
Jeszcze chwilę temu obiecywano nam, że małe samochody na prąd zbawią motoryzację i wreszcie będą "dla ludzi". No i doczekaliśmy się. Do polskiej oferty wjeżdża nowa Cupra Raval, czyli zadziorny brat bliźniak nadchodzącego małego Volkswagena. Wygląda obłędnie i jeszcze lepiej jeździ. Oto 6 rzeczy naTemat tego modelu.
Na papierze w topowej wersji Cupra Raval VZ Extreme Plus to prawdziwy miejski rozrabiaka.
Ciemny, matowy lakier Manganese Matt w połączeniu z 19-calowymi felgami aluminiowymi Sulfur REBEL (ubranymi w konkretne opony Bridgestone w rozmiarze 235/40 R19) robi robotę. Do tego dochodzą sportowe zderzaki, przyciemniane szyby z tyłu, podświetlane klamki i charakterystyczny pas świetlny z tyłu z rozświetlonym logo. Na żywo ten maluch musi wyglądać jak rasowy hot-hatch z przyszłości.
Wymiary i bagażnik Cupry Raval. Małe auto z wielkim kufrem?
Zanim jednak damy się ponieść emocjom związanym z wyglądem, spójrzmy na twarde liczby, bo one najlepiej pokazują, z jakim segmentem mamy do czynienia. Wymiary Cupry Raval nie pozostawiają złudzeń: to klasyczny przedstawiciel segmentu B. Pięciodrzwiowe nadwozie mierzy dokładnie 4046 mm długości, 1784 mm szerokości i 1514 mm wysokości. Zwinność w ciasnych miejskich uliczkach gwarantuje średnica zawracania na poziomie 11 metrów.
I tu dochodzimy do pierwszej rzeczy, która wprawiła mnie w lekki szok. Przy niespełna czterech metrach i pięciu centymetrach długości, rozstaw osi wynosi aż 2599 mm. Co to oznacza w praktyce? Koła wypchnięto maksymalnie w rogi nadwozia, dzięki czemu w środku udało się wygospodarować zaskakująco dużo przestrzeni.
Ale prawdziwym hitem w karcie danych technicznych jest pojemność bagażnika. Specyfikacja podaje aż 441 litrów oraz dwupoziomową podłogę! Dla porównania to wynik, którego nie powstydziłby się niejeden kompakt pokroju Volkswagena Golfa czy Cupry Leon. Jeśli te litry nie są liczone razem z jakimiś ukrytymi schowkami aż po sam dach, to inżynierom należą się spore brawa za zapakowanie przestrzeni.
