
W niedzielnych wyborach parlamentarnych w Szwecji sondaż exit poll dawał wyraźną przewagę lewicowej opozycji Magdaleny Andersson, ale w nocy nastąpił zwrot akcji. Po przeliczeniu 94 proc. głosów opozycja prowadzi już tylko trzema mandatami nad blokiem premiera Ulfa Kristerssona. O władzy mogą zdecydować więc głosy, które dopiero będą przeliczone.
Liczenie nie skończyło się w noc wyborczą (z 13 na 14 września). Głosy Szwedów z zagranicy i te oddane przedterminowo, które dotarły z opóźnieniem, zostaną doliczone w środę, 16 września. Dopiero wtedy będzie wiadomo, kto ma szanse zbudować rząd. Jednak szwedzka procedura powoływania premiera potrafi ciągnąć się tygodniami.
Wybory w Szwecji 2026. Wyniki po przeliczeniu 94 proc. głosów
Jak wynika z danych szwedzkiej telewizji publicznej SVT, w poniedziałek o godz. 5 rano blok Magdaleny Andersson, czyli socjaldemokraci, Lewica, Zieloni i Centrum, miał 176 mandatów.
Cztery partie Tidö, a więc Umiarkowana Partia Koalicyjna, Szwedzcy Demokraci, Chrześcijańscy Demokraci i Liberałowie, zebrały 173. Do większości w 349-osobowym Riksdagu potrzeba 175 głosów.
Przez noc te liczby ciągle się zmieniały. Około godz. 2 było 176 do 173, chwilę później 175 do 174, nad ranem znów 176 do 173. Policzono 6 273 z 6 626 obwodów.
Tak dzielą się obecnie głosy i mandaty:
Ostateczny wynik ma być znany w kolejny weekend. Nowy Riksdag zbierze się 28 września i wybierze przewodniczącego, czyli talmana. To on, najwcześniej dzień później, wskaże kandydata na premiera.
Zobacz także
Kto utworzy rząd w Szwecji? Talman zapowiada krótsze terminy
Andreas Norlén, dotychczasowy przewodniczący Riksdagu, przyznaje w SVT, że formowanie rządu zapowiada się na skomplikowane. Wraca przy tym do 2018 roku, gdy na zbudowanie gabinetu dał Stefanowi Löfvenowi i Ulfowi Kristerssonowi po dwa tygodnie.
– Może być tak, że talman powinien mocniej przycisnąć partie krótszymi terminami, żeby proces ruszył do przodu – mówi Norlén. – Z perspektywy czasu uważam, że terminy mogły być krótsze.
Szwedzi stosują tzw. negatywny parlamentaryzm: kandydat na premiera nie musi mieć za sobą większości, wystarczy, że nie ma większości przeciwko sobie. Gdy ponad połowa posłów zagłosuje na "nie", procedura rusza od nowa.
– Jeśli to się utrzyma, czeka nas burzliwa jesień z rundami rozmów u talmana – powiedziała w SVT liderka Chrześcijańskich Demokratów Ebba Busch.
Komentatorzy cytowani przez SVT oceniają szanse skrajnie różnie. Anders Lindberg z socjaldemokratycznego "Aftonbladet" obstawia, że Andersson, która w 2021 roku była pierwszą premierką w historii kraju, dogada się krok po kroku z Centrum i Lewicą.
– Zaczną od rządu socjaldemokratów i Zielonych, z poparciem Centrum i Lewicy w parlamencie. Będą próbowali skonstruować jakąś formę umowy w stylu porozumienia z Tidö, do której nie wejdą wszystkie cztery partie. Ale jakaś forma współpracy budżetowej będzie – mówi Lindberg.
Richard Sörman, redaktor polityczny związanego ze Szwedzkimi Demokratami portalu Riks, nie widzi dla liderów prawicy w Szwecji dobrego wyjścia. Jego partia straciła 3 punkty procentowe.
– Partie Tidö nie mają większości. Chyba że zwrócą się do Centrum i spróbują skleić jakąś niesocjalistyczną większość. Czy Centrum i Szwedzcy Demokraci mogliby współpracować? Nie – ocenia.
Wybory lokalne w Szwecji i frekwencja niższa niż cztery lata temu
W gminach układ sił się nie zmienił. Sztokholm, Göteborg i Malmö zostają przy czerwono-zielonych koalicjach. W stolicy socjaldemokraci stracili ok. 3 punkty procentowe i mają 26,3 proc., a Zieloni urośli o ok. 5 punktów, do 11,2 proc. Liberałowie przeszli próg z wynikiem 5,4 proc. i część partii uznała to za sukces.
Anton Holmlund, szef młodzieżówki LUF, ostro się z tym nie zgadza. – Ostatnie cztery lata były bardzo szkodliwe dla Liberałów jako partii. Nie uszanowano woli działaczy z dołu. Wszystkim sterowano odgórnie, z kancelarii rządu i kancelarii parlamentu, w sposób, przez który zaangażowanie zniknęło. Efekt tego widać w wyborach lokalnych, jesteśmy kompletnie zdziesiątkowani – mówi.
Jego zdaniem liderka Liberałów Simona Mohamsson musi teraz przeprowadzić w partii generalny remont.
Na koniec warto wspomnieć o malejącej frekwencji. Wstępne dane wskazują na ok. 80,4 proc., czyli drugi spadek z rzędu. W 2022 roku głosowało 84 proc. uprawnionych, w 2018 roku 87 proc. Do ostatecznego rozstrzygnięcia Szwecja będzie czekać jeszcze tydzień.




