Zobaczyłem elektryczne nowości Grupy Volkswagen i jedno wiem na pewno: rynek czeka trzęsienie ziemi
Zobaczyłem elektryczne nowości Grupy Volkswagen i jedno wiem na pewno: rynek czeka trzęsienie ziemi Fot. materiały prasowe

Przez lata powtarzaliśmy jak mantrę ten sam zarzut: samochody elektryczne są za drogie, za skomplikowane i kompletnie oderwane od portfela przeciętnego Polaka. I wiecie co? Właśnie doczekaliśmy się momentu, w którym Niemcy postanowili wybić sceptykom ten argument z ręki. W Katowicach podczas Kongresu Nowej Mobilności Volkswagen Group Polska zademonstrowała swoją elektromobilną siłę.

REKLAMA

Podczas gdy spora część branży wciąż zastanawia się, co zrobić z unijnymi wymogami, Volkswagen Group Polska zrzucił potężną bombę na tegorocznym Kongresie Nowej Mobilności w Katowicach.

Nie dość, że koncern został głównym partnerem tej gigantycznej imprezy w katowickim MCK, to jeszcze przywiózł ze sobą flotę premier, która może całkowicie przemeblować polskie ulice. A na czele tej armii stoją wozy, na które Polacy czekali od dekady: miejskie elektryki z ceną startującą poniżej magicznej granicy 100 tysięcy złotych.

Tanie auta elektryczne wjeżdżają na salony. Poniżej 100 tys. zł za CUPRĘ i Volkswagena

Zacznijmy od konkretu, bo to on rozgrzewa dziś internet do czerwoności. Pamiętacie obietnice o "demokratyzacji elektromobilności"? Brzmiało to jak typowy korporacyjny slogan z prezentacji. Tyle że tym razem za słowami poszły cenniki.

Electric Urban Car Family staje się faktem na naszych oczach. CUPRA Raval została wyceniona w Polsce na 99 900 zł, a jej brat z Wolfsburga, Volkswagen ID. Polo, startuje od 99 990 zł. W świecie, gdzie dobrze wyposażona spalinowa miejska osobówka potrafi kosztować grubo ponad 110 tysięcy, te kwoty brzmią wręcz nierealnie.

Efekt? Klienci w całej Europie rzucili się do salonów, bo w zaledwie kilka tygodni zebrano ponad 70 tysięcy zamówień. Na żywo w Katowicach te auta robią kapitalne wrażenie. CUPRA Raval kipi agresywnym, hiszpańskim charakterem, a w topowej odmianie VZ generuje aż 226 KM, katapultując się do setki w 6,8 sekundy przy zasięgu dochodzącym do 446 km (WLTP).

Z kolei Volkswagen ID. Polo to klasyka gatunku w nowoczesnym wydaniu: oferuje zasięg do 454 km, baterię ładującą się od 10 do 80 procent w około 24 minuty oraz bagażnik mieszczący aż 441 litrów. Mało tego – na stoisku w Katowicach stanęła wersja GTI z mocą 226 KM, czerwonym paskiem na grillu w stylu plastra miodu i felgami z motywem piłeczki golfowej.

Dopełnieniem tej miejskiej trójki jest Škoda Epiq – zwinny, elektryczny SUV o zasięgu do 440 km i bagażniku o gigantycznej w tej klasie pojemności 475 litrów (po złożeniu kanapy to aż 1345 litrów). To bez dwóch zdań najbardziej racjonalny, praktyczny bilet wstępu do świata aut bezemisyjnych.

Od 7-osobowego kolosa po roboczego woła. Czeska i niemiecka ofensywa w Katowicach

Na gigantycznym stoisku przygotowanym wspólnie z Volkswagen Financial Services, wzrok przyciąga jednak coś jeszcze. Po raz pierwszy w Polsce oficjalnie zadebiutowała Škoda Peaq. To ponad 4,8-metrowy kolos zdolny pomieścić aż siedmiu pasażerów, z akumulatorem gwarantującym około 600 km zasięgu i ładowaniem od 10 do 80 procent w niespełna pół godziny. Czesi wchodzą tym modelem na terytorium zarezerwowane dotąd dla najdroższych graczy segmentu premium.

Obok pręży muskuły odświeżone Audi Q4 e-tron. Tutaj inżynierowie wyciągnęli zasięg do imponujących 592 km, podnieśli moc ładowania DC do 185 kW (27 minut na szybkim złączu) i wsadzili zupełnie nowy kokpit cyfrowy. Znalazło się tu także ładowanie dwukierunkowe V2L i V2H, co oznacza, że samochód może posłużyć za potężny powerbank dla domu.

A jeśli myślicie, że na tym koniec, to w rogu czeka niespodzianka dla przedsiębiorców: elektryczny Volkswagen e-Transporter w wersji skrzyniowej. Sześciomiejscowa kabina brygadowa, otwarta paka, bateria 70 kWh, zasięg do 302 km i warianty napędu sięgające 286 KM z układem 4Motion. Tak właśnie wygląda pragmatyczna transformacja firmowych flot.

8 modeli do testów i debata o przyszłości

Kongres Nowej Mobilności to jednak nie tylko statyczna wystawa za sznurem odgradzającym publiczność od aut. Wokół Międzynarodowego Centrum Kongresowego wytyczono trasę testową, na którą wyjechało osiem najświeższych maszyn koncernu: dwa egzemplarze ID. Polo, CUPRA Raval, CUPRA Tavascan, Škoda Epiq, Škoda Elroq oraz dwa nowe Audi Q4 e-tron.

Miejska dżungla Katowic to byl idealny poligon doświadczalny, by sprawdzić, jak te zawieszenia tłumią nierówności i czy deklarowane zużycie energii ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.

Podczas gdy kierowcy sprawdzali auta w ruchu, na scenach toczyła się bezkompromisowa dyskusja. Prezeska zarządu Volkswagen Group Polska Carla Wentzel oraz szefowie poszczególnych marek wprost rozmawiali o wyzwaniach stojących przed branżą.

Łukasz Zadworny, dyrektor Audi, otwierał debatę w ramach projektu "KOMPAS 2035", wyznaczającego strategiczne miejsce Polski w europejskim łańcuchu dostaw automotive.

Z kolei Tomasz Tonder wbił kij w mrowisko panelem pod prowokacyjnym pytaniem: "Czy rynek potrzebuje dopłat do osobowych BEV?", a Tomasz Porawski analizował, jak autonomiczna jazda i pojazdy zdefiniowane cyfrowo wpłyną na nasz wolny czas.

Liczby nie kłamią. Niemiecki gigant odjeżdża konkurencji w Polsce

Można dyskutować o gustach stylistycznych, ale twarde dane z rejestracji pokazują jedno: rynek aut elektrycznych w Polsce zaczyna być bezlitosny dla maruderów.

W pierwszych ośmiu miesiącach 2026 roku Volkswagen Group Polska zarejestrował na naszym podwórku 3426 samochodów czysto elektrycznych. To potężny wzrost o 26,5 procent rok do roku – wynik wręcz szokujący, gdy zdamy sobie sprawę, że cały polski rynek urósł w tym okresie zaledwie o skromne 0,86 procent.

Grupa jest absolutnym liderem całego krajowego rynku motoryzacyjnego z liczbą 109 905 zarejestrowanych aut i udziałem przekraczającym 23,6 procent.

Identycznie wygląda sytuacja na poziomie europejskim. W pierwszym półroczu klienci na Starym Kontynencie odebrali 377 tys. elektryków grupy (+8,4% r/r), a co piąte auto wyjeżdżające z zachodnioeuropejskich salonów koncernu miało wtyczkę. Na szczycie sprzedaży królują Škoda Elroq, duety ID.4/ID.5 oraz nieśmiertelny Enyaq.

W Katowicach zobaczyliśmy coś więcej niż tylko zbiór nowych blach pod reflektorami. Zobaczyliśmy wyraźny sygnał, że bariera wejścia w świat elektromobilności wreszcie pęka. Kiedy za 99 tysięcy złotych dostajemy zwinne, dobrze wyposażone auto z realnym zasięgiem przekraczającym 400 km, tradycyjne salony z silnikami spalinowymi mają twardy orzech do zgryzienia. I coś mi mówi, że polscy kierowcy bardzo szybko zagłosują na to swoimi portfelami.

MATERIAŁ PARTNERA