
Wiem, że wellbeing wymaga dobrego planowania dnia. Idąc z duchem czasu, chętnie sięgam po wszelkiego rodzaju gadżety technologiczne, które pomagają mi w monitorowaniu samopoczucia. Niedawno moją uwagę przykuł najnowszy HUAWEI WATCH GT 7. Ten smartwatch naprawdę robi różnicę.
Preferuję aktywny styl życia. W miarę możliwości dbam o swój dobrostan fizyczny i psychiczny. Raz wychodzi mi to lepiej, raz gorzej, ale się staram. Nie ukrywam, że od dłuższego czasu dużo do powiedzenia w tej sprawie mają inteligentne urządzenia, które mogę ze sobą nosić zawsze i wszędzie. Cenię je nie tylko za wsparcie dla mojego codziennego wellbeingu, ale także za motywowanie mnie do regularnych ćwiczeń.

To właśnie dzięki rozmaitym smartwatchom z zaawansowanymi funkcjami wiele osób jest w stanie w miarę stabilnie trzymać się planów treningowych. Dlatego jestem zawsze otwarta na nowe zegarki z funkcjami smart, które obiecują jeszcze więcej zdziałać na rzecz mojego dobrostanu. Kiedy więc nadarzyła się okazja, by przetestować nowiuteńki HUAWEI WATCH GT 7, nie mogłam przejść obok niej obojętnie.
Twój osobisty asystent dobrostanu
Tak w teorii mogą go traktować aktywne kobiety, które zdecydują się na inteligentny zegarek WATCH GT 7, który niedawno zawitał do Europy. Czy kolejna odsłona popularnej serii smartwatchów rzeczywiście tak umiejętnie pomaga w zarządzaniu energią użytkowniczki w świecie, w którym tak często zdarza się jej rozładować na maksa własne "akumulatory" i zupełnie zapomnieć o ich naładowaniu?
Bez żadnych wątpliwości mogę potwierdzić po tych zaledwie kilku dniach testów, że kolejny przedstawiciel rodziny WATCH GT ma sporo funkcji, które faktycznie mają olbrzymie znaczenie dla wygodnego użytkowania – z korzyścią dla ciała i odpoczynku. Mam tu na myśli zadania związane nie tylko z codziennym monitorowaniem zdrowia, ale przede wszystkim z pilnowaniem treningów w najróżniejszych sportach i aktywnościach fizycznych, również tych dosyć wymagających.

Nie zawiodłam się na funkcjach zdrowotnych. Wszystko, czego potrzebuje ja i podobne do mnie użytkowniczki z zamiłowaniem do idei wellbeingu, znajduje się w "mózgu" najnowszego zegarka z serii WATCH GT. Jest i pomiar tętna, i saturacji, oczywiście urządzenie monitoruje zarówno stres, jak i jakość snu. Ujęło mnie to, jak zegarek "czuje" moje emocje i zachęca do uspokajających ćwiczeń oddechowych.
Troska o zdrowie to absolutny priorytet, ale tym, czym szczyci się ten najnowszy zegarek, jest precyzyjne śledzenie aktywności fizycznej. Mogę zaświadczyć z ręką na sercu, że w tej materii smartwatch nie idzie na żadne kompromisy.

I choć ma ponad setkę trybów sportowych, ważne z mojej perspektywy są nowości dla kolarek i narciarek, które dają jeszcze więcej danych na temat aktywności. To jednak nie wszystko – smartwatch oferuje minitreningi, śledzi osiągnięcia, pozwala planować trasy. Wypisz, wymaluj – podręczny asystent sportowy. Mnie oczarował tym, że podpowiada, kiedy zrobić intensywny trening, a kiedy odpuścić i wybrać regenerację.
Monitor samopoczucia z długą żywotnością i stylową oprawą
Na podstawie całodobowych pomiarów parametrów zdrowotnych i dokonywanej po przebudzeniu ocenie gotowości fizycznej, jaką raczył mnie HUAWEI WATCH GT 7, wiedziałam doskonale, na jaki wysiłek mogę sobie pozwolić każdego dnia, kiedy mam zrobić przerwę, a kiedy jeszcze nie rezygnować z ćwiczeń. To monitorowanie samopoczucia przez zegarek nie byłoby tak wygodne, gdyby nie jego inne atuty.
Jednym z nich jest bardzo długi czas pracy na baterii, z którego słynie przecież cała seria WATCH GT. W wersji 41 mm, którą miałam przyjemność testować, zegarek "przeżył" aż 14 dni bez kontaktu z magnetyczną podstawką. Nie musiałam się obawiać, jeśli zapomniałam gdzieś zabrać ze sobą kabel.

Zegarek, którego zadaniem jest dzień w dzień czuwać nad nastrojem, snem i aktywnością fizyczną użytkowniczki, ma sens tylko wtedy, gdy jego szczęśliwa posiadaczka nie znajduje powodów, by się z nim rozstawać.
Dlatego nie ma co się oszukiwać – takie przywiązanie do smartwatcha może się ziścić, jeśli nosi się go z poczuciem komfortu i estetycznej satysfakcji. To pierwsze oczekiwanie spełnił pasek HUAWEI EasyCross z chowaną pod spód końcówką, a to drugie odświeżony design – ja testowałam wariant w białym, a przy tym bardzo kobiecym wydaniu, ale są też inne – niebieski, różowy czy szary.
Zegarek, który kłania się smartfonom
Czego nie jestem w stanie wybaczyć nawet najbardziej zaawansowanym technologicznie, ultrawytrzymałym i najpiękniejszym smartwatchom? Odpowiedź brzmi – problematycznej konfiguracji.
Nic nie poradzę na to, że jeśli zegarek ma super funkcje i wygląd, ale sprawia kłopoty przy sparowaniu ze smartfonem i podczas codziennego użytkowania, to mam ochotę mu podziękować. Tym bardziej, jeśli jego producent zapewnia, że proces ustawiania i łączenia pójdzie jak z płatka, a tymczasem te deklaracje rozmijają się z rzeczywistością.
Takich trudności nie napotkałam podczas konfiguracji zegarka od Huawei. Smartwatch bez przeszkód współpracuje ze smartfonami na iOS i Android, o czym przekonałam się, prosząc bliskich i znajomych o użyczenie swoich telefonów. Co więcej, konfiguracja przez aplikację HUAWEI Zdrowie jest banalnie prosta. Sama aplikacja też działa bezproblemowo, dostarczając jednocześnie wszystkich danych, do których mogę zajrzeć w dowolnym momencie dnia.

Mój werdykt? HUAWEI WATCH GT 7 wie, jak trafić w gust miłośniczki aktywnego stylu życia, która jednocześnie nie ma ochoty zajmować się technologicznymi zagwozdkami, oczekując działania od ręki.
Poważne podejście do wellbeingu, bateria wytrzymująca wiele dni, gustowny design i płynna współpraca ze smartfonami wynoszą zegarek na wyżyny doznań, a dodatkową przyjemnym ułatwieniem codzienności jest integracja smartwatcha z Curve Pay, co pozwala płacić zbliżeniowo zegarkami Huawei!
MATERIAŁ REKLAMOWY
