Škoda Epiq & Škoda Peaq – premiera prasowa
Fot. Kuba Mucha

Škodę szanuję z kliku powodów: po pierwsze za Superba, który jest wozem niezwykle udanym, niezależnie od generacji i pokonałem nim wiele tras, z których mam jeszcze więcej dobrych wspomnień. Po drugie za to, że jest to obecnie chyba jedyna słowiańska marka samochodowa, która odniosła spektakularny sukces we współczesnych czasach i konsekwetnie trzyma wysoki poziom. I nieważne, że znacznie pomogli w tym Niemcy – Škoda to nadal w dużej mierze wytwór czeskiej myśli technicznej.

REKLAMA

Dlatego nie śmiałem odmówić, gdy Czesi zaprosili mnie na medialną premierę dwóch nowych modeli elektrycznych: kompaktowego SUV-a Epiq oraz flagowego, monumentalnego Peaqa.

Tym bardziej, że zaplanowana trasa wiodła z lotniska w Monachium przez niemieckie autostrady bez ograniczeń prędkości, aż do przepięknego austriackiego Tyrolu.

Škoda Epiq & Škoda Peaq – premiera prasowa
Zaplanowana trasa wiodła z lotniska w Monachium przez niemieckie autostrady bez ograniczeń prędkości, aż do przepięknego austriackiego Tyrolu. Fot. Kuba Mucha

W Polsce Škoda jest mocno związana z Tatrami przez swoją współpracę z TOPR (ratownicy jeżdżą m.in. elektrycznym Enyaqiem), więc przypuszczam, że wybór innego, najwyższego pasma górskiego Europy na scenerię testu nowych modeli nie był przypadkowy.

Przez dwa intensywne dni alpejskie serpentyny były naszym placem zabaw, a bazą wypadową majestatyczny, położony wysoko w górach hotel, z panoramicznym widokiem na strzeliste szczyty Alp. Nie mogę sobie wyobrazić lepszych warunków do sprawdzania, w którą stronę ewoluowała definicja nowoczesnego samochodu z Mladá Boleslav.

Škoda Epiq: mały gabarytem, wielki duchem

Pierwszego dnia trasę wiodącą ze stolicy Bawarii do Austrii pokonałem Škodą Epiq. Z długością 4171 mm, szerokością 1798 mm i rozstawem osi wynoszącym 2601 mm, Epiq plasuje się w segmencie miejskich crossoverów. Wystarczyło jednak tylko kilkanaście kilometrów za kierownicą, bym zrozumiał, że Epiq ma wiele do zaoferowania także poza miastem.

Škoda Epiq & Škoda Peaq – premiera prasowa
Układ jezdny Epiqa zaskoczył mnie swoją sprawnością podczas dynamicznej jazdy po ciasnych łukach. Fot. Kuba Mucha

Trasa obfitowała zarówno w szybkie odcinki autostradowe, jak i gęsto usiane nawrotami alpejskie serpentyny. I to właśnie na górskich podjazdach nowy crossover Škody pokazał swoje najciekawsze oblicze. Wersja Epiq 55, dysponująca mocą 99 kW i akumulatorem o pojemności 52 kWh, przyspiesza od 0 do 100 km/h w 7,1 sekundy. Reakcja na wciśnięcie gazu jest natychmiastowa (jak to w elektrykach), co na ciasnych, wymagających drogach daje przyjemne poczucie pewności i bezpieczeństwa przy wyprzedzaniu.

Układ jezdny Epiqa zaskoczył mnie swoją sprawnością podczas dynamicznej jazdy po ciasnych łukach. Zastosowane zawieszenie (kolumny MacPhersona z przodu i belka skrętna z tyłu) zostało zestrojone z niezwykłym wyczuciem, do czego inżynierowie Škody zdążyli mnie już przyzwyczaić – potrafią jak mało kto sprawić, że nawet miejski samochód bez sportowego zacięcia jeżdzi wyjątkowo dobrze.

Škoda Epiq & Škoda Peaq – premiera prasowa
Inżynierowie Škody potrafią jak mało kto sprawić, że nawet miejski samochód bez sportowego zacięcia jeżdzi wyjątkowo dobrze. Fot. Kuba Mucha

Środek ciężkości leży nisko, dzięki baterii umieszczonej w podłodze, a przechyły nadwozia są znikome. Precyzyjny układ kierowniczy w połączeniu z doskonałą widocznością pozwala z łatwością ustawiać wóz w zakrętach. A przy tym w kabinie panuje wręcz wzorowa cisza, na poziomie, którego próżno szukać u wielu miejskich konkurentów.

Choć alpejskie przełęcze okazały się dla Epiqa doskonałym poligonem, nietrudno wyobrazić sobie, jak genialnie ten samochód odnajdzie się w gęstej, miejskiej dżungli. Zwrotność (średnica zawracania to zaledwie 10,68 metra) w połączeniu z wyższą pozycją za kierownicą czyni z niego idealnego kandydata na codzienne dojazdy do pracy czy manewrowanie na ciasnych parkingach podziemnych.

Škoda Epiq & Škoda Peaq – premiera prasowa
W kabinie panuje wręcz wzorowa cisza, na poziomie, którego próżno szukać u wielu miejskich konkurentów. Fot. Kuba Mucha

Niebagatelna jest też przestronność wnętrza. Bagażnik o pojemności aż 475 litrów (który po złożeniu oparć tylnych foteli rośnie do imponujących 1345 litrów) bez problemu pomieścił nasze torby i sprzęt fotograficzny. Przy deklarowanym zasięgu do 441 km w cyklu WLTP oraz możliwości ładowania DC z mocą do 105 kW, Epiq udowadnia, że kompaktowy elektryk nie musi oznaczać kompromisów.

Škoda Epiq & Škoda Peaq – premiera prasowa
Przy deklarowanym zasięgu do 441 km w cyklu WLTP oraz możliwości ładowania DC z mocą do 105 kW, Epiq udowadnia, że kompaktowy elektryk nie musi oznaczać kompromisów. Fot. Kuba Mucha

Škoda Peaq: czeski desant na klasę premium

Drugiego dnia przesiadłem się do auta reprezentującego nieco inny typ motoryzacji. Škoda Peaq to flagowiec, który mierzy bezczelnie wysoko. Mając 4874 mm długości, 1867 mm szerokości i potężny rozstaw osi sięgający 2965 mm, Peaq bez najmniejszych kompleksów wkracza na terytorium zarezerwowane dotąd dla SUV-ów klasy premium, takich jak BMW X7 czy Mercedes GLS.

Škoda Epiq & Škoda Peaq – premiera prasowa
Škoda Peaq to flagowiec, który mierzy bezczelnie wysoko. Bez najmniejszych kompleksów wkracza na terytorium zarezerwowane dotąd dla SUV-ów klasy premium, takich jak BMW X7 czy Mercedes GLS. Fot. Kuba Mucha

Pierwszy kontakt z kabiną Peaqa to lekko zaskakujące (w pozytywnym znaczeniu) doświadczenie. Pasażerów otaczają materiały wysokiej jakości – wnętrze wyraźnie zdradza zakusy na klasę premium. Przestrzeni w pierwszym i drugim rzędzie jest w bród. Peaq oferowany jest także w wersji 7-miejscowej, a w ostatnim rzędzie mogą podróżować dorosłe osoby, nawet te o ponadprzeciętnym wzroście i posiadające wszystkie kończyny.

Škoda Epiq & Škoda Peaq – premiera prasowa
Pierwszy kontakt z kabiną Peaqa to lekko zaskakujące (w pozytywnym znaczeniu) doświadczenie. Pasażerów otaczają materiały wysokiej jakości – wnętrze wyraźnie zdradza zakusy na klasę premium. Fot. Kuba Mucha

Funkcjonalności dodaje gigantyczny bagażnik – w konfiguracji 5-miejscowej oferuje od 890 do 935 litrów, a po złożeniu tylnych foteli uzyskujemy przepastną przestrzeń 2150 litrów. Na drobiazgi i kable do ładowania przewidziano dodatkowo 37-litrowy frunk pod maską.

Škoda Epiq & Škoda Peaq – premiera prasowa
Przestrzeni w pierwszym i drugim rzędzie jest w bród. Peaq oferowany jest także w wersji 7-miejscowej, a w ostatnim rzędzie mogą podróżować dorosłe osoby, nawet te o ponadprzeciętnym wzroście i posiadające wszystkie kończyny. Fot. Kuba Mucha

Jak ten kolos radzi sobie na drodze? Jeździłem topową odmianą Peaq 90x z napędem na cztery koła, generującą 300 KM mocy. Mimo masy grubo przekraczającej dwie tony, Peaq przyspiesza do setki w 6,7 sekundy, więc wspinanie się z dolin ku górskim szczytom odbywało się całkiem żwawo.

Wielowahaczowe zawieszenie tylnej osi połyka wszelkie nierówności, eliminuje nieprzyjemne wstrząsy i gwarantuje pewność prowadzenia na szybkich łukach. Izolacja akustyczna kabiny jest tak dobra, jak na klasę premium przystało i przy prędkościach autostradowych w środku panuje błogi spokój.

Škoda Epiq & Škoda Peaq – premiera prasowa
Jeździłem topową odmianą Peaq 90x z napędem na cztery koła, generującą 300 KM mocy. Mimo masy grubo przekraczającej dwie tony, Peaq przyspiesza do setki w 6,7 sekundy. Fot. Kuba Mucha

Bateria o pojemności 91 kWh zapewnia w wersji jednosilnikowej (Peaq 90) zasięg aż do 647 km w cyklu WLTP (613 km dla wersji 90x z napędem 4x4). Ultraszybkie ładowanie prądem stałym z mocą do 199 kW pozwala uzupełnić energię od 10 do 80% w zaledwie 28 minut. To parametry, które czynią z Peaqa prawdziwego pożeracza europejskich tras.

Alpejski teatr jazdy

Trzeba przyznać, że organizatorzy przygotowali oprawę godną aspiracji obu modeli. Naszą bazą wyjazdową był spektakularny hotel zawieszony na płaskowyżu na wysokości ponad 1300 metrów n.p.m. Z okien pokoi i tarasów rozpościerał się obłędny, pocztówkowy widok na alpejskie doliny i groźnie wyglądające turnie.

Škoda Epiq & Škoda Peaq – premiera prasowa
Trzeba przyznać, że organizatorzy przygotowali oprawę godną aspiracji obu modeli. Naszą bazą wyjazdową był spektakularny hotel zawieszony na płaskowyżu na wysokości ponad 1300 metrów n.p.m. Fot. Kuba Mucha

Przez dwa dni testów mieliśmy nieograniczony dostęp do pokaźnej floty obu modeli. Trasy zostały zaplanowane tak, by wyciągnąć z aut absolutnie wszystko: od dynamicznych przyspieszeń na prostych odcinkach, przez próbę hamulców i odzyskiwania energii na stromych zjazdach, aż po sprawdzanie systemów asystujących na ciasnych nawrotach. Widok sznuru najnowszych elektrycznych Škod na tle alpejskich krajobrazów idealnie obrazował przełom, jaki dokonuje się w portfolio marki.

Ta alpejska wyprawa pokazała dobitnie, jak przemyślaną strategię obrała Škoda. Z jednej strony mamy Epiqa – wygodnego, cichego i pewnego w prowadzeniu crossovera, który zachwyci zwinnością w mieście i poradzi sobie na górskich serpentynach.

Z drugiej – monumentalnego Peaqa, który bez pukania wchodzi do salonów klasy premium, oferując 7 miejsc, potężny zasięg i bezkompromisowy komfort podróżowania.

Škoda Epiq & Škoda Peaq – premiera prasowa
Ta alpejska wyprawa pokazała dobitnie, jak przemyślaną strategię obrała Škoda. Jeśli tak ma wyglądać nowa era czeskiej motoryzacji, to po dwóch dniach spędzonych w Tyrolu jestem o nią spokojny. Fot. Kuba Mucha

Różnią się rozmiarem, przeznaczeniem i charakterem, ale łączy je wspólny mianownik: dopracowane układy jezdne oraz niesamowite wyciszenie wnętrza. Jeśli tak ma wyglądać nowa era czeskiej motoryzacji, to po dwóch dniach spędzonych w Tyrolu jestem o nią spokojny.