
Jeśli szukasz auta, do którego bez stresu zapakujesz psa, wędki, cegły na budowę i dzieci do szkoły, nowa Dacia Bigster ma dla ciebie propozycję nie do odrzucenia. Oto test auta, po którym zacząłem szukać zniżek w salonach.
Wiele wody upłynęło, od kiedy ostatni raz jeździłem Dacią. Ale dzięki temu widzę też, jak wielkiego skoku dokonała ta marka. Po tygodniu spędzonym z nowym Bigsterem byłem niemal w szoku. Nie chciałem go oddawać, zacząłem szukać zniżek i zastanawiać się, czy by takiego nie kupić. I piszę to całkiem serio.
Stosunek jakości do ceny jest po prostu niesamowity. Zamiast budżetowych kompromisów dostałem napęd hybrydowo-gazowy, elektryczną szperę i praktyczność, za którą konkurencja żąda fortuny.
Gaz, benzyna, prąd i elektryczna szpera. Dacia Bigster 150 4x4 to król leśnych szlaków
Zacznijmy jednak od tego, co widać. Stylistyka Dacii jest obecnie dość… specyficzna. Te auta mogą się podobać, ale nie muszą. Przypominają przerośnięte zabawki: są ostro ciosane, bardzo wyraziste i surowe. Sam nie jestem do końca przekonany do takiej stylistyki, ale niezmiernie ciekawi mnie, jak ona się zestarzeje – czy za 5-10 lat będzie to wyglądać nieźle, czy archaicznie.

Jedno muszę jej jednak przyznać: jak jedzie Dacia, to od razu wiem, że to Dacia. Nie muszę się zastanawiać, czy to jakiś wykwit ze Wschodu, czy wymysł niemieckich bądź francuskich stylistów. Bigster się po prostu wyróżnia i to jest jeden z jego wielkich plusów.
Duster i Bigster są do siebie wizualnie bardzo podobne, czasem wręcz nie wiem od razu, który to model. A to oznacza dwie rzeczy: Duster nieco urósł, ale i Bigster nie przytłacza swoją sylwetką. Moja testowa wersja była też wyraźnie wysoko zawieszona, co od razu zdradzało jej terenowe aspiracje.
Warto wiedzieć: Dacia w ostatnich latach całkowicie zmieniła pozycjonowanie. Z marki stricte budżetowej przekształciła się w markę typu "outdoor & lifestyle" – stawiającą na prostotę, funkcjonalność i odporność na trudne warunki, co widać chociażby po masowym zastosowaniu nielakierowanych tworzyw z recyklingu (tzw. materiał Starkle).

Multihybryda pod maską. Gaz, benzyna i prąd w jednym
Druga sprawa to sam napęd. Dane mi było ujeżdżać cudowną wersję podwójnie hybrydową (w katalogu piszą tribrid). Zalejesz benzynę – jedziesz na benzynie, zalejesz gaz – jedziesz na gazie. A do tego wszystkiego włącza się jeszcze elektryka. Czyli masz multihybrydę, która jedzie na tym, co się aktualnie najbardziej opłaca. Wszystko dzieje się bez udziału kierowcy i w sposób praktycznie niezauważalny.
Dacia Bigster z napędem 4x4 o mocy ok. 155 KM (oficjalnie oznaczana jako hybrid-G 150 4x4) to innowacyjny układ łączenia silnika benzynowego z fabryczną instalacją LPG oraz napędem elektrycznym tylnej osi.
Gdy jedziesz na normalnym paliwie (benzynie lub gazie), napędzana jest przednia oś. W odpowiednich momentach włącza się elektryczny napęd tylnej osi. I on ma coś, co przyprawiło mnie o błogostan: coś w rodzaju szpery tylnej osi. Jakie to jest genialne!

Elektryczna szpera z tyłu. Wyciągnie cię z każdego piachu
Już tłumaczę, o co chodzi. W normalnym aucie koła kręcą się pod dyktando mechanizmu różnicowego. Wyobraź sobie, że wchodzisz w prawy zakręt przednionapędowym autem. Prawe koło ma do pokonania drogę krótszą, lewe dłuższą.
Nie mogą kręcić się tak samo, bo skręcanie byłoby niezwykle ciężkie i niszczyło opony. Mechanizm różnicowy sprawia, że koła kręcą się niezależnie od siebie. Minus jest taki, że jak utkniesz jednym kołem w błocie czy piachu, to ono będzie się kręciło bez końca w miejscu, podczas gdy drugie nie dostanie w ogóle napędu.
Blokada mechanizmu różnicowego, zwana szperą, włączona w takiej sytuacji, sprawia, że oba koła kręcą się z jednakową prędkością, a ty wyjeżdżasz z opresji. Takie rozwiązanie stosowane jest w rajdówkach i wyczynowych terenówkach.
A w Dacii zastosowano niezwykle sprytną, elektroniczną protezę szpery. Elektronika sterująca silnikiem elektrycznym na tylnej osi sprawia, że oba tylne koła mogą kręcić się równomiernie. Efekt?
Kiedy wjechałem na leśny parking, na którym utknąłem już kilkoma innymi autami w głębokim piachu, włączyłem ten tryb, wcisnąłem gaz, a mój Bigster zamiótł elegancko kuperkiem i pomknął przed siebie.

I jest to jeden z głównych powodów, dla których Bigstera pokochałem. Zrozumcie: to jest duży SUV, który terenówki nie udaje, ale w lekkim terenie sprawdza się o niebo lepiej od mnóstwa innych SUV-ów obwieszonych terenowymi ambicjami.
To rozwiązanie doceni każdy wędkarz, grzybiarz czy miłośnik leśnych wypraw. Nieważne, gdzie wjedziesz – uda ci się wyjechać. Oczywiście nie przejedziesz na tym Syberii wzdłuż i wszerz, ale w naszych warunkach sprawdza się to idealnie.
Specyfikacja techniczna napędu Dacii Bigster Hybrid-G 150 4x4:
W ogóle nie skupiałem się na oszczędzaniu paliwa, moja testówka paliła więc około 9 litrów gazu na setkę. W przeliczeniu na benzynę wychodzi więc około 7-7,5 litra (przyjmuje się, że na gazie spalanie rośnie o mniej więcej 1,5 litra). Łączny zasięg auta na obu zbiornikach przekraczał grubo 1000 km, a w idealnych warunkach spokojnej jazdy może sięgnąć nawet 1500 km.

Wnętrze: praktycznie, bez zadęcia i z patentem YouClip
Na koniec zostało jeszcze wnętrze. Bigster jest wyjątkowo przestronny i całkiem wygodny. W środku próżno szukać jakichś ekstrawagancji: są miękkie i twardsze plastiki, ale całość połączono bardzo dobrze i spasowano wzorowo. Nie ma tu sztucznego drewna, skóry ani zbędnych bajerów. Jest schludnie i niedrogo, ale absolutnie nic tu nie razi biedą.

Cały system infotainment działa poprawnie, zegary są wyraźne, nawet centralny ekran nie straszy przesadnymi gabarytami. Nie ma się co nad wnętrzem rozwodzić: jest ergonomicznie i po prostu poprawnie.
Wyjątkiem jest jedynie schowek w konsoli centralnej. Ma taką bajerancką nakładkę, przez którą nie przeciśnie się kubek z kawą lub butelka z wodą. Efekt jest taki, że miejsce przeznaczone na trzymanie napojów nie nadaje się do trzymania napojów.
Dacia wprowadziła też genialny w swej prostocie system dodatków. W różnych miejscach w kabinie i bagażniku znajdziesz specjalne mocowania, do których można niemal dowolnie wpinać akcesoria z serii YouClip: uchwyty na telefony, dodatkowe lampki, trzymadełka, ładowarki czy haczyki.
Część z nich bywa nieco toporna i mało praktyczna (jak uchwyt na kubek), ale część jest po prostu cudowna (genialna lampka do bagażnika czy solidne haczyki na torby). A właśnie! Bagażnik! Tam można spać (do Bigstera są zresztą opcjonalne łóżka kempingowe). On ma nieco ponad 700 litrów (667 dm3 wg. VDA). Nie wiem co by się tam nie zmieściło.

Podsumowanie. Auto bez ściemy za 130-140 tysięcy
A na koniec zostawiam najlepsze. Ta Dacia w zależności od wybranej wersji wyposażenia kosztuje mniej więcej 130-140 tysięcy złotych. Przy czym te droższe odmiany są naprawdę świetnie doposażone w nowoczesne systemy wspomagania jazdy.
Piszę bez ściemy: na serio chciałbym mieć takie właśnie auto. Jest spore, ale niezwykle zwrotne, wygodne, uczciwie wycenione i nie udaje, że należy do jakiejś wyższej, prestiżowej klasy. Wjedziesz nim w głębokie błoto, przewieziesz psa i wędki, cegły na budowę czy zabierzesz dzieci do szkoły. I robisz to bez zbędnej napinki.

