowej, podobnie jak akcji.

Najłatwiej wyobrazić go sobie jako gotowy koszyk inwestycji. Zamiast samodzielnie kupować akcje kilkudziesięciu czy kilkuset przedsiębiorstw, inwestor może kupić ETF, którego zadaniem często jest odwzorowywanie zachowania wybranego indeksu.

Jeden zakup, wiele spółek

Przykładowo ETF śledzący szeroki indeks amerykańskich spółek daje ekspozycję na cały zestaw firm wchodzących w jego skład. Są też fundusze obejmujące spółki z wielu krajów świata, ETF-y obligacyjne, sektorowe czy koncentrujące się na określonych segmentach rynku.

To jedna z największych zalet tego rozwiązania: stosunkowo łatwo można dzięki niemu rozproszyć inwestycję. Zamiast uzależniać wynik portfela od jednej czy dwóch spółek, inwestor może mieć ekspozycję na wiele przedsiębiorstw jednocześnie. Trzeba jednak pamiętać, że dywersyfikacja zmniejsza niektóre rodzaje ryzyka, ale nie usuwa ryzyka straty. Gdy spada cały rynek, wartość śledzącego go ETF-u również może spaść.

Większość ETF-ów kojarzona jest z inwestowaniem pasywnym. Ich celem nie jest znalezienie kilku najlepszych spółek i pokonanie rynku, lecz możliwie wierne odwzorowywanie wyników określonego indeksu. Istnieją jednak także ETF-y wykorzystujące bardziej aktywne strategie.

Więcej o samej konstrukcji tych produktów, sposobach odwzorowywania indeksów i różnych rodzajach ETF-ów można przeczytać w przewodniku "Co to jest ETF? Zasady działania ETF-ów" na Analizy.pl.

Dlaczego ETF-y zainteresowały zwykłych inwestorów?

Pierwszy powód to prostota. Kto chce inwestować w szeroki rynek, nie musi analizować wyników finansowych każdej spółki z osobna. Wybiera rynek lub klasę aktywów, na którą chce mieć ekspozycję, a następnie fundusz, który realizuje taką strategię.

Drugi powód to koszty. Pasywny fundusz nie potrzebuje rozbudowanego zespołu analityków, którzy każdego dnia próbują wskazać akcje mające zachować się lepiej od konkurencji. Dzięki temu ETF-y pasywne często mają niższe opłaty niż aktywnie zarządzane fundusze.

Trzecia zaleta to dostępność. ETF-y są notowane na giełdzie, więc ich cena zmienia się podczas sesji. Inwestor może złożyć zlecenie kupna lub sprzedaży za pośrednictwem rachunku maklerskiego.

Nie oznacza to jednak, że każdy ETF jest automatycznie dobrą inwestycją. Fundusz może śledzić bardzo szeroki globalny rynek, ale może też koncentrować się na jednym kraju, sektorze albo modnym temacie. Dwa produkty mające w nazwie "ETF" mogą więc różnić się pod względem ryzyka niemal wszystkim.

Jak zacząć inwestować w ETF-y?

Pierwszym krokiem jest posiadanie rachunku maklerskiego. ETF-y kupuje się bowiem na giełdzie. Przed wyborem rachunku warto sprawdzić m.in. dostępne rynki i fundusze, prowizje transakcyjne, koszty przewalutowania oraz inne opłaty związane z prowadzeniem i korzystaniem z konta.

Dopiero później przychodzi czas na wybór konkretnego ETF-u. I tu początkujący inwestor może popełnić najważniejszy błąd: zacząć od pytania "który ETF ostatnio najbardziej urósł?".

Znacznie ważniejsze jest pytanie: w co ten fundusz właściwie inwestuje?

Jeżeli ETF śledzi indeks, warto sprawdzić jego konstrukcję. Jakie kraje obejmuje? Ile spółek się w nim znajduje? Czy jest mocno uzależniony od kilku największych firm? Czy inwestuje w cały rynek, czy tylko w jeden sektor? Właśnie indeks w dużej mierze określa, na jakie ryzyko wystawione będą nasze pieniądze.

Do sprawdzania dostępnych funduszy i ich wyników można wykorzystać m.in. notowania ETF-ów w serwisie Analizy.pl, gdzie można przejść od ogólnego pomysłu inwestycyjnego do porównania konkretnych produktów. Serwis prezentuje zarówno notowania, jak i parametry ETF-ów.

Nie patrz tylko na wykres

Historyczna stopa zwrotu jest najbardziej efektowną liczbą w tabeli, ale zdecydowanie nie powinna być jedynym kryterium wyboru.

Warto sprawdzić przede wszystkim, jaki indeks odwzorowuje fundusz, jakie ma koszty, jak duże zgromadził aktywa, jaka jest jego płynność oraz najważniejsze – jak odwzorowuje indeks. Ważne może być również to, co fundusz robi z otrzymywanymi dywidendami.

ETF-y dystrybucyjne wypłacają inwestorom zgromadzone dochody, natomiast fundusze akumulujące reinwestują je wewnątrz funduszu.

Istotny jest także TER (Total Expense Ratio), czyli wskaźnik pokazujący poziom kosztów obciążających aktywa funduszu. Nie jest to jednak jedyny wydatek. Inwestor może ponosić również prowizję maklerską, koszt wymiany waluty, a pośrednim kosztem transakcji jest spread, czyli różnica między ceną kupna a ceną sprzedaży.

Dlatego "tani ETF" nie zawsze oznacza po prostu fundusz z najniższym TER.

A co z walutą?

To jeden z elementów, który początkujący często pomijają. ETF może być notowany np. w euro czy dolarach, a jego aktywa mogą pochodzić z jeszcze innych rynków.

Sama waluta, w której widzimy cenę ETF-u na giełdzie, nie mówi więc wszystkiego o ryzyku walutowym inwestycji. Najważniejsze jest to, na jakie aktywa fundusz daje ekspozycję i czy ewentualnie stosuje zabezpieczenie walutowe. Dodatkowo zakup instrumentu notowanego w innej walucie może oznaczać koszt przewalutowania po stronie domu maklerskiego.

ETF nie jest lokatą

Łatwość zakupu nie powinna usypiać czujności. ETF może być bardzo prostym instrumentem, ale nadal jest inwestycją.

ETF akcyjny może w czasie bessy wyraźnie stracić na wartości. Fundusz sektorowy może spaść jeszcze mocniej, jeśli problemy dotkną konkretnej branży. ETF obligacyjny również może tracić, m.in. w wyniku zmian stóp procentowych czy sytuacji emitentów znajdujących się w jego portfelu.

Nie istnieje też gwarantowana stopa zwrotu. Fundusze inwestycyjne nie gwarantują osiągnięcia określonego wyniku, a inwestor musi liczyć się z możliwością utraty części zainwestowanych środków.

Dlatego przed pierwszym zakupem dobrze odpowiedzieć sobie na trzy proste pytania: na jak długo inwestuję, jaką stratę jestem w stanie zaakceptować i po co właściwie lokuję te pieniądze?

Inaczej powinien wyglądać portfel osoby odkładającej środki na cel odległy o kilkadziesiąt lat, a inaczej kogoś, kto może potrzebować pieniędzy w stosunkowo krótkim terminie.

Najprostszy ETF nie musi być najmodniejszy

Na rynku regularnie pojawiają się produkty związane z trendami przyciągającymi uwagę inwestorów – technologią, sztuczną inteligencją, robotyką, czystą energią czy pojedynczymi sektorami gospodarki. Takie ETF-y mogą być interesującym dodatkiem do portfela, ale zwykle są znacznie bardziej skoncentrowane niż fundusze obejmujące cały globalny rynek.

Dla osoby początkującej ważniejsze od znalezienia "najgorętszego" ETF-u może być więc zrozumienie podstawowej zasady: najpierw wybiera się strategię i ryzyko, a dopiero później konkretny produkt.

ETF jest tylko narzędziem. Może pomóc zbudować prosty, szeroko zdywersyfikowany portfel, ale można za jego pomocą również stworzyć portfel bardzo ryzykowny i skoncentrowany.

I właśnie dlatego przed kliknięciem "kup" warto poświęcić trochę czasu nie na przewidywanie jutrzejszych notowań, lecz na zrozumienie tego, co dokładnie znajduje się w środku funduszu, ile on kosztuje i jaką rolę ma pełnić w naszych finansach.

Materiał ma charakter edukacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Inwestowanie wiąże się z ryzykiem utraty części zainwestowanego kapitału.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY