Renault Symbioz
Czy nowoczesny crossover z fabryczną instalacją gazową i gęsta sieć europejskich dróg szybkiego ruchu to zestaw idealny na wakacje? Fot. Kuba Mucha

Czy nowoczesny crossover z fabryczną instalacją gazową i gęsta sieć europejskich dróg szybkiego ruchu to zestaw idealny na wakacje? Niektórzy bez zastanowienia odpowiedzieliby, że owszem… i mieliby rację. Kiedy odbierałem kluczyki do nowego Renault Symbioz, myślałem, że przede mną nielada wyzwanie. Pokonać ponad 1000 km w kilka dni, nie bankrutując przy tym na stacji benzynowej.

REKLAMA

Podejrzewałem, że będę musiał szukać oszczędności w prędkościach znacznie poniżej limitu, albo, co byłoby horrorem, wyłączając klimatyzację. Nic z tych rzeczy! To auto potrafi pozytywnie zaskoczyć i chociaż już suche parametry w katalogu są obiecujące, to rzeczywistość okazała się jeszcze piękniejsza. Umówmy się, takie rzeczy nie zdarzają się codziennie. 

Renault Symbioz
To auto potrafi pozytywnie zaskoczyć i chociaż już suche parametry w katalogu są obiecujące, to rzeczywistość okazała się jeszcze piękniejsza. Fot. Kuba Mucha

Studwudziestokonny silnik Eco-G zasilany LPG to mistrz ekonomicznej jazdy, niezależnie od okoliczności. To czy stoisz w miejskim korku, czy pędzisz autostradą z przepisową prędkością, zdaje się nie robić mu różnicy. Zawsze gotowy do ciężkiej pracy, a jeść woła tak rzadko, że można niemal o tym zapomnieć.

Niedoskonałości sylwetki? Nie znam

Renault Symbioz
W Renault to nowy język stylistyczny tak świetnie leży na tym niemałym wcale samochodzie, ukrywając niedoskonałości figury, jeśli w ogóle jakieś istnieją. Fot. Kuba Mucha

Symbioz może się pochwalić smukłą sylwetką. Francuzi pochłaniają kilogramy białego pieczywa, a wałeczków brak. Jakkolwiek to robią, chciałbym poznać ich sekret. W Renault to nowy język stylistyczny tak świetnie leży na tym niemałym wcale samochodzie, ukrywając niedoskonałości figury, jeśli w ogóle jakieś istnieją. 

Renault Symbioz
Śmiałe linie nadwozia podkreślał niebieski metaliczny lakier, który w zależności od kąta padania światła mienił się od granatu po błękit, idealnie współgrając z aluminiowymi felgami. Fot. Kuba Mucha

A skoro już jestem przy figurze, to jedna szczególnie mocno kojarzy się z marką i wyziera z licznych elementów nadwozia. Romb jest w ostro zarysowanych reflektorach, w światłach do jazdy dziennej i na atrapie chłodnicy.

Nawet przetłoczenia karoserii przypominają mniejscami romb, a jej śmiałe linie podkreślał niebieski metaliczny lakier, który w zależności od kąta padania światła mienił się od granatu po błękit, idealnie współgrając z aluminiowymi felgami.

Renault Symbioz
Romb jest w ostro zarysowanych reflektorach, w światłach do jazdy dziennej i na atrapie chłodnicy. Fot. Kuba Mucha

Kabina Symbioza to dość ascetyczna, acz przemyślana przestrzeń. Pod prawą ręką kierowcy znajduje się duży pionowy ekran systemu multimedialnego openR link z wbudowanymi usługami Googla. Na szczęście Francuzi nie zrezygnowali z fizycznych przycisków, dzięki czemu całość jest intuicyjna w obsłudze i działa jak należy.

Renault Symbioz
Kabina Symbioza to dość ascetyczna, acz przemyślana przestrzeń. Pod prawą ręką kierowcy znajduje się duży pionowy ekran systemu multimedialnego openR link z wbudowanymi usługami Googla. Fot. Kuba Mucha

Docenić trzeba też pozycję za kierownicą i wygodne, świetnie wyprofilowane fotele. Dekadę temu mógłbym był przejechać te 1000 kilometrów w fotelu o komforcie porównywalnym do taczki, ale z wiekiem przestałem traktować swoje ciało jak worek kartofli. Jeśli Ty też, drogi czytelniku, to Renault Symbioz i Twój kręgosłup się polubią.

Renault Symbioz
Z wiekiem przestałem traktować swoje ciało jak worek kartofli. Jeśli Ty też, drogi czytelniku, to Renault Symbioz i Twój kręgosłup się polubią. Fot. Kuba Mucha

Francuski centuś

Pod maską testowanej wersji Symbioza pracował trzycylindrowy, doładowany silnik 1.2 TCe o mocy 120 KM, zasilany zarówno benzyną, jak i gazem LPG – co ciekawe, z fabrycznej instalacji. Wielu fanów motoryzacji (włącznie ze mną) na dźwięk słowa "gaz" odruchowo się wzdryga, ale inżynierowie Renault wykonali tu wzorową robotę i grymas niezadowolenia szybko ustępuje radości z gotówki pozostałej w portfelu po wizycie na stacji benzynowej.

Renault Symbioz
Wielu fanów motoryzacji (włącznie ze mną) na dzwięk słowa „gaz” odruchowo się wzdryga, ale inżynierowie Renault wykonali tu wzorową robotę i grymas niezadowolenia szybko ustępuje radości z gotówki pozostałej w portfelu po wizycie na stacji benzynowej. Fot. Kuba Mucha

Zrobiłem tym samochodem grubo ponad 1000 kilometrów w najróżniejszych warunkach drogowych – od szybkiego przelotu autostradami po mozolne przebijanie się przez miejskie korki. Wystarczyły dwa pełne baki gazu na pokonanie całego tego dystansu! Nawet pracownikom Renault ciężko było uwierzyć, że mam dla nich zaledwie jedną fakturę za tankowanie.

Życie w trasie

Sama oszczędność to jednak za mało, by mówić o wygodnej podróży. Oprócz gotówki w portfelu niski poziom kortyzolu zapewnia także przyjemność z prowadzenia. Renault Symbioz na trasie okazuje się być autem niezwykle dojrzałym. Prowadzi się bardzo pewnie, sprawnie połykając kolejne kilometry autostrad.

Zawieszenie filtruje nierówności, zapewniając wysoki komfort podróżowania bez nieprzyjemnego bujania w zakrętach. Na osobne uznanie zasługuje wyciszenie kabiny – nawet przy prędkościach autostradowych w środku można swobodnie rozmawiać lub słuchać muzyki.

Renault Symbioz
Renault Symbioz na trasie okazuje się być autem niezwykle dojrzałym. Prowadzi się bardzo pewnie, sprawnie połykając kolejne kilometry autostrad. Fot. Kuba Mucha

Moc 120 KM i 200 Nm momentu obrotowego na papierze nie imponują, ale w praktyce silnik Eco-G okazuje się zaskakujuąco elastyczny sprawnie rozpędzając auto już od najniższych obrotów. Wyprzedzanie wolniejszych pojazdów przebiega płynnie i przede wszystkim bezpiecznie. Nie ma potrzeby bezustannego redukowania biegów, bo napęd ma odpowiednią dawkę wigoru i zapewnia kierowcy poczucie swobody.

Francuz się nie spieszy

Czy Renault Symbioz ma jakieś słabsze strony? Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, byłaby to praca manualnej, 6-biegowej skrzyni biegów w miejskich warunkach. Przy częstym ruszaniu ze świateł czy manewrowaniu w ciasnych uliczkach układ napędowy potrafi nieco zamulać.

Renault Symbioz
To rodzinny crossover do wygodnego i ekonomicznego przemieszczania się z punktu A do punktu B. Fot. Kuba Mucha

Uczciwie trzeba jednak zaznaczyć: to nie jest samochód stworzony do wyścigów spod świate. Ma w sobie niespieszny, francuski luz. To rodzinny crossover do wygodnego i ekonomicznego przemieszczania się z punktu A do punktu B. Kiedy zaakceptujemy jego spokojną naturę, miejska jazda staje się bezstresowa.

Renault Symbioz
Sama oszczędność to jednak za mało, by mówić o wygodnej podróży. Oprócz gotówki w portfelu niski poziom kortyzolu zapewnia także przyjemność z prowadzenia. Fot. Kuba Mucha

Renault Symbioz to niepozorny samochód, który wywarł na mnie wyjątkowo dobre wrażenie. Jest skrojony pod potrzeby współczesnego kierowcy, który szuka oszczędności, ale nie chce rezygnować ze stylu, nowoczesnych multimediów i przyjemności z jazdy. Ponad tysiąc przejechanych kilometrów udowodniło mi, że gaz w wydaniu Renault to rozwiązanie genialne, bo obłędnie tanie w eksploatacji.

Jeśli długie trasy to Twoja codzienność, to znajdziesz w Renault Symbioz wybornego towarzysza podróży.