Koniec aut w centrach miast? Ekspertka PSNM stawia sprawę jasno: Nie chodzi o zabieranie praw
Koniec aut w centrach miast? Ekspertka PSNM stawia sprawę jasno: Nie chodzi o zabieranie praw Fot. naTemat

Wykluczenie transportowe, dyskusje o mikromobilności oraz kontrowersje wokół Stref Czystego Transportu – to wyzwania, przed którymi stoją polskie samorządy. Podczas Kongresu Nowej Mobilności w Katowicach Agata Wiśniewska-Mazur, wiceszefowa Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM), w rozmowie podsumowała, jak realnie zmienić sposób, w jaki przemieszczamy się na co dzień.

REKLAMA

Problem ubóstwa transportowego dotyka według szacunków nawet 15 milionów Polaków. Jak podkreśla ekspertka, nie jest to jedynie statystyka, tylko bariera, która wpływa na nasze codziennie decyzje.

Hulajnogi i rowery nie rozwiążą wszystkich problemów

– Ktoś wybiera szkołę, do której może dojechać, a nie szkołę, do której chciałby uczęszczać. Albo musi zdecydować się na pracę w miejscu, gdzie może dotrzeć, a nie pracę swoich marzeń – mówi nam Agata Wiśniewska-Mazur, wiceszefowa Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM).

Hulajnogi i rowery nie rozwiążą wszystkich problemów. Jak zauważa nasza rozmówczyni, do poprawy sytuacji potrzebne jest holistyczne podejście: doprowadzenie bezpiecznej infrastruktury, cyfryzacja oraz pełna integracja transportu publicznego z planowaniem przestrzennym. Jednocześnie wskazuje konkretne miejsca, z których moglibyśmy brać przykład.

– Możemy nauczyć się od Niderlandów konsekwencji w działaniu. Dopóki nie będziemy czuć się bezpiecznie z obieraną trasą, dopóty nie będziemy wybierać zrównoważonych środków transportu – podkreśla.

W kwestii hulajnóg kluczowy jest dialog miast z operatorami, zanim zniecierpliwienie mieszkańców doprowadzi do całkowitych zakazów, jak miało to miejsce w Paryżu. Przykłady Warszawy i Krakowa pokazują, że porządkowanie przestrzeni oraz odpowiedzialność finansowa użytkowników przynoszą już pierwsze rezultaty.

Afera o Strefy Czystego Transportu

Wiceszefowa PSNM odnosi się również do Stref Czystego Transportu, wokół których pojawiło się wiele mitów i negatywnych emocji. – Wszystkim się wydaje, że chodzi o to, żeby komuś odebrać prawo do jeżdżenia samochodem. Chodzi o to, żeby wybrać samochód mniej emisyjny i to wcale nie musi być elektryk. Dobrym pierwszym krokiem będzie to, że z diesla przesiądziemy się do samochodu benzynowego – tłumaczy.

I dodaje, że ograniczenie zanieczyszczeń powietrza to inwestycja w zdrowie fizyczne i psychiczne. Zamiast straszyć wizjami miast całkowicie pozbawionych aut, warto stawiać na uspokajanie ruchu, rozwój alternatyw i małe, ale konsekwentne kroki.

MATERIAŁ PARTNERA